Strona główna Aktualności
Przyroda

Motyle to wytrwali podróżnicy

29.10.2014 Ekologia, Przyroda

Fot. Fotolia

Nie tylko ptaki, ale i kruche motyle migrują pomiędzy kontynentami, np. Afryką i Europą, pokonując jednego dnia nawet setki kilometrów. Motyli podróżnicy dolatują także do Polski - powiedział PAP prof. Jarosław Buszko z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Choć wydają się kruche, niektóre motyle migrują pomiędzy kontynentami, pokonując ogromne odległości. Z migracji słyną monarchy - duże, pomarańczowe motyle z Ameryki Północnej, które lecąc jesienią do Kalifornii i Meksyku pokonują niemal 3 tys. km. "Jeśli chodzi o Europę, największe dystanse pokonują niektóre motyle nocne z rodziny zawisaków. To duzi i bardzo sprawni lotnicy, jak np. zawisak powojowiec czy zmierzchnica trupia główka, które potrafią przelecieć nawet kilka tysięcy kilometrów! Zdarzało się, że z Afryki dolatywały na północ Skandynawii i na Islandię!" - opowiada prof. Buszko z Katedry Ekologii i Biogeografii na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika.

 

Powojowiec jest nie tylko wytrzymały, ale i szybki. Może fruwać z prędkością do 50 km/godz., potrafiłby więc dogonić auto jadące przepisowo w terenie zabudowanym. Jeżeli powojowiec trafi na sprzyjające prądy powietrzne, w ciągu dnia może pokonać odległość kilkuset kilometrów - mówi profesor.

 

Motyle migrujące spotykamy i w Polsce. Jednymi z najlepszych do obserwacji są nieduże, ceglasto-pomarańczowe rusałki osetniki. Żyją niemal na wszystkich kontynentach, do nas przylatują na wiosnę i wydają następne pokolenie, które jesienią odlatuje na południe.

 

Inaczej niż stadne ptaki, osetniki przemieszczają się w rozproszeniu, w odstępach sięgających kilkudziesięciu metrów. "Jechałem kiedyś z Torunia do Lublina i przez całą podróż przez okno pociągu obserwowałem lecące na południe osetniki. Było późne lato; odlatywało pokolenie, które się u nas rozwinęło" - wspomina profesor.

 

"Najlepiej obserwować je podczas postoju, kiedy szukając pożywienia gromadzą się na kwietnych łąkach. W trakcie migracji osetników na jednym arze łąki bywa ich ponad sto. Kiedy kwitną fioletowe chabry reńskie, motyle siedzą niemal na każdym kwiatku. Po dwóch dniach odlecą; zostaną tylko miejscowe pawiki i pokrzywniki" - tłumaczy profesor.

 

Dla odmiany w Tatrach, w ostatnich dniach września, prof. Buszko obserwował kiedyś przelot rusałki admirała. "W Dolinie Pyszniańskiej spadł wtedy śnieg. Nad połaciami śniegu, co kilka metrów, przelatywały piękne, kolorowe admirały. Leciały przez tatrzańskie przełęcze na południe... niesamowite widowisko" - opowiada.

 

Motyla w podróży trudno pomylić: jego skrzydła są sfatygowane i postrzępione, a pokrywające skrzydła łuski - poobcierane. Sam lot wygląda różnie i zależy od masy motyla. Motyle dzienne lecą nisko i często zatrzymują się na postój na łąkach. Ćmy mają inną strategię: lecą dość wysoko, z masami ciepłego powietrza. Nie przeszkadza im nawet deszcz, a silny wiatr tylko przyspiesza wędrówkę.

 

Trasy migracji ptaków znamy z odczytów obrączek. O trasach przelotu motyli i ich dystansach lepidopterolodzy wnioskują głównie z obserwacji osobników trafiających do specjalnych pułapek.

 

Co je tak gna? Migracji motyli na ogromne odległości sprzyjają np. długie okresy suszy, panujące w Afryce Północnej czy na Półwyspie Arabskim. Cykl migracji nie jest regularny - są lata, kiedy rusałki osetniki przylatują do nas bardzo licznie, kiedy indziej trudno zaobserwować nawet jednego.

 

Prof. Buszko przyznaje, że nie znamy dokładnie motylich szlaków. "Znamy za to kierunki sezonowych wiatrów, z którymi one lecą. Podejrzewa się, że motyle dzienne ciągną z Afryki do Europy przez Gibraltar, bo mają tam do pokonania stosunkowo wąski pas morza. Wiele wskazuje jednak na to, że nie wszystkie gatunki korzystają z tego szlaku. Jak choćby ćmy, lecące na dużych wysokościach. Jeśli trafią na korzystne prądy, ciągnące znad Afryki do Europy, wtedy mogą bez odpoczynku, za jednym zamachem pokonać całe Morze Śródziemne" - mówi.

 

Popularność Gibraltaru jako miejsca odpoczynku w trakcie migracji z Afryki do Europy potwierdziły badania prof. Piotra Tryjanowskiego z Uniwersytetu Przyrodniczego, dr Piotra Zduniaka z Uniwersytetu Adama Mickiewicza i ich kolegów z Gibraltar Ornithological and Natural History Society (GONHS) i z Society of Biology w Londynie, przedstawione niedawno w magazynie "European Journal of Entomology". W rejonie Skały Gibraltarskiej obserwowali oni motyle w trakcie trzech sezonów wiosennych migracji. Naliczyli aż 19 gatunków, wśród których najliczniej reprezentowane były trzy gatunki migrujące: wspomniane rusałki osetniki, rusałki admirały i Colias crocea - krewniacy naszych bielinków kapustników.

 

Niektóre motyle odbywają typowe migracje, czyli ukierunkowane, powrotne wędrówki. Czasami jednak przemieszczają się bardziej dowolnie, jak np. nasz kapustnik. Do takich przelotów dochodzi, kiedy populacja w jednym miejscu, np. na polu kapusty, staje się zbyt liczna. Osobniki mają wtedy tendencję do skoordynowanej, masowej wędrówki. "Takie przeloty obserwowano nad Bałtykiem. Wiele motyli topiło się, można je było policzyć na plaży. Migracje bielinków obserwowano też w Europie: zaczynały się w środkowych Niemczech, kończyły nad Adriatykiem" - opowiada prof. Buszko.

 

Zdarzają się nawet masowe migracje gąsienic. "Dochodzi do nich, kiedy gąsienice spustoszą jedno miejsce i wyruszają szukać nowego źródła pokarmu czy miejsca do przepoczwarczenia się - mówi naukowiec. - Ich wyprawa odbywa się oczywiście na niewielkie odległości, w skali kilkudziesięciu metrów. Kiedy gąsienic jest mnóstwo, nawet taka wędrówka wygląda bardzo ciekawie".

 

PAP - Nauka w Polsce, Anna Ślązak (PAP)

 

zan/ mrt/

Tagi: motyle , migracje
Podziel się
Ocena: 0 głosów

Logowanie



Nie pamiętam hasła

Rejestracja

Komentarze: 0
Skomentuj Zobacz wszystkie  

Uwaga Redakcje!

Wszelkie materiały PAP (w szczególności depesze, zdjęcia, grafiki, pliki video) zamieszczone w serwisie "Nauka w Polsce" chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych.

 

PAP S.A. zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - www.naukawpolsce.pap.pl. W przypadku portali społecznościowych prosimy o umieszczenie jedynie tytułu i leadu naszej depeszy z linkiem prowadzącym do treści artykułu na naszej stronie, podobnie jak to jest na naszym profilu facebookowym. 

 

Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów video.

 

Informacje tekstowe z kategorii "Świat" można pozyskać odpłatnie abonując Serwis Nauka i Zdrowie PAP. Serwis ten zawiera ponadto wiele innych najnowszych doniesień naukowych z zagranicy oraz materiałów dotyczących szeroko rozumianej problematyki zdrowotnej. 

 

Informacje na temat warunków umowy można uzyskać w Dziale Sprzedaży i Obsługi Klienta PAP, tel.: (+48 22) 509 22 25, e-mail:  pap@pap.pl

 

Informacje o przedruku artykułów z Serwisu Nauka w Polsce, prośby o patronaty medialne, informacje o prowadzonych badaniach, organizowanych konferencjach itd., prosimy przesyłać na adres: naukawpolsce@pap.pl

 

 

Najpopularniejsze materiały

więcej

Książka

Polskie tłumaczenie jednego z najważniejszych źródeł o historii Egiptu Polskie tłumaczenie jednego z najważniejszych źródeł o historii Egiptu

Do odczytania hieroglifów w 1822 r. jego zapiski stanowiły jedno z najważniejszych źródeł na temat historii faraonów Egiptu. Ukazało się pierwsze polskie tłumaczenie tekstów pozostawionych przez Manethona - kapłana egipskiego, który żył ponad 2 tys. lat temu.

Więcej

Myśl na dziś

Jeśli starszawy, uznany naukowiec mówi, że coś jest możliwe, niemal z pewnością ma rację, lecz jeśli mówi, że to jest niemożliwe, najprawdopodobniej się myli.
Arthur Charles Clarke

Nasz blog

Rektorzy, naukowcy! Doceńcie rolę popularyzacji! Rektorzy, naukowcy! Doceńcie rolę popularyzacji!

Rola komunikacji naukowej na polskich uczelniach wciąż nie jest dostatecznie doceniona. Ani przez naukowców, ani przez władze uczelni. Zdawałoby się, że prezentowanie osiągnięć naukowców to zadanie biur prasowych. Te jednak często mają ustalone zupełnie inne priorytety.

Więcej

Tagi