Strona główna Aktualności
Historia i kultura

Archeolodzy: rabusie plądrujący groby obawiają się klątwy

10.11.2014 Archeologia, Historia i kultura

Fot. Daniel Giannoni

Rabusie, plądrując bezcenne pradawne grobowce mogą obawiać się klątwy i czasem na przebłaganie zmarłych składają ofiary ze zwierząt. Mówią o tym w rozmowie z PAP archeolodzy Miłosz Giersz i Patrycja Prządka-Giersz, którzy badają w Peru preinkaskie grobowce.

W 2013 r. dr Miłosz Giersz, adiunkt w Instytucie Archeologii Wydziału Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego wraz ze swoim zespołem, w którego skład wchodziła m.in. jego żona, dr Patrycja Prządka-Giersz z Wydziału "Artes Liberales" UW, odkrył pierwszy niesplądrowany grobowiec prekolumbijskiej cywilizacji Wari. W tym pochodzącym z VIII-X w. mauzoleum znajdowały się szkielety ponad 60 osób i ponad 1300 cennych przedmiotów, m.in. ze srebra, złota, brązu, kamieni półszlachetnych i alabastru. Grobowiec znajduje się w Huarmey w Peru i pochowano w nim arystokratki cywilizacji Wari – imperium, które istniało na terenach Ameryki Południowej przed nastaniem Inków.

 

PAP: Gdyby do państwa znalezisk dorwali się złodzieje, ile by za to wszystko dostali? Ile warte są te znaleziska?

 

Dr Miłosz Giersz: One są unikatowe i bezcenne. Trudno to wycenić. Owszem, wśród znalezisk znajdują się obiekty z metali szlachetnych, więc można by próbować wykonywać jakieś estymacje, ale nie miałoby to sensu. Ocenialibyśmy bowiem wartość rynkową materiałów, z których są wykonane, nie oceniając wartości unikatowej samego zabytku. O wartości specjalnej kolekcji w pewnym stopniu świadczyć może wysokość ubezpieczenia - a to są w tym przypadku kwoty wyrażane w milionach dolarów.

 

Dr Patrycja Prządka-Giersz: Trudno tu ocenić wartość "rynkową", bo na znaleziska te nie ma legalnego rynku.

 

M.G.: Handel takimi zabytkami jest nielegalny, o tym trzeba pamiętać. Istnieją co prawda domy aukcyjne, które często trudnią się obiegiem znalezisk archeologicznych, ale ich działalność jest szkodliwa, a dla archeologów nieetyczna.

 

P.P.-G.: Cena, za która sprzedają zrabowane zabytki złodzieje pośrednikom to promil ceny osiąganej na aukcjach.

 

PAP: Co się teraz dzieje ze zrabowanymi znaleziskami?

 

M.G.: Wiemy, że to, co złodzieje zrabowali z naszych stanowisk, sprzedawali za bezcen mieszkańcom. Potem te rzeczy trafiały do kolejnych kupców i zdobią kolekcje na całym świecie. Chociaż patrząc na takie znaleziska nie znamy ich dokładnej proweniencji, możemy się czasem domyślać, które pochodzą z rejonów okalających Huarmey.

 

Na stanowisku, które badaliśmy rabunki trwały przez wiele lat - tak było np. z całą komorą, częścią mauzoleum, które badaliśmy. Archeolodzy zakładali, że nic już tam nie znajdą, więc nikt chciał jej badać. My odkryliśmy tam jednak nietknięty grobowiec, którego nie zauważyli złodzieje. A co do rabunków, których dopuszczono się na naszym stanowisku - możemy nawet ustalić ich daty.

 

PAP: Daty rabunków? Jak się je ustala?

 

M.G.: Rabusie są świadomi, że plądrują groby z przeszłości. Boją się klątw i żeby przebłagać zmarłych, stosują pewne obrzędy - np. składają ofiary z kogutów. Dlatego na obrabowanych stanowiskach znajdujemy często odcięte głowy tych ptaków. Poza tym rabusie w obawie przed klątwą pracują w nocy, a do oświetlania swoich wykopów używają pochodni z gazet. Z dat na resztkach tych gazet możemy wyciągnąć wnioski o czasie rabunku. Ostatnio np. znaleźliśmy gazety z lat 20. XX wieku.

 

P.P.-G.: Często obawa rabusiów przed klątwą wiąże się z tym, że po rabunku ktoś przypadkiem zachoruje lub ma wypadek. Rabusie łączą między tymi zdarzeniami ciąg przyczynowo-skutkowy. Na wyobraźnię wpływać może również widok naturalnie zmumifikowanych zwłok – pod ubraniami znajduje się dobrze zakonserwowane ciało, z włosami, ze skórą... To może wzbudzać strach.

 

PAP: Jak wyglądały mumie pochodzące z cywilizacji Wari? Przypominały mumie egipskie?

 

M.G.: Na pierwszy rzut oka mogą przypominać mumie egipskie. Tymczasem mumie andyjskie w przeciwieństwie do egipskich nie były intencjonalnie preparowane. Wykorzystując wyjątkowe warunki klimatyczne andyjscy Indianie potrafili doprowadzić do naturalnej mumifikacji swoich przodków owijając ich ciała w tkaniny i bawełniane włókna. W przypadku odkrytej przez nas komory grobowej arystokratek sprawa wyglądała inaczej – komorę wykuto w skale i zdeponowano tam ciała 58 osób bardzo blisko siebie, do tego na wierzch rzucono jeszcze 6 ludzkich ofiar, przez co w dużej mierze ciała uległy rozkładowi. W wyższych partiach mauzoleum ciała zakonserwowały się znacznie lepiej - można tam znaleźć idealnie zachowane przedramiona z tatuażami, dłonie z zachowanymi paznokciami.

 

PAP: A właściwie to gdzie umiejscawiane były grobowce?

 

M.G.: Grobowce znajdują się na szczycie wzgórza, u którego podnóża znajdował się pałac używany przez władców za życia. W cywilizacji Wari widać początki pewnej tradycji, którą możemy oglądać w późniejszych okresach - pałac władcy stawał się po śmierci jego mauzoleum. Pałac stawał się więc z czasem świątynią kultu przodków.

 

PAP: Ale ktoś przychodził do takiego mauzoleum?

 

M.G.: Tak. Na tym polegała istota tego kultu: zmumifikowane ciała przedstawicieli rodzin królewskich po śmierci nadal uczestniczyły w życiu społecznym wspólnoty. Kontakt z ciałami zmarłych był wyjątkowo ważny. W czasach Inków mumie karmiono, przebierano, wynoszono na lektykach i tańczono z nimi podczas ceremonii i świąt. Prawdopodobnie zwyczaje te pochodziły jeszcze z czasów imperium Wari, gdzie dane archeologiczne potwierdzają, iż ciałami zmarłych manipulowano. Jeśli nie całymi ciałami, to przynajmniej ich fragmentami. W mauzoleum z Castillo de Huarmey odkryliśmy na przykład relikwiarze, gdzie zdeponowano kości przodków przeniesione z wcześniejszych grobów, być może z odległych krain.

 

PAP: A archeolodzy nie boją się klątw tych zmarłych władców?

 

P.P.-G.: Nie. Badanie zmarłych sprzed wieków może wydawać się dziwnym zajęciem. Ale ludzie zajmują się różnymi bardzo specyficznymi i trudnymi zajęciami, np. przeszczepami serca, a nam taka praca wydaje się niewyobrażalna. Natomiast dla chirurga nie wyobrażalne może być badanie zmarłych sprzed wieków.

 

Rozmawiała Ludwika Tomala, PAP - Nauka w Polsce

 

lt/ agt/

Fot. Patrycja Prządka-Giersz

Fot. Patrycja Prządka-Giersz

Fot. Patrycja Prządka-Giersz

Fot. Daniel Giannoni

Fot. Daniel Giannoni

Podziel się
Ocena: 0 głosów

Logowanie



Nie pamiętam hasła

Rejestracja

Komentarze: 0
Skomentuj Zobacz wszystkie  

Uwaga Redakcje!

Wszelkie materiały PAP (w szczególności depesze, zdjęcia, grafiki, pliki video) zamieszczone w serwisie "Nauka w Polsce" chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych.

 

PAP S.A. zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - www.naukawpolsce.pap.pl. W przypadku portali społecznościowych prosimy o umieszczenie jedynie tytułu i leadu naszej depeszy z linkiem prowadzącym do treści artykułu na naszej stronie, podobnie jak to jest na naszym profilu facebookowym. 

 

Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów video.

 

Informacje tekstowe z kategorii "Świat" można pozyskać odpłatnie abonując Serwis Nauka i Zdrowie PAP. Serwis ten zawiera ponadto wiele innych najnowszych doniesień naukowych z zagranicy oraz materiałów dotyczących szeroko rozumianej problematyki zdrowotnej. 

 

Informacje na temat warunków umowy można uzyskać w Dziale Sprzedaży i Obsługi Klienta PAP, tel.: (+48 22) 509 22 25, e-mail:  pap@pap.pl

 

Informacje o przedruku artykułów z Serwisu Nauka w Polsce, prośby o patronaty medialne, informacje o prowadzonych badaniach, organizowanych konferencjach itd., prosimy przesyłać na adres: naukawpolsce@pap.pl

 

 

Najpopularniejsze materiały

więcej

Książka

Tajemnice grzybów - dla niewtajemniczonych Tajemnice grzybów - dla niewtajemniczonych

Czy wiedzieliście, że grzyby można spotkać nawet na pustyniach czy w oceanach? Albo wykorzystać jako... planistów ruchu? Każdy, kto czuje się gotów na wprowadzenie do swojego życia tych i innych ciekawostek okołogrzybowych, powinien sięgnąć po książkę "Tajemnicze życie grzybów".

Więcej

Myśl na dziś

Dobrze zrozumiana nauka chroni człowieka przed pychą, gdyż ukazuje mu jego granice.
Albert Schweitzer

Nasz blog

Reglamentowane pradzieje. O nowej syntezie najstarszych dziejów naszego kraju Reglamentowane pradzieje. O nowej syntezie najstarszych dziejów naszego kraju

Nowe kompendium wiedzy o polskich pradziejach przygotowywano przez ponad 5 lat i wydano na nie 1,4 mln zł. Mimo, że publikację wydano również w wersji elektronicznej, dostęp do niego będą mieli nieliczni. Wielka szkoda.

Więcej

Tagi