Strona główna Aktualności
Historia i kultura

Skarb średniowiecznych dokumentów z Gniezna – wiemy coraz więcej

17.03.2016 Archeologia, Historia i kultura

Jeden z odnalezionych dokumentów przed oczyszczeniem i inwentaryzacją (fot. Michał Muraszko)

Szczegółowe zeznania świadków, barwne opisy napadu, kłótni i innych niesnasek średniowiecznych mieszkańców Polski odczytali historycy w niedawno odkrytym, olbrzymim zbiorze dokumentów pochodzącym z gnieźnieńskiego sądu kościelnego.

Większość dokumentów znalezionych w sierpniu i wrześniu zeszłego roku w tzw. magazynie akt brudnych w katedrze gnieźnieńskiej, pochodzi z II poł. XV wieku i pocz. XVI wieku. Są związane z działalnością sądu kościelnego.

 

„Trafiła się nam wygrana na loterii – odkryty zbiór jest unikatowy w skali Polski, a być może nawet Europy” - wyjaśnia PAP Adam Kozak z Pracowni Słownika Historyczno-Geograficznego Wielkopolski w Instytucie Historii PAN, który opracowuje znalezione dokumenty wspólnie z Jakubem Łukaszewskim, doktorantem Wydziału Historycznego UAM. „Jest to obecnie jeden z największych w Polsce zbiorów średniowiecznych dokumentów papierowych. Znalezisko znacząco wzbogaciło dość ograniczony zasób tekstów z tej epoki” - dodaje Kozak. Jedynie z Poznania znany jest podobny zbiór dokumentów, ale głównie z XVII i XVIII wieku.

 

Do tej pory naukowcom udało się odczytać i zinwentaryzować około 400 dokumentów lub ich fragmentów. Przed badaczami jest co najmniej 1500. Wszystkie spisane są po łacinie.

 

ODKRYTE PONOWNIE

 

Badacze prześledzili, w jaki sposób średniowieczne teksty znalazły się na poddaszu katedry. Okazało się, że natrafili na nie robotnicy w czasie remontu katedry gnieźnieńskiej w 1961 roku. Wyciągnięto je z gruzowiska, oczyszczając chór muzyczny.

 

„Wydaje się, że były one gdzieś pomiędzy podłogą chóru, a nad stropem kapitularza, ale nie posiadamy na ten temat szczegółowych danych. Problem w tym, że dziś nie jesteśmy w stanie dokładnie opisać katedry przed przebudowami. Być może nad kapitularzem były pomieszczenia wykorzystywane na cele archiwalne” - mówi Kozak.

 

Z kolei Jakub Łukaszewski rozważa jeszcze inne rozwiązanie - w pewnym momencie, może około 1530 roku, wykorzystano niepotrzebne już dokumenty wraz z gruzem jako wypełnienie rogów sklepień - tzw. „pach sklepiennych” remontowanego kapitularza. „Szukamy w tej chwili potwierdzenia faktu prowadzenia przebudów tej części katedry w XVI wieku” - mówi naukowiec.

 

W sumie w magazynie akt brudnych odkryto w zeszłym roku sześć kartonów wypełnionych dokumentami. Ich stan zachowania jest zły – część jest silnie zniszczona, zagrzybiona i pokryta pyłem. Jednak w większości przypadków da się odtworzyć ich treść. Uwagę historyków przykuł jeden z kartonów – wewnątrz znajdowały się najlepiej zachowane dokumenty, które poukładano, a część rozwinięto lub rozłożono. Wszystkie ktoś umieścił też w teczkach z czasów okupacji. Naukowcy znaleźli w sprawozdaniu kapituły z 1961 roku informację, że zbiór średniowiecznych dokumentów odkryli robotnicy w czasie remontu katedry. Po wstępnym przejrzeniu przez duchownych, szybko trafiły właśnie do magazynu akt brudnych „w oczekiwaniu na lepsze czasy”, jak to określił Jakub Łukaszewski. O tym, że nie zajęto się nimi na poważnie, świadczy też fakt, że do tej pory nie trafiły do literatury naukowej i historycy nigdy o ich istnieniu się nie dowiedzieli. Tymczasem już wstępna ich analiza przyniosła szereg interesujących ustaleń. Uzyskano w ten sposób wgląd w wiele aspektów życia codziennego dawnych Polaków.

 

ZNACZENIE ZNALEZISKA

 

„Sąd konsystorski w Gnieźnie zajmował się sprawami, w których chociaż jedna ze stron była osobą duchowną, a więc kapłanów, kleryków, uczniów szkół parafialnych, studentów czy kościelnych” - opowiada Kozak. Historyk dodaje, że sąd konsystorski zajmował się też sprawami małżeńskimi czy lichwą, która była zakazana przez Kościół. Świeccy odpowiadali też przed konsystorzem w przypadku takich naruszeń, jak bójka w miejscu świętym, bluźnierstwo czy kradzież przedmiotów kultu.

 

Do dziś w Gnieźnie zachowało się 80 ksiąg wpisów zawierających poszczególne sprawy sądowe tylko z XV wieku. Obrazuje to skalę działania sądów kościelnych w średniowieczu.

 

„Bardzo szeroki zakres kompetencji powodował, że liczba rozstrzyganych spraw była olbrzymia” - zauważa Łukaszewski. Do tej pory jednak nikt nie natrafił na tzw. dokumentację ulotną – czyli dokumenty takiego typu, jakie odkryto ponownie w zeszłym roku. Na podstawie dotychczas przeanalizowanych dokumentów badacze wydzielili cztery grupy pism: mandaty sędziów (np. nakazy przybycia na rozprawę), dokumenty i listy kierowane do sędziów, pisma procesowe stron oraz notatki luźno powiązane z sądem konsystorskim. Do tej pory naukowcy tylko przypuszczali, że taka dokumentacja istniała – teraz mają na to dowód.

 

STUDIA PRZYPADKU

 

Wśród odczytanych dokumentów są takie o bardzo stonowanej i oficjalnej treści – jak np. mandat Klemensa – oficjała, czyli duchownego urzędnika przy biskupie, sprawującego w jego imieniu kościelną władzę sędziowską z Piotrkowa, który nakazał zamieścić na drzwiach katedry wezwanie przed sąd Erazma Karskiego. Na dokumencie znajduje się nawet adnotacja, że polecenie wykonano – dokument trafił z powrotem do sądu.

 

Jest też pismo oficjała dotyczące sprawy pomiędzy plebanem z Tucholi a radą miejską. Urzędnik wyznacza w nim na prośbę strony procesu sędziów komisarycznych w Tucholi, by ci wysłuchali świadków na miejscu, a nie w odległym Gnieźnie. Opisano też dokładnie procedurę wykonania przesłuchań.

 

Najwięcej ciekawych informacji zawierają dokumenty kierowane do oficjałów przez strony sporu. Jakub Łukaszewski opowiada o sprawie wdowy Balcerowej, która prosiła oficjała o pomoc w wyegzekwowaniu długu od Mikołaja Szczekockiego. Ten miał być winny aż 20 grzywien srebra. „Za taką kwotę można było w tym okresie – XV wieku – zakupić dobrego konia czy dom w mniejszym mieście” - dodaje Kozak. Kobieta wystosowała do sędziego emocjonalny list i wykorzystała topos biednej wody, która oddaje się pod opiekę kościoła. „Tymczasem Balcerowa należała do patrycjatu poznańskiego i posiadała działki w rejonie Starego Rynku w Poznaniu” - dopowiada Łukaszewski.

 

Wśród odczytanych dokumentów są też zeznania świadków. Tak jest w sprawie Jana Szatkowskiego, który miał nie zapłacić 20 grzywien srebra. Tymczasem udało mu się znaleźć czterech świadków tego wydarzenia – a do naszych czasów przetrwały ich zeznania.

 

Zdaniem Łukaszewskiego szczególnie ciekawa jest relacja Marcina i Jana – sług plebana z Powidza, którzy zostali napadnięci i pobici, gdy zwozili siano z łąk. „Opis napadu jest bardzo żywy i plastyczny. Wystraszeni słudzy ze szczegółami opisują, jak zbójcy przystawiali do ich głów noże, by w końcu wymusić od nich konie” - dodaje Kozak. Z relacji wynika, że szefem szajki był niejaki Twierdziński, osoba szlachetnie urodzona, ale dorabiająca sobie napadami w lesie pod Powidzem.

 

Większość tekstów odkrytych w zbiorze spisana jest regularnym i wyraźnym pismem odręcznym. Na tym tle wyróżnia się jeden dokument. „Początkowo myśleliśmy, że jest to notatka prywatna, na co wskazywało niewyraźne pismo w postaci kursywy. Również papier pozostawiał wiele do życzenia – kartka była nieregularna. Wygląda na to, że adwokat, którzy sporządził skargę powoda, bardzo się spieszył i zrobił to >>na kolanie<< w przeddzień procesu sądowego – o czym świadczą daty zapisane na dokumencie” - mówi Kozak.

 

Inny interesujący proces sądowy, którego dotyczy kilka dokumentów z obu stron sporu, odnosi się do niesnasek pomiędzy Anną Arkuszewską a kapłanem – Janem Siedleckim. Z pism wynika, że kłótnia nawiązała się w czasie wystawnego obiadu, na który kobieta zaprosiła Siedleckiego i innych duchownych. Podczas konsumpcji Siedlecki zauważył, że zgubił pieniądze. Poprosił więc siedzącą obok Arkuszewską, by wstała, aby ten mógł zajrzeć pod stół w poszukiwaniu monet. Kobieta odebrała takie zachowanie jako oskarżenie o kradzież i skierowała w stronę mężczyzny serię inwektyw, w tym że ten jest synem księdza i nierządnicy. „Tego było za wiele. Kapłan pozwał Arkuszewską i domagał się aż 100 grzywien srebra zadośćuczynienia. Niestety, nie znamy finału tej sprawy. Przypuszczam, że doszło do ugody” - opowiada Kozak.

 

Wśród dokumentów procesowych znalazły się inne pisma dotyczące wspomnianego wyżej kapłana z Gniezna – Siedleckiego. Duchowny pozwał pewną Małgorzatę, która obraziła go w czasie, gdy rozmawiał z inną kobietą na rynku gnieźnieńskim. Małgorzata miała podejść do pary i powiedzieć: „Kobieto, nie ufaj temu głupiemu nierządnemu, kłamliwemu kapłanowi Siedleckiemu, uwodzicielowi kobiet i gwałcicielowi panien, jest to bowiem syn nierządnicy” - czytamy w zachowanych dokumentach. „Finału tej sprawy również nie znamy” - kwituje Kozak.

 

Zdarzały się też spory między duchownymi. Pleban Jan z Łagiewnik został oskarżony przez byłego wikariusza Marcina o nieuiszczenie zapłaty za służbę. Jan zaprzeczył oskarżeniu i wytoczył działa – poskarżył się sądowi, że Marcin nie oddał pożyczonej księgi, z której miał uczyć się sztuki kaznodziejskiej. Pleban stwierdził też, że wikariusz obrażał wiernych z ambony i miał „dziwne cudzoziemskie zwyczaje”.

 

CO DALEJ?

 

„Odkryte przez nas dokumenty są szczególne z tego względu, że pochodzą z wielu procesów, które prawdopodobnie nie uległy zakończeniu. W przypadku rozstrzygniętych sporów dokumentacja nie była dłużej przechowywana – natomiast w tych przypadkach pisma przetrzymywano, w domyśle aż do wyroku, który jednak nie nastąpił. Dlatego też być może dzięki temu przetrwały do dziś – uważają historycy. Obecnie Archiwum Archidiecezjalne w Gnieźnie poszukuje funduszów na zabezpieczenie i dalszą konserwację unikatowego w skali Polski zbioru. Natomiast historycy w międzyczasie odczytują kolejne pisma sprzed pół tysiąca lat...

 

Szymon Zdziebłowski, PAP - Nauka w Polsce

 

szz/ mrt/

Pisma procesowe w sprawach Jana Siedleckiego i Jana plebana w Łagiewnikach po rozwinięciu (fot. Adam Kozak)

Pisma procesowe w sprawach Jana Siedleckiego i Jana plebana w Łagiewnikach (fot. Mikołaj Macioszek)

Podziel się
Ocena: 0 głosów

Logowanie



Nie pamiętam hasła

Rejestracja

Komentarze: 1
Skomentuj Zobacz wszystkie   Dyskutuj na forum

Uwaga Redakcje!

Wszelkie materiały PAP (w szczególności depesze, zdjęcia, grafiki, pliki video) zamieszczone w serwisie "Nauka w Polsce" chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych.

 

PAP S.A. zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - www.naukawpolsce.pap.pl. W przypadku portali społecznościowych prosimy o umieszczenie jedynie tytułu i leadu naszej depeszy z linkiem prowadzącym do treści artykułu na naszej stronie, podobnie jak to jest na naszym profilu facebookowym. 

 

Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów video.

 

Informacje tekstowe z kategorii "Świat" można pozyskać odpłatnie abonując Serwis Nauka i Zdrowie PAP. Serwis ten zawiera ponadto wiele innych najnowszych doniesień naukowych z zagranicy oraz materiałów dotyczących szeroko rozumianej problematyki zdrowotnej. 

 

Informacje na temat warunków umowy można uzyskać w Dziale Sprzedaży i Obsługi Klienta PAP, tel.: (+48 22) 509 22 25, e-mail:  pap@pap.pl

 

Informacje o przedruku artykułów z Serwisu Nauka w Polsce, prośby o patronaty medialne, informacje o prowadzonych badaniach, organizowanych konferencjach itd., prosimy przesyłać na adres: naukawpolsce@pap.pl

 

 

Najpopularniejsze materiały

więcej

Książka

Skrawki z pradziejów Nowej Huty Skrawki z pradziejów Nowej Huty

Czym jest "archeologiczne UFO"? Dlaczego średniowieczne arabskie monety znajdowane w Polsce można określić mianem "euro"? Jak wyglądały domy pierwszych Słowian? - na te i wiele innych pytań odpowiada książka "Prastara Nowa Huta" autorstwa archeologa, dr. Jacka Górskiego.

Więcej

Myśl na dziś

Im mniej człowiek wie, tym łatwiej mu żyć. Wiedza daje mu wolność, ale unieszczęśliwia.
Erich Maria Remarque

Nasz blog

"Inferno": Herzog szuka ludzkiego odbicia w głębi wulkanów "Inferno": Herzog szuka ludzkiego odbicia w głębi wulkanów

Szkoda, żeby "Inferno" przeszedł bez echa. To nie jest zwykły film dokumentalny o wulkanach. To dokument Wernera Herzoga. Można być więc pewnym, że kiedy Herzog zagląda w głąb wulkanu, to znajdzie w nim nie tylko lawę, ale i odbicia tych, którzy zaglądają tam razem z nim,

Więcej

Tagi

-->