Strona główna Aktualności

Saga na miarę Puszczy

10.06.2016 Książka

"Saga Puszczy Białowieskiej" Simony Kossak to opowieść o przyrodzie - pięknej, fascynującej i zagrożonej. I studium niesłabnącego od stuleci, ludzkiego apetytu na surowce i myśliwskie trofea.

Zmarła 9 lat temu Simona Kossak - córka, wnuczka i prawnuczka malarzy batalistów rozmiłowanych w koniach, historii i polowaniach - spędziła w Puszczy Białowieskiej ponad 30 lat. Mieszkała tam i pracowała (m.in. szefowała Instytutowi Badawczemu Leśnictwa w Białowieży), badając ssaki leśne i ich ekologiczne relacje ze środowiskiem. Intensywnie prowadziła też działalność popularyzatorską i działała na rzecz ochrony przyrody.

 

Znała puszczę od podszewki; wiedziała o niej niemal wszystko, kochała ją i broniła. Piętnowała głupotę i pazerność, protestowała przeciw bezsensownemu wycinaniu drzew i niszczeniu tego unikatu na skalę światową. Była znana z bezkompromisowości. Ale nie tylko - odchowała wiele dzikich zwierząt: łosie, lisy, sarny, borsuki, dziki, kruka, bociany. Starała się przywrócić je naturze, puszczy.

 

Spisana przez nią historia puszczy - od czasów prehistorycznych po najnowsze - to opowieść o nieustannym naporze siekier i ciągu polowań. Długą listę osobistości siejących spustoszenie wśród zwierząt puszczy otwiera zasłużony dla Polski król Stefan Batory, w którego herbie widniały trzy wilcze kły. Król Polski August III Sas ("tępy, tchórzliwy próżniak podatny na wpływy") - ustanowił nawet Order Świętego Huberta, który mogli otrzymywać najszlachetniej urodzeni za najwyższe zasługi łowieckie. Pierwszym kawalerem orderu był on sam, a jego "samonadanie" uczcił sześciotygodniowym ciągiem polowań. Ofiarą rzezi z 1752 r. padły m.in. 42 żubry.

 

Carowie, na przemian, to puszczę i jej zwierzęta chronili - chcąc, by była "urzędowym" gospodarstwem łowieckim (za czasów carskich za zabicie żubra groziła wielka kara), to - jak czyniła caryca Katarzyna i jej syn Paweł - rozdawali jej fragmenty rodom generalskim i arystokratom: rosyjskim, polskim, niemieckim, a nawet greckim i włoskim.

 

Ale ktokolwiek panował, po puszczy zawsze niosło się echo siekier.

 

Bo - jak przypomina Kossak - drewna w Europie zaczęło powoli brakować już od XV w. Uwaga kupców kierowała się więc ku kolejnym, coraz odleglejszym ostojom tego surowca. Pierwszy kontrakt ("Ordinacja towarów leśnych puszczy Grodzieńskiej") - zezwalający "wszelkie towary leśne, klepkę małą i wielką, tarcice, sosny, dęby, jodły, lipy i inne drzewa w pomienionej wycinać puszczy, one na towary wyrabiać, płacąc nam pniewszczyznę" - podpisano w imieniu króla Jana II Kazimierza w 1660 r. Precyzyjnie ustalono wówczas zasady handlu i ceny poszczególnych sortymentów. Od tej chwili szeroką, nieprzerwaną strugą płynęła Puszcza Białowieska rzekami Narewką, Leśną, Białą, Narwią i Wisłą.

 

Przedstawiona w książce opowieść jest historią wycinki prowadzonej na potrzeby możnych, a później - handlu drzewnego zamożnych Żydów. Simona Kossak dokumentuje "historię korupcji i machlojek księgowością, przez co zyski handlowe dla państwa były znikome, a straty przyrodnicze - ogromne. Wycinano całe połacie lasów, zakładano olbrzymie, nielegalne składy drewna przygotowanego do wywozu".

 

"W drugiej połowie XVIII w., za czasów ostatniego dzierżawcy Flemminga z ekonomii brzeskiej i kobryńskiej, obejmujących majątki ziemskie i lasy, do skarbu wpływało rocznie 650 tys. złotych; w ciągu 12 lat administracji Tyzenhauza dochód roczny zamykał się średnio kwotą ponad 1,5 mln zł. Najcenniejszy sortyment, czyli kłoda dębowa obciosana z trzech boków, długości 3-6 metrów, średnicy 40-60 cm, kosztowała tylko złotówkę. Dla porównania: 1 zł i 6 groszy płacono za litr zboża" - czytamy.

 

Jednym z najważniejszych momentów w historii trzebienia było zawarcie w 1924 r. przez polski rząd umowy z angielską spółką akcyjną The Century European Corporation, która dostała koncesję na wyrąb 7 mln 200 tys. m3 drewna.

 

Również później dla państwa polskiego puszcza okazała się niebywale rentownym gospodarstwem - przypomina Kossak. W całym okresie międzywojennym suwerenną decyzją polskich władz zrębami zupełnymi zlikwidowano 20 tys. ha naturalnych drzewostanów ostatniej europejskiej puszczy nizinnej.

 

Łakomym kąskiem nie pogardził Stalin, który Puszczę Białowieską w całości przyłączył do Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej.

 

W "Sadze Puszczy Białowieskiej" nie brakuje ludzi. Schodzą oni jednak na drugi plan, a w książce króluje przyroda. W galerii puszczańskich stworzeń przewijają się m.in. żubry - "puszcz imperatory", łosie - "fascynujący mieszkańcy puszcz i bagien, którzy sami sobie wyznaczają kryteria urody", i dziki - "bezcenni sprzymierzeńcy lasu". Są też głuszce, ciekawskie rysie, lisy i gronostaje, a nawet dzikie pszczoły.

 

Bohaterami sagi są i drzewa, np. dąb szypułkowy - pełne majestatu, najszlachetniejsze i najdłużej żyjące spośród wszystkich puszczańskich drzew, które pojawiło się na tym terenie przed około dziewięcioma tysiącami lat, a więc w czasie, kiedy las brzozowo-sosnowy ustępował miejsca ciepłolubnym lasom mieszanym.

 

Są też sosny ("które obecność w puszczy zawdzięczają zwykle uderzeniu pioruna") i świerk.

 

Już w 1888 r. prof. Drymmer stwierdził, że świerk wypiera z puszczy sosnę. Informacja na ten temat jest być może najstarszą notatką naukową dotyczącą zjawiska, które obserwujemy i dzisiaj - zauważa Kossak. I przypomina, że do białowieskich grądów świerk przywędrował ze środkowej Rosji wraz z wyraźnym ochłodzeniem klimatu, ok. 4,5-2,5 tys. lat temu. Przypuszcza się, że proces zarastania białowieskich borów sosnowych świerczyną rozpoczął się w latach 20. XIX w. Odnoszony sukces zawdzięcza świerk swej ekspansywności i pomocy człowieka.

 

"Puszcza Białowieska umiera. Wśród drzew przemyka okryta mgłą postać dzierżąca kosę, lecz u jej stóp nie czai się już ryś skośnooki, nie wyciągają ramion pokrzywione kolosy lip i wiekowe dęby. (...) Nad konającą puszczą pochyla się z troską konsylium leśników i uczonych. Znają chorobę: na imię jej las. Gorzka to wiedza, że śmiertelnym zagrożeniem dla puszczy jest chluba człowieka - las zagospodarowany. Im więcej wysiłku wkładają w swą pracę leśnicy, tym szybciej puszcza umiera" - czytamy w "Sadze".

 

"Bezwzględny las – zadbany, czysty, produkujący drewno i użytki uboczne – nienawidzi puszczy, pożera więc miejsce po miejscu dziką i wolną przyrodę. Z każdym zgrzytem piły usuwającej nieprzydatnej dla lasu drzewo, z każdym konarem spalonym, by nie zakłócał porządku w lesie, z każdym rzędem równo posadzonych sosenek, z każdym wypielęgnowanym młodnikiem – puszcza słabnie. Jej dusza wygnana z próchniejącego pnia płacze w ostatnich ostojach".

 

"Saga Puszczy Białowieskiej" Simony Kossak ukazała się na rynku nakładem wydawnictwa Marginesy. (PAP)

 

zan/ mrt/

Podziel się
Ocena: 0 głosów

Logowanie



Nie pamiętam hasła

Rejestracja

Komentarze: 0
Skomentuj Zobacz wszystkie  

Uwaga Redakcje!

Wszelkie materiały PAP (w szczególności depesze, zdjęcia, grafiki, pliki video) zamieszczone w serwisie "Nauka w Polsce" chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych.

 

PAP S.A. zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - www.naukawpolsce.pap.pl. W przypadku portali społecznościowych prosimy o umieszczenie jedynie tytułu i leadu naszej depeszy z linkiem prowadzącym do treści artykułu na naszej stronie, podobnie jak to jest na naszym profilu facebookowym. 

 

Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów video.

 

Informacje tekstowe z kategorii "Świat" można pozyskać odpłatnie abonując Serwis Nauka i Zdrowie PAP. Serwis ten zawiera ponadto wiele innych najnowszych doniesień naukowych z zagranicy oraz materiałów dotyczących szeroko rozumianej problematyki zdrowotnej. 

 

Informacje na temat warunków umowy można uzyskać w Dziale Sprzedaży i Obsługi Klienta PAP, tel.: (+48 22) 509 22 25, e-mail:  pap@pap.pl

 

Informacje o przedruku artykułów z Serwisu Nauka w Polsce, prośby o patronaty medialne, informacje o prowadzonych badaniach, organizowanych konferencjach itd., prosimy przesyłać na adres: naukawpolsce@pap.pl

 

 

Najpopularniejsze materiały

więcej

Książka

"Bagdad. Miasto pokoju, miasto krwi" - różne oblicza irackiego miasta "Bagdad. Miasto pokoju, miasto krwi" - różne oblicza irackiego miasta

Intelektualny i naukowy motor świata, a przy tym miasto, które imponowało przepięknymi i mądrze zorganizowanymi rozwiązaniami architektonicznymi... Opinię godną starożytnej Aleksandrii czy mitycznej Atlantydy miał ponad tysiąc lat temu Bagdad, dziś kojarzony z chaosem i zamachami.

Więcej

Myśl na dziś

Nauka w szkołach powinna być prowadzona w taki sposób, aby uczniowie uważali ją za cenny dar, a nie za ciężki obowiązek
Albert Einstein

Nasz blog

Rektorzy, naukowcy! Doceńcie rolę popularyzacji! Rektorzy, naukowcy! Doceńcie rolę popularyzacji!

Rola komunikacji naukowej na polskich uczelniach wciąż nie jest dostatecznie doceniona. Ani przez naukowców, ani przez władze uczelni. Zdawałoby się, że prezentowanie osiągnięć naukowców to zadanie biur prasowych. Te jednak często mają ustalone zupełnie inne priorytety.

Więcej

Tagi

-->