18.12.2018
PL EN
13.07.2016 aktualizacja 13.07.2016

Prof. Moncarz o społecznej odpowiedzialności inżynierów

Co by było, gdybyśmy zastąpili robotami wszystkich ludzi pracujących fizycznie? Kto będzie odpowiedzialny za to, co wymyśli inteligentny robot, gdy my pijemy kawę? Nie będziemy hamować postępu technologicznego, ale rozwijając robotykę musimy się zastanawiać, gdzie znaleźć miejsce dla ludzi, których ona wyręczy - mówi w rozmowie z PAP prof. Piotr Moncarz.

"Dochodzimy do takiego poziomu technologicznego, na którym coraz częściej zaczyna się pojawiać wątek moralno-społeczny. Co by było, gdybyśmy wszystkich ludzi pracujących fizycznie zastąpili robotami?" - zastanawia się w rozmowie z PAP inżynier prof. Moncarz z Uniwersytetu Stanforda.

"Można sobie wyobrazić, że jeśli zastąpimy naukowca automatycznym mikroskopem, który sam zbiera dane - to sam badacz albo się skupi na interpretacji wyników, albo znajdzie sobie inne miejsce w naukowej niszy, albo się przekwalifikuje i nadal będzie aktywny. Ale to jest człowiek XXI wieku, wykształcony i elastyczny. A co z masami ludzi, którzy pracują w dwudziesto-, a może nawet zmodernizowanym dziewiętnastowiecznym przemyśle, wykonując mechaniczne zadania? Jeżeli tych ludzi zastąpimy nagle robotyką, to co się z nimi stanie?" - spekuluje.

Zdaniem eksperta zastępowanie ludzi robotyką musi być procesem rozłożonym w czasie. "Nie wolno dopuścić do tego, by skokowo zwiększać grono bezrobotnych. Ludzie pozbawieni pracy nie będą bowiem myśleli o tym, jak wykształcić dzieci, tylko skąd wziąć na chleb. To nie jest tak jak z komputerem, który co dwa lata zgodnie z magią Moore’a podwaja swoją prędkość, moc obliczeniową. Tutaj nagle pojawia się sytuacja, gdzie musimy brać pod uwagę odpowiedzialność społeczną. Absolutnie nie będziemy hamować postępu technologicznego. Ale budując robotykę - musimy się równolegle zastanawiać, gdzie znaleźć miejsce dla ludzi, których ona wyręczy" - tłumaczy profesor.

Równie duża odpowiedzialność ciąży na twórcach systemów decyzyjnych opartych na sztucznej inteligencji - dodaje. "Kto będzie brał odpowiedzialność za to, co wymyśli inteligentny robot, gdy my pijemy kawę? Jeśli robot - system decyzyjny - podejmie decyzję, która doprowadzi do katastrofy, to kto będzie odpowiedzialny za tę katastrofę i w jaki sposób? Ten, kto zbudował robota? Ten, kto go włączył? Ten, kto popełnił w nim jakiś błąd?" - zastanawia się specjalista.

Według profesora nadchodzi koniec epoki inżyniera w "wersji" typowej dla czasów programów politycznych, centralistycznie sterowanych: "takiego, który chętnie podejmie dobrą pracę za bardzo dobre pieniądze, a zarazem najchętniej nie podejmie tematu społeczno-humanistycznej odpowiedzialności. Który zaprojektuje sto elektrowni, które - po uruchomieniu - zatrują wody i powietrze. A on będzie po prostu dumny ze sprawnie działających elektrowni" - mówi.

Zdaniem prof. Moncarza skończy się też epoka lekarzy, którzy "widzieli wiele przypadków i na podstawie swojej wiedzy i doświadczenia stawiają diagnozę". Według niego w przyszłości lekarz przyłoży do pacjenta kilkadziesiąt czujników, które ściągną dane biologiczne i prześlą je do chmury, gdzie znajdą się zbiory danych wszystkich chorób świata, wszystkich objawów i prawdopodobnych diagnoz. Wyszukiwarka przeanalizuje wyniki wieloletnich badań i w kilka minut podsunie lekarzowi możliwe opcje i wtedy on, w pełni wyposażony w tak pełną informację, podejmie leczenie. "I choć pozornie lekarz nie będzie potrzebny - to ja chcę, by on tam był, choć nie chcę, żeby zdawał się tylko na swoją wiedzę i pamięć" - ocenia profesor.

Prof. Moncarz zwraca uwagę, że coraz więcej uczymy się za pośrednictwem komputerów (nie trzeba chodzić na uczelnię, żeby wykonać ćwiczenie w wirtualnym laboratorium). "W przyszłości komputer będzie z naszej źrenicy, z ruchów oka zbierał informację, na ile przyswoiliśmy sobie materiał dydaktyczny, na ile go zrozumieliśmy. I na tej podstawie przygotuje dla nas kolejne ćwiczenia" - prognozuje.

"Zawsze musimy na postęp czujnym okiem spoglądać. Najbardziej delikatne są tematy związane z inżynierią genetyczną i bioprocesami - w końcu też wspierane narzędziami inżyniersko-naukowymi. To są często kwestie na pograniczu teologii i nauki. Pokazują, że inżynier-naukowiec musi być dziś humanistą, a jego praca dużo bardziej niż kiedyś wymaga głębokiej etyki" - uważa uczony.

PAP - Nauka w Polsce, Karolina Duszczyk

kol/ zan/ mrt/

Copyright © Fundacja PAP 2018