Strona główna Aktualności

Kolejny warszawski Festiwal (kompetencji w popularyzacji) Nauki za nami

04.10.2016 Blog

Fot. Fotolia

Zapowiadał się kolejny pasjonujący wykład. Dość kontrowersyjny temat. Do tego szczypta historii i ciekawych opowieści - tak miało być. W sali kilkadziesiąt osób, których w piękny jesienny wieczór przyciągnął tytuł wystąpienia. Swoją drogą, dobry tytuł to pierwszy krok do sukcesu. Czekamy w napięciu. Włączam dyktafon, przygotowuję notes, klikam długopisem i sprawdzam, czy działa, by odnotować najważniejsze tezy wystąpienia.

Jest! Zaczyna się! Prelegentkę zapowiada jej przełożona. Wywołana kłania się i... siada za obszernym biurkiem przy którym leży laptop i rzutnik. Oba sprzęty wyłączone. I takie pozostają do końca wystąpienia. Tymczasem prelegentka wita się i zaczyna wykład. Szeroko uśmiecha się do... jednej z kartek, których plik wyjęła z torby. I zaczyna... czytać! Tak - czytać, na popularnonaukowym wystąpieniu. Grzechem jest czytanie na konferencjach naukowych - czym zatem jest w czasie festiwali nauki?! Zbrodnią?

 

No nic. Temat jest ciekawy, próbuję nadążyć za narracją naukowca. Jednak po kolejnym, nie wiem -którym już, nazwisku - poddaję się.

 

Poddają się też pierwsze osoby, które powoli i dyskretnie opuszczają salę.

 

Zostaję. Zaufam dyktafonowi - mówię sobie w duchu. Pewnie jestem zbyt zmęczony, żeby teraz się skupić. Odsłucham wystąpienie na świeżo i wszystko pojmę - zapewniam sam siebie.

 

Aż nastąpił ten moment. Prelegentka odkłada kartkę, sięga po kolejną i czyta dalej. Tyle, że zdanie rozpoczęte na tej poprzedniej nijak nie ma sensu. Marszczy brwi. Zawiesza się - i ona spostrzegła, że coś jest nie tak. "Coś się nie wydrukowało" - duka zażenowana prelegentka.

 

Poddają się kolejne osoby, z niesmakiem wychodzą z sali.

 

Od tego momentu nie notuję już, o czym jest wykład, ale - w jaki sposób jest prowadzony. I wypunktowuję z taką namiętnością, że aż osoby które (nadal obok mnie) siedzą spoglądają w moją stronę:

 

- nawet najciekawszy temat można ukręcić

- prelegent nie nawiązuje kontaktu wzrokowego z nikim na sali; uśmiecha się do pliku (źle wydrukowanych kartek!)

- za dużo tu nazwisk; za mało anegdot, o żarcie wplecionym to tu to tam nie wspominając

- po 45 minutach pan naprzeciwko mnie przebiera palcami na blacie i tym samym zaczyna zakłócać działanie dyktafonu

- no i gdzie prezentacja multimedialna? Rzutnik pozostaje zimny do końca spotkania

- tytuł naukowy nie gwarantuje umiejętności popularyzacji

- wykład jest za długi! - kończy się po ponad godzinie (kilka pojedynczych oklasków i wychodzimy; nie wiem, czy padły pytania - na odpowiedzi mnie i wielu innym sił już nie starczyło)

 

Festiwale nauki - to również festiwale kompetencji lub ich braku z zakresu umiejętności popularyzacji. W tym roku w ramach Festiwalu Nauki w Warszawie odbyło się kilkaset różnorodnych spotkań, debat, wykładów, zajęć, wycieczek. Byłem zaledwie na kilku z nich. I jednym, którym opisałem powyżej. Było też inne, rewelacyjne spotkanie. Poprowadzone przez studenta! Tak - studenta, i była to, moim zdaniem, jedna z lepszych prezentacji popularnonaukowych, jakie w życiu widziałem! Był wybuch, były żarty, była dynamika. Żadnego czytania. I był też oczywiście konkret i część merytoryczna. Całość - choć godzinna - była porywająca!

 

Wnioski: popularyzacja to sztuka. Trzeba ją pielęgnować i uczyć się jej. Nie jest to umiejętność prosta. Ale niezmiernie ważna. I gdy instytucja wystawia do tej misji swojego pracownika - niech ma pewność, że dobierze osobę, która minimum takich umiejętności posiada. Wykład popularnonaukowy to również tworzenie wizytówki instytucji. Jeśli zainteresuje laika swoją działalnością - to może łatwiej trafią tam pieniądze od sponsora, a może dzięki temu instytut przyciągnie kolejnych studentów?

 

Szymon Zdziebłowski

Podziel się
Ocena: 0 głosów

Logowanie



Nie pamiętam hasła

Rejestracja

Komentarze: 0
Skomentuj Zobacz wszystkie  

Uwaga Redakcje!

Wszelkie materiały PAP (w szczególności depesze, zdjęcia, grafiki, pliki video) zamieszczone w serwisie "Nauka w Polsce" chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych.

 

PAP S.A. zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - www.naukawpolsce.pap.pl. W przypadku portali społecznościowych prosimy o umieszczenie jedynie tytułu i leadu naszej depeszy z linkiem prowadzącym do treści artykułu na naszej stronie, podobnie jak to jest na naszym profilu facebookowym. 

 

Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów video.

 

Informacje tekstowe z kategorii "Świat" można pozyskać odpłatnie abonując Serwis Nauka i Zdrowie PAP. Serwis ten zawiera ponadto wiele innych najnowszych doniesień naukowych z zagranicy oraz materiałów dotyczących szeroko rozumianej problematyki zdrowotnej. 

 

Informacje na temat warunków umowy można uzyskać w Dziale Sprzedaży i Obsługi Klienta PAP, tel.: (+48 22) 509 22 25, e-mail:  pap@pap.pl

 

Informacje o przedruku artykułów z Serwisu Nauka w Polsce, prośby o patronaty medialne, informacje o prowadzonych badaniach, organizowanych konferencjach itd., prosimy przesyłać na adres: naukawpolsce@pap.pl

 

 

Najpopularniejsze materiały

więcej

Książka

Jak promować naukę? Jest nowy, bezpłatny poradnik Jak promować naukę? Jest nowy, bezpłatny poradnik

Jak opowiadać o nauce Kowalskiemu? Gdzie i kiedy promować wyniki badań naukowych? Jak się przygotować do wykładów popularnonaukowych czy wywiadów telewizyjnych? - odpowiedzi na te pytania naukowcy znajdą w bezpłatnym poradniku pt. "Sztuka promocji nauki" wydanym przez OPI.

Więcej

Myśl na dziś

Naukowcy usiłują przekształcić to co niemożliwe – w możliwe. Politycy często chcą przekształcić to co możliwe – w niemożliwe.
Bertrand Russell

Nasz blog

Przełamując efekt Matyldy Przełamując efekt Matyldy

Maria Skłodowska-Curie czy Katherine G. Johnson to kobiety nauki, które odniosły sukces, przełamały społeczną nieufność, zdobyły zasłużone laury, a ostatnio "upomniało się" o nie kino. Jednak tych, których wybitne dokonania naukowe długo pozostawały w cieniu i wciąż są mało znane jest wiele. Cecilia Payne-Gaposchkin, Jocelyn Bell Burnell czy Trottula, to tylko niektóre z nich.

Więcej

Tagi

-->