13.11.2019
PL EN
28.12.2016 aktualizacja 28.12.2016

Czarne dziury w teoriach nt. neuronów lustrzanych

Nauka ma to do siebie, w przeciwieństwie np. do ideologii, że w jej obrębie każda teoria jest falsyfikowalna - dopuszcza się możliwość jej obalenia. Należy tylko udowodnić nieprawdziwość takiej teorii. Gregory Hickok w "Micie neuronów lustrzanych" pokazuje dziury w teoriach neuronaukowych związanych z odkryciem neuronów lustrzanych. Ale czy to znaczy, że teorie te rzeczywiście obala?

Czy trzeba być niespełna rozumu, aby porwać się na obalenie znanej na całym świecie teorii naukowej? Mogłoby się zdawać, że tak. Zwykle to osoby mniej doświadczone próbują np. udowodnić, że teoria ewolucji jest niespójna albo że możliwa jest budowa perpetuum mobile i złamanie którejś z zasad termodynamiki. Na ogół jednak argumenty krytyków są zbyt słabe, aby teorię zmienić.

Gregory Hickok, autor książki \"Mit neuronów lustrzanych. Rzetelna neuronauka komunikacji i poznania\" oszołomem bynajmniej nie jest. Badacz wie, że aby obalić teorię naukową, trzeba uzbroić się w naprawdę silne, naukowe argumenty i sprawnie zbijać kontrargumenty. I tego zadania się podjął. Hickok to profesor nauk o poznaniu z University of California w Irvine. W pracy badawczej zajmował się neuronalnymi podstawami mowy i języka. W pewnym momencie to, co badał, zaczęto wyjaśniać działaniem neuronów lustrzanych. Ale takie interpretacje nie zgadzały się z obserwacjami Hickoka. Według naukowca dziury w teorii związanej z neuronami lustrzanymi są na tyle duże, że nie można ich pominąć milczeniem - należy się tu poważna dyskusja akademicka.

Neurony lustrzane to klasa komórek nerwowych, którą odnaleziono w korze ruchowej makaków orientalnych. W eksperymencie zaobserwowano, że w tej części mózgu są komórki, które odpowiadają (\"strzelają\") zarówno wtedy, gdy małpa sięga po jakiś obiekt, jak i wtedy, kiedy zwierzę obserwuje kogoś innego, kto po ten obiekt sięga.

To ciekawe, spostrzeżenie to stało się punktem wyjścia do budowy całej teorii wyjaśniającej, jak mózg odczytuje (czy też jest w stanie zrozumieć) działania innych. Wnioski - zdaniem Hickoka - były jednak zbyt daleko idące. Z eksperymentu na małpach wywnioskowano np. że również i człowiek może zrozumieć sens działań innych, bo symuluje ich działania w części systemu neuronalnego odpowiedzialnego za swoje działanie. Poza tym teorię dotyczącą neuronów lustrzanych rozciągnięto z rozumienia ruchów - również np. na rozumienie emocji i mowy.

Hickok zwraca uwagę, że teorie zbudowane wokół neuronów lustrzanych wykorzystują naukowcy do wyjaśniania bardzo rozmaitych zjawisk czy procesów. Wśrod nich wymienia np. jąkanie, schizofrenię, masową histerię, postawy polityczne, muzykalność. Tymczasem może jeszcze nie należy traktować tej teorii jako pewnik. Może wciąż wymaga ona namysłu...

Hickok w swojej książce po kolei opisuje elementy, które sprawiają, że dotychczasowa teoria dotycząca neuronów lustrzanych staje się niespójna. Według Hickoka np. \"nie ma bezpośrednich dowodów na to, że neurony lustrzane wspierają rozumienie działania\". Poza tym - według niego - neurony te nie są potrzebne do rozumienia działania. Dodatkowo, jak pisze badacz, działanie neuronów lustrzanych makaków i reakcje mózgu interpretowane jako wynikające z działania neuronów lustrzanych u ludzi wzajemnie się różnią. W dodatku według Hickoka wykonywanie działania i jego rozumienie to u człowieka osobne procesy. Autor zauważa też, że uszkodzenie hipotetycznego miejsca, gdzie znajdować się powinien system lustrzany u człowieka, nie powoduje deficytów w rozumieniu działania.

Hickok porusza się cały czas w obrębie metody naukowej. Ma świadomość, że jego argumenty mogą się okazać niesłuszne i - jak mi się zdaje - nawet czeka na głosy, które mu pokażą, że się myli. Jego argumenty są jednak bardzo złożone i szczegółowe - zwykły czytelnik łatwo się w nich może pogubić. A podjęcie dyskusji z Hickokiem wymagałoby przeprowadzenia złożonych eksperymentów i przeanalizowania mnóstwa publikacji. To prawdziwa dyskusja akademicka, a nie pyskówka - jak to np. bywa w komentarzach pod tekstami w internecie.

Może \"Mitu neuronów lustrzanych\" nie czyta się jak sądowego thrillera. Książka ta jednak jest ciekawym przypomnieniem o tym, że każde \"naukowo udowodnione\" stwierdzenie - nawet najbardziej rozpowszechnione w kulturze - można obalić. Ale do tego potrzebna jest siła naukowych argumentów. Czas pokaże, czy Hickok będzie dla badań nad neuronami lustrzanymi tym, kim Mikołaj Kopernik był dla teorii geocentrycznej.

Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Copernicus Center Press.

PAP - Nauka w Polsce, Ludwika Tomala

Zapisz się na newsletter
Copyright © Fundacja PAP 2019