16.12.2017
PL EN
05.01.2017 aktualizacja 05.01.2017

Historia pleśnią pachnąca

Pergaminy, jedwabne tkaniny, a nawet teczkę TW "Bolka" przebadali naukowcy, sprawdzając, czy zagraża im pleśń niszcząca stare dokumenty i dzieła sztuki. Analizie poddali zapach, wskazujący na aktywność pleśni atakującej dany obiekt historyczny.

Naukowcy w ostatnich dwóch latach wzięli na warsztat różne obiekty z wielu miejsc w Polsce, m.in. z 23 krakowskich kościołów i klasztorów. "Badaliśmy różne obiekty - od pergaminów, jedwabnych i wełnianych tkanin, starych ksiąg, na których występowały zmiany wskazujące na obecność pleśni. Sprawdzaliśmy, czy pleśń na każdym z tych obiektów jest aktywna, czy nieaktywna" - mówi PAP dr Tomasz Sawoszczuk z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

Naukowcy swoje analizy przeprowadzili jednak zupełnie nową, opracowaną przez nich metodą: "wąchania" historycznych obiektów. Dzięki niej przeanalizowali zapach uwalniany przez - znajdującą się na nich - pleśń.

Najpierw - w ramach projektu realizowanego ze środków Narodowego Centrum Nauki - przeanalizowali „zapachy”, czyli mieszaniny związków organicznych emitowanych przez obiekty historyczne zaatakowane przez pleśń. Spośród około 150 lotnych związków organicznych, emitowanych przez różne gatunki grzybów pleśniowych rosnących na próbkach materiałów historycznych, wyselekcjonowali trzy grupy związków. Wskazywały one na aktywność biologiczną mikroorganizmów, tzw. bioindykatory aktywności metabolicznej pleśni. W sumie wyróżnili około 12 związków, zwiastujących obecność aktywnej pleśni.

To one pozwalają na ocenę ryzyka zniszczenia badanego obiektu przez rozrastającą się pleśń. Wystarczy pobrać próbkę mieszaniny związków uwalniających się ze zmienionej powierzchni obiektu muzealnego i poddać ją analizie. Obecność bioindykatorów świadczy o tym, czy pleśń obecna w obiekcie jest w formie aktywnej, czyli zdobnej do wzrostu, czy też nie.

W jaki sposób takie badanie wygląda? "Mamy włókienko, na końcu którego są trzy różne sorbenty i przykładamy je do zmienionego miejsca" - tłumaczy rozmówca PAP. Do włókna przyłączają się znajdujące się tam związki chemiczne. Wzbogacone o cenną informację chemiczną włókno w warunkach laboratoryjnych jest wygrzewane do temp 250 st. C, a zapach jest uwalniany wprost do analizatora gazów - chromatografu gazowego.

"Na podstawie tego pomiaru możemy dać odpowiedź konserwatorowi: czy zmiana, którą widzi na powierzchni np. kartki starej księgi, to aktywny grzyb, który będzie niszczył obiekt; czy jest to grzyb nieaktywny i nie ma potrzeby interwencji i dezynfekcji. W niektórych przypadkach, np. jedwabnych tkanin, taka dezynfekcja jest bardzo niekorzystna i wręcz pogłębia degradację materiału" - opisuje dr Sawoszczuk.

Wyniki badania w 93 proc. przypadków potwierdziły lub wykluczyły obecność aktywnych grzybów pleśniowych. W pozostałych 7 proc. ilość związków była tak mała, że nie można było niczego wykryć. Rezultaty opracowanej metody potwierdzono jeszcze standardowymi badaniami mikrobiologicznymi.

"Obecnie konserwatorzy do badań historycznych obiektów wykorzystują metody mikrobiologiczne i genetyczne. Jednak w ich przypadku czas odpowiedzi jest znacznie dłuższy. Kiedy pobieramy próbkę z powierzchni obiektu, to musimy ją hodować około 5-7 dni. Dopiero po takim czasie dostajemy odpowiedź. W przypadku metod molekularnych pobrany materiał musi być namnożony i oznaczony. W przypadku naszej metody w ciągu kilku godzin możemy uzyskać odpowiedź, czy pleśń jest aktywna, a obiekt musimy poddać dezynfekcji i odizolować" - wyjaśnia badacz.

Podczas prac nad metodą naukowcy podjęli współpracę m.in. z Muzeum Narodowym w Krakowie; Muzeum Katedralnym na Wawelu; Akademią Sztuk Pięknych w Warszawie; Wydziałem Sztuk Pięknych w UMK; University Collage of London; Departamentem Badań Geologicznych Ministerstwa Infrastruktury Narodowej w Izraelu.

"Metoda, choć można ją traktować jako nową, cieszy się dużym zaufaniem archiwistów i konserwatorów sztuki. Została dopuszczona do wachlarza metod, jakimi badano teczki tzw. TW Bolka, po przeniesieniu ich do siedziby IPN w Warszawie" - zaznacza rozmówca PAP.

PAP - Nauka w Polsce, Ewelina Krajczyńska

ekr/ mrt/

Partnerzy

Copyright © Fundacja PAP 2017