24.11.2017
PL EN
01.02.2017 aktualizacja 01.02.2017

Blokowanie genu odwróciło objawy alzheimera

Dzięki terapii blokującej działanie genu odpowiedzialnego za białko tau związane z chorobą Alzheimera, udało się u myszy zatrzymać utratę pamięci i przedłużyć im życie – informuje pismo „Science Translational Medicine”.

W mózgach osób cierpiących na chorobę Alzheimera tworzą się dwa rodzaje złogów lepkich białek: blaszki beta-amyloidu oraz splątki neurofibrylarne białka tau.

Od dawna trwały próby opracowania leków działających na beta-amyloid. Mniej uwagi poświęcano splątkom tau – choć podejrzewano, że to one mają związek z utratą pamięci.

Tim Miller z Washington University w St Louis (stan Missouri) postanowił obniżyć poziom białka tau u myszy z odpowiednikiem ludzkiego alzheimera, mając nadzieję, że pozwoli to poprawić ich pamięć.

Do „oczyszczenia” mózgu wykorzystał fragmenty RNA zwane oligonukleotydami antysensownymi. Pod ich wpływem zostało zablokowane działanie genu zaangażowanego w wytwarzanie białek tau.

Do eksperymentu wykorzystano myszy zmodyfikowane genetycznie – wytwarzały patologiczną postać białka tau, podobnego do występującego u osób z chorobą Alzheimera i wywołującego podobne problemy. Przez cztery tygodnie naukowcy wstrzykiwali raz dziennie „antysensowny” preparat Tau-ASO12 do płynu u podstawy kręgosłupa każdej z myszy.

Lek dotarł do mózgu i przyczynił się do zmniejszenia wytwarzania białka tau. Jak się wydaje, spowodował także niszczenie istniejących splątków tau i zapobiegł ich rozprzestrzenianiu się w mózgach starszych myszy.

Myszy otrzymujące Tau-ASO12 żyły do 50 dni dłużej niż grupa kontrolna (której podawano placebo) i zachowały ważne umiejętności, takie jak budowanie gniazda (grupa kontrolna zapomniała, jak to się robi).

Zespół Millera podał antysensowne oligonukleotydy także małpom – makakom. Zaobserwowano u nich około 20-procentową redukcję ilości białka tau w płynie mózgowo-rdzeniowym i nie stwierdzono skutków ubocznych. Sugeruje to, że terapia mogłaby być skuteczna w leczeniu ludzi.

Zanim jednak rozpoczną się testy na ludziach, trzeba będzie dokładniej ocenić skuteczność i bezpieczeństwo terapii na większych małpach naczelnych. Zachodzi obawa, że obniżony poziom białka tau może zakłócić normalne funkcjonowanie mózgu.

Rola białka tau wciąż nie została dokładnie wyjaśniona. Jednak myszy, które dzięki genetycznej modyfikacji w ogóle go nie wytwarzają, pozostają zdrowe przez większą część życia. Dlatego naukowcy zakładają, że zmniejszenie jego poziomu o 30 proc. nie zaszkodzi pacjentowi - a może zapobiec procesom neurodegeneracyjnym.

Jak przewiduje Miller, ludziom prawdopodobnie będzie się wstrzykiwać Tau-ASO12 do płynu mózgowo–rdzeniowego u podstawy kręgosłupa, mniej więcej raz w miesiącu. Podobne terapie antysensowe zastosowano u osób ze stwardnieniem zanikowym bocznym (ALS) oraz pląsawicą Huntingtona.

Ponieważ białko tau bierze udział także w kilku innych schorzeniach neurodegeneracyjnych, w tym postępującym porażeniu nadjądrowym i otępieniu czołowo-skroniowym, możliwe, że podobne leczenie pomoże również w ich przypadku. (PAP)

pmw/ mrt/

Partners

Copyright © Fundacja PAP 2017