15.11.2019
PL EN
27.02.2017 aktualizacja 27.02.2017

Ustawa 2.0: zespoły chcą m.in. odejścia od masowych studiów doktoranckich

Władze uczelni powinny mieć możliwość sprawniejszego zarządzania, a studia doktoranckie nie powinny być tak masowe - trzy zespoły, które pracowały nad założeniami nowej ustawy o szkolnictwie wyższym mają różne podejście do zmian, ale w ich programach bywają punkty wspólne.

Pod koniec stycznia trzy niezależne zespoły badawcze, które otrzymały granty na opracowanie założeń do nowej ustawy (tzw. Ustawy 2.0), przesłały swoje projekty resortowi nauki. Na podstawie wyników prac tych zespołów MNiSW przygotować ma projekt nowej ustawy.

Nad nowymi przepisami pracowały trzy grupy: zespół prof. Marka Kwieka - związany z Uniwersytetem Adama Mickiewicza w Poznaniu, grupa kierowana przez dr. hab. Arkadiusza Radwana - stworzona przy Instytucie Allerhanda w Krakowie; a także zespół prof. Huberta Izdebskiego, afiliowany przy Uniwersytecie SWPS w Warszawie.

Chociaż każdy z zespołów ma różne priorytety i różne podejście do reform, w ich programach są pewne punkty wspólne.

PODZIAŁ UCZELNI

Zespoły Izdebskiego i Kwieka są zgodne, że powinien nastąpić podział szkół wyższych na trzy grupy: badawcze, badawczo-dydaktyczne i dydaktyczne. Podział zależny byłby od strategii uczelni i od jakości prowadzonych tam badań. Ponadto zespół Kwieka uważa, że spośród uczelni badawczych wyłonić należy najlepszych 3-5 uczelni flagowych.

Z kolei zespół Radwana wprowadza dla uczelni pewne ograniczenia związane z kategoriami naukowymi. Studia II stopnia będą mogły prowadzić tylko najlepiej ocenione jednostki. Te gorzej ocenione będą musiały uzyskiwać na to zezwolenie władz. Aby móc prowadzić studia I stopnia, też trzeba będzie odpowiednio dobrze wypaść w ewaluacji.

USTRÓJ UCZELNI

Wszystkie zespoły zgadzają się, że uczelniom potrzebne jest lepsze zarządzanie menadżerskie.

Kwiek proponuje, by ciężar zarządczy przenieść na poziom władz rektorskich, a ciałom kolegialnym (senat i rady wydziałów) nadać charakter organów doradczych. Izdebski uważa, że należy ograniczyć obszar działania senatu i rektora. Rola tego ostatniego powinna być ograniczona do obszaru dydaktyki i badań naukowych oraz funkcji reprezentacyjnej. Wzrosnąć natomiast powinna rola kanclerza powoływanego w wyniku konkursu.

Radwan zaś uważa, że powinno nastąpić rozdzielenie funkcji władczych w uczelni pomiędzy dwa organy: rektora i prezydenta. Rektora - który byłby przedstawicielem pracowników - wybierałby senat. A prezydenta - który miałby władzę wykonawczą - wybierałby nowy organ - rada powiernicza uczelni. W jej skład wchodziliby przedstawiciele uczelni, ale także interesariuszy zewnętrznych (np. przedsiębiorstw, samorządów, absolwentów).

Także prof. Kwiek proponuje, by przy uczelniach istniały rady powiernicze z przedstawicielami interesariuszy zewnętrznych. Miałyby one jednak tylko funkcje strategiczne i nadzorcze, a skład różniłby się w zależności od typu uczelni. Większość jednak stanowiliby tam przedstawiciele środowiska akademickiego.

Izdebski o radach powierniczych w swoim projekcie nie wspomina, ale zgadza się, że powinien istnieć organ reprezentujący interesariuszy zewnętrznych.

WYDZIAŁY A UCZELNIA

Zespoły są zgodne, że federalizacja uczelni poszła za daleko - często rola wydziałów była zbyt duża w stosunku do roli uczelni.

Izdebski pisze, że należy uniknąć obecnej federalizacji szkół. A Kwiek i Radwan wychodzą z założenia, że to uczelnia (a nie wydział) powinna mieć uprawnienia do nadania stopnia naukowego doktora.

Poza tym zespół Radwana proponuje, by pracownicy uczelni mogli tworzyć oddolnie jednostki operacyjne - katedry, centra, instytuty. Będą mogli zadeklarować procentowe zaangażowanie w ramach nich (mogą to być maksymalnie 4 jednostki na 1 pracownika). A jednostki te będą rywalizowały między sobą o pieniądze.

KARIERA NAUKOWA

Radwan uważa, że jedynym stopniem naukowym nadawanym w nowym systemie powinien być doktor, którego ranga podniesiona zostanie do pułapu habilitacji. Według niego w nowym systemie "gwarantem jakości przestaje być orzełek, a staje się logo uczelni". Jego projekt zakłada, że stopień doktora mogłaby jednak nadać tylko uczelnia, która prowadzi badania na odpowiednio wysokim poziomie. Habilitacja wedle jego propozycji zostaje zniesiona, a "profesor" - przestaje być tytułem naukowym, a staje się stanowiskiem pracy. (Radwan nie wyklucza, że profesorzy, którzy odejdą na emeryturę będą mogli tytuł zachować). Poza tym, zdaniem Radwana, powinien istnieć zakaz zatrudniania młodego doktora na uczelni, na której uzyskał doktorat.

Izdebski wychodzi z kolei z założenia, że powinny powstać dwie kategorie doktoratu - zawodowy i doktorat typu akademickiego - odpowiednik PhD. Habilitacja nie byłaby potrzebna do uzyskania z samodzielności naukowej. A tytuł profesora powinien być jedynie nadawany najlepszym - jako dystynkcja.

Kwiek z kolei uważa, że stopnie doktora, doktora habilitowanego i profesora powinny pozostać, ale trudniej byłoby te stopnie uzyskać. Według niego powinna być zlikwidowana profesura uczelniana. Poza tym, jego zdaniem należy ograniczyć na uczelniach rolę osób, które ukończyły 70. rok życia. Według niego takie osoby nie powinny brać udziału w podejmowaniu decyzji dotyczących np. awansów czy spraw finansowych. Zdaniem Kwieka powinien za to istnień status prawnego spoczynku dla profesorów tytularnych, którzy przepracowali 30 lat w uczelniach publicznych lub instytutach PAN. Ponadto zdaniem Kwieka powinien istnieć program wspierający najwybitniejszych profesorów w ich badaniach.

STUDIA

Kwiek chce, by o liczbie studentów decydowała atrakcyjność studiów, a uczelnie powinny mieć autonomię w kształtowaniu liczby studentów i doktorantów. Większa powinna być też selektywność przyjęć na studia i autonomia uczelni w tworzeniu kierunków studiów.

Radwan uważa, że warto zerwać z tradycyjnym podziałem na wykłady i ćwiczenia - zajęcia mogłyby być np. prowadzone przez kilku wykładowców, miałyby bardziej formę seminariów czy wykorzystywałyby możliwości, jakie dają masowe otwarte kursy online (MOOC). Według niego studenci powinni pracować bardziej samodzielnie, w mniejszych grupach. Radwan wychodzi też z założenia, że uczelnie, zamiast prowadzić centra językowe, miałyby możliwość wprowadzenia bonów do szkół językowych. Jego projekt przewiduje też, że konieczna jest powszechna i obowiązkowa ewaluacja zajęć przez studentów.

Również Izdebski proponuje zmiany dotyczące kształcenia. Według niego nie wszystkie kierunki powinny być bezpłatne. Bezpłatne byłyby tylko kierunki regulowane (m.in. te, na których są dzisiaj jednolite studia magisterskie) oraz kierunki uniwersyteckie, które mogłyby być prowadzone tylko przez niektóre uczelnie. Większość obecnych kierunków to byłyby kierunki nieregulowane - płatne (przede wszystkim związanych z przygotowaniem do wykonywania zawodu).

DOKTORATY

Zespoły zgadzają się, że studia doktoranckie nie powinny być tak masowe.

Izdebski oraz Kwiek są zgodni, że powinno nastąpić ograniczenie studiów doktoranckich do stacjonarnych i że wszyscy doktoranci powinni dostawać stypendia doktoranckie.

Radwan zakłada, że doktoranci powinni być zatrudniani w drodze konkursu na stanowisku adiunkta. Byliby mniej obciążeni obowiązkami dydaktycznymi i mogliby swobodniej łączyć prowadzone przez siebie zajęcia z własnymi badaniami. Prowadzona byłaby jednak zasada "przecięcia pępowiny". Po uzyskaniu stopnia doktora, badacz musiałby szukać pracy w innym miejscu.

FINANSOWANIE UCZELNI

Zdaniem Izdebskiego algorytmy finansowania powinny być takie same dla szkół publicznych i niepublicznych (poza dofinansowaniem potencjału organizacyjnego i naukowo-dydaktycznego - występowałoby ono tylko na uczelniach publicznych). Poza w finansowaniu szkół wyższych mogłyby uczestniczyć jednostki samorządu terytorialnego. Mogłyby się one zamawiać na uczelniach prowadzenie kierunków studiów nieregulowanych. Dla uczelni badawczych przeznaczona byłaby dodatkowa pula na badania.

Radwan uważa z kolei, że powinna istnieć dotacja podstawowa i dydaktyczna, która trafia do jednostek operacyjnych - wielkość środków powinna zależeć od wielkości jednostki i jej doskonałości naukowej. Państwowe Wyższe Szkoły Zawodowe byłyby premiowane za współpracę z otoczeniem społeczno-gospodarczym - za każdą pozyskaną z otoczenia złotówki, dostawałyby drugą.

Dość podobny mechanizm, ale w odniesieniu do najlepszych szkół badawczych proponuje Kwiek. Według niego każda uczelnia, która wywalczyłaby milion zł z grantu (np. ERC, NCN, NCBR, FNP) drugi milion dostawałaby od państwa. Dodatkowo przewiduje się program, w ramach którego wyłonione byłyby uczelnie flagowe. Zdaniem Kwieka ośrodki, które słabo wypadły w ewaluacji, nie powinny dostawać dotacji na badania.

Ze szczegółami propozycji trzech zespołów można się zapoznać na stronie resortu nauki.

PAP - Nauka w Polsce, Ludwika Tomala

lt/ agt/

Copyright © Fundacja PAP 2019