07.04.2020
PL EN
23.05.2017 aktualizacja 23.05.2017

Eksperci wskazują na wyzwania w zarządzaniu uczelniami

O tym, jak coraz skuteczniej zarządzać uczelniami i jakie wyzwania stoją w tym zakresie przed władzami szkół wyższych dyskutowali we wtorek eksperci podczas spotkania w Warszawie.

Konferencję „Współczesne wyzwania w zarządzaniu uczelnią - standardy antyplagiatowe podwyższające jakość kształcenia i nauczania" zorganizowała firma Plagiat.pl we współpracy z Fundacją Rektorów Polskich.

Podczas konferencji wręczono certyfikaty Educatio Qualis. To program dla jednostek naukowo-dydaktycznych, które zapewniają najwyższe standardy w zakresie ochrony oryginalności pisemnych prac dyplomowych i aktywnie realizują politykę ochrony własności intelektualnej w uczelniach. W tym roku wyróżnienia otrzymały cztery uczelnie: Akademia Pomorska w Słupsku, PWSZ im. Stanisława Staszica w Pile, Szkoła Główna Handlowa w Warszawie oraz Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie.

Prezes Fundacji Rektorów Polskich prof. Jerzy Woźnicki rozpoczynając debatę nad zarządzaniem uczelniami w skrócie opowiedział, jak przebiegały zmiany w szkolnictwie wyższym w ostatnim 30-leciu. Przypomniał, że w latach 90. ub. wieku trzeba było zrealizować "zadanie umasowienia studiów". Powiedział, że o ile wcześniej w Polsce studiowało 10 proc. młodzieży z danego rocznika, to z czasem doszliśmy aż do 50 proc. Przypomniał, że aby taki wynik uzyskać m.in. odstąpiono od limitów rekrutacyjnych, zwiększono liczbę instytucji, które mogły prowadzić studia. "Pod koniec lat 90. ubiegłego wieku zorientowaliśmy się, że dzieje się tak kosztem jakości i że nie ma jeszcze procedur akredytacyjnych". Dodał, że zaczęły powstawać komisje akredytacyjne - najpierw środowiskowe, potem - odgórnie tworzone. "Po roku 2000. działaliśmy aktywnie na rzecz rozwoju studiów" - dodał Woźnicki. Przypomniał, że wprowadzono Krajowe Ramy Kwalifikacji. "A właściwie ta dekada, w której jesteśmy, to dekada intensyfikacji myślenia o doskonaleniu procesów zarządczych w uczelni" - powiedział. I zwrócił uwagę, że temu właśnie tematowi poświęcona jest konferencja.

Prof. Krzysztof Leja z Politechniki Gdańskiej zaznaczył, że "uczelnia jest zorganizowaną anarchią. Proces podejmowania decyzji jest tam bardzo złożony i często niezrozumiały dla pracowników". "Głową uczelni (...) jest rektor, ale w uczelni jest wiele centrów decyzyjnych. Oceniam, że na Politechnice Gdańskiej (...) jest co najmniej 200 takich centrów decyzyjnych. Mówię o samodzielnych pracownikach nauki, kierownikach projektów itd. To na pewno nie ułatwia zarządzania uczelnią" - skomentował. Zwrócił też uwagę na prymat władzy uczonych nad administracją uczelni. "To uczeni stanowią o sile uczelni" - zaznaczył.

Senator, prof. Marek Rocki, rektor Szkoły Głównej Handlowej, były przewodniczący Polskiej Komisji Akredytacyjnej, podczas dyskusji wyraził zdanie, że "uczelnia jako organizacja efektywna, musi czerpać z doświadczeń korporacji, bo musi być profesjonalnie zarządzana". Podał przykład tego, jak uczelnia pozyskuje kandydatów. Według niego kampania promocyjna prowadzona przez szkołę wyższą nie może być prowadzona na oślep. "Trzeba posterować tym procesem tak, by mieć takich kandydatów na studia i takich kandydatów, którzy odpowiadają naszemu profilowi działania" - powiedział.

Dyrektor Departamentu Szkolnictwa Wyższego w resorcie nauki Marcin Czaja zwrócił z kolei uwagę na pewne niekorzystne zjawiska w zarządzaniu - np. podczas konkursów na stanowiska w uczelniach. Do ministerstwa - które zamieszcza na swojej stronie ogłoszenia o naborze na jakieś stanowisko - niejednokrotnie przychodziły pliki już z wpisanym imieniem i nazwiskiem osoby, która prawdopodobnie dostać ma to stanowisko. "Warunki są tak skonstruowane, że tylko ta osoba jest w stanie spełnić warunki i dostać takie stanowisko" - zinterpretował przedstawiciel ministerstwa.

"Uczelnie (...) z mojego punktu widzenia to nieco skostniałe i mocno hierarchiczne struktury" - ocenił Czaja. Wyjaśnił, że w ministerstwie trafiają do niego skargi kierowane ze środowiska naukowego. "Z tych skarg i narzekań wyłania mi się obraz nieco feudalnej fali, która przetacza się przez polskie uczelnie. Oczywiście nie przez wszystkie" - powiedział. Wyjaśnił, że czasami osoby, które już uzyskały samodzielność naukową - a to była dla nich droga trudna - "mają tendencję do tego, by nie ułatwiać życia młodszym adeptom, którzy chcą też osiągnąć samodzielność naukową. Nie ułatwiają im funkcjonowania w uczelni".

Marek Rocki - mówiąc o zarządzaniu i patologiach zwrócił uwagę na powstającą nową ustawę o uczelniach. Podkreślił, że nie można pisać prawa zakładając, że w środowisku wszyscy - w tym zarządzający uczelniami - zawsze będą działać w dobrej wierze. Przypomniał, że była taka sytuacja, kiedy uczelnia nie wpuściła w swoje progi Polskiej Komisji Akredytacyjnej. Czaja przyznał, że rzeczywiście wtedy trzeba było dodać do ustawy przepisy, co minister może w takiej sytuacji zrobić, bo nikt, tworząc przepisy, nie przewidział, że do takiej sytuacji może w ogóle dojść. Dyrektor MNiSW zgodził się, że pisanie przepisów przy założeniu dobrej woli jest łatwiejsze niż przewidzenie wszystkich możliwych nieprawidłowości, do jakich kiedyś może dojść.

PAP - Nauka w Polsce

lt/ agt/

Copyright © Fundacja PAP 2020