16.12.2017
PL EN
08.06.2017 aktualizacja 08.06.2017

Szef Rady NPRH: nie pozwólmy, by uczeni podzielili się na nierozumiejące się plemiona

W wykształceniu humanistycznym musi być miejsce na edukację nauk o życiu, ścisłych czy technicznych. I vice versa. Inaczej wśród badaczy powstaną nierozumiejące się getta badaczy. A społeczeństwo potrzebuje ludzi o szerokich horyzontach - mówi prof. Włodzimierz Bolecki, przewodniczący Rady Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki.

Prof. Włodzimierz Bolecki to związany z Instytutem Badań Literackich PAN teoretyk literatury, przewodniczący Rady Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki, wiceprezes Fundacji na rzecz Nauki Polskiej.

W rozmowie z PAP prof. Bolecki opowiedział m.in. o potrzebie interdyscyplinarności w naukach humanistycznych. "Często wykształcenie ma specjalistyczny charakter. A od uczonego wymaga się dziś szerokich horyzontów i kompetencji - to minimum, które pozwoli mu być ekspertem i efektywnym badaczem" - powiedział i dodał, że nowoczesne społeczeństwo wymaga wykształconych ludzi o bardzo szerokich horyzontach. Według niego "bardzo ważne jest to, by w wykształceniu humanistycznym było miejsce na wiedzę podstawową o naukach ścisłych, technicznych, czy o życiu". Zdaniem uczonego powinno to jednak działać w obie strony. Według niego studenci tzw. twardych nauk również powinni w ramach studiów otrzymywać wiedzę z zakresu nauk humanistycznych.

"Inaczej powstaną wśród naukowców nierozumiejące się getta, nieznające się plemiona, które nie tylko mówią innymi językami, ale które w zupełnie inny sposób rozumieją świat" - powiedział. Zdaniem Boleckiego takie poszerzanie horyzontów powinno być stałym elementem kształcenia studentów i doktorantów. Nie chodzi o jednorazowe, prowadzone odgórnie "akcje ratunkowe", lecz o systematyczne szerokie kształcenie.

Bolecki zwrócił uwagę na pomysł, który krąży w dyskusjach nad nową ustawą o uczelniach (tzw. Ustawą 2.0). "Kandydat przyjmowany byłby na studia, a nie na kierunek czy wydział. Na pierwszym roku studiowałby, co chce, nie byłby związany z jednym kierunkiem" – powiedział prof. Bolecki. A z czasem student dokonywałby wyboru, w czym chce się specjalizować i znajdowałby zespoły badawcze, w których prowadziłby badania. "Zmuszanie od razu młodego człowieka do kroczenia wąską ścieżką wąskiej specjalizacji prowadzi do wyobcowania od innych obszarów wiedzy. Dzisiejsza wiedza o świecie zmienia się błyskawicznie. Tylko szerokie wykształcenie pozwoli na rozumienie szybko zmieniającego się świata" - skomentował rozmówca PAP. Wyraził nadzieję, że w nowych przepisach uczelnie będą mogły zaproponować swoim studentom taką ścieżkę studiów.

Badacz zgodził się ze stwierdzeniem, że nauki humanistyczne i nauki o życiu to system naczyń połączonych. "Wszystkie nauki tworzą całość. Właśnie ta całość w naszej tradycji wywodzi nazwę uniwersytet od universitas (uniwersum)" - przypomniał naukowiec.

Mówiąc o niedocenianej niekiedy - w porównaniu np. z naukami technicznymi - roli nauk humanistycznych w społeczeństwie, szef NPRH powiedział: "Jeśli nie zainwestuje się w rozwój nauk humanistycznych, to społeczeństwo niewątpliwie będzie się rozwijało wolniej". Wiceprezes FNP przedstawił wizję kraju bez teatrów, filharmonii, oper, a jedynie z samymi laboratoriami. "W tych laboratoriach przecież pracowaliby ludzie. Jakiego formatu byliby to ludzie? O czym mieliby ze sobą rozmawiać? Jaki byłby ich stosunek wobec siebie? W takich warunkach na pewno inne nauki przestałyby się tak szybko rozwijać" - skomentował.

Prof. Bolecki skomentował też - poruszaną przez wicepremiera, ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina - kwestię dotyczącą potrzeby elitarności nauk humanistycznych. "Kształcenie uniwersyteckie w Polsce od wielu lat zmierza w kierunku kształcenia masowego. Nie byłoby w tym nic złego, ale w pewnym momencie zagubiono to, co jest najważniejsze w kształceniu uniwersyteckim - troskę o najzdolniejszych studentów, doktorantów, którzy chcieliby kontynuować pracę na uczelniach. Dla nich trzeba znaleźć formy kształcenia odpowiadające ich ambicjom i możliwościom". Zwrócił uwagę m.in. na zbyt małą liczbę stypendiów dla najlepszych uczestników studiów doktoranckich – np. w instytutach PAN. A to wszystko ma wpływ m.in. na poziom nauk humanistycznych.

PAP - Nauka w Polsce, Ludwika Tomala

lt/ agt/

Partnerzy

Copyright © Fundacja PAP 2017