27.06.2019
PL EN
04.07.2017 aktualizacja 04.07.2017

MNiSW: o wyborze studiów niech rozstrzyga pasja, ale wiedzmy, ile ona kosztuje

Fot. Fotolia Fot. Fotolia

Dzięki nowej odsłonie systemu śledzenia Ekonomicznych Losów Absolwentów każdy może porównać zarobki absolwentów różnych kierunków studiów. "O wyborze studiów powinna rozstrzygać pasja, ale warto wiedzieć ile ta pasja kosztuje" - mówi wiceminister nauki Piotr Dardziński.

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zaprezentowało w piątek nową odsłonę Ogólnopolskiego systemu monitorowania ekonomicznych losów absolwentów szkół wyższych (ELA). Na stronie ela.nauka.gov.pl każdy może sprawdzić, ile średnio zarabiają absolwenci danego kierunku na danej uczelni, jak długo szukają pracy, jakie jest ryzyko bezrobocia po wybranym kierunku - i jak mają się zarobki absolwenta do zarobków mieszkańców jego powiatu. Wyszukiwarka od razu też pokaże, jak wyniki danej uczelni wyglądają na tle wyników innych uczelni, prowadzących ten sam kierunek.

"Kiedy np. wpiszemy do ELI kierunek dziennikarstwo, ELA stworzy ranking zarobków na wszystkich kierunkach dziennikarstwo, które istnieją w Polsce" - powiedział w rozmowie z PAP wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Piotr Dardziński. Na stronie ukażą się więc wyniki, gdzie zarobki są najwyższe (Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu - to ok. 4889 zł brutto), a gdzie są poniżej średniej (np. Uniwersytet Jana Kochanowskiego w Kielcach - to 907 zł brutto).

"Moim zdaniem tym, co rozstrzyga o wyborze studiów, powinna być pasja. Jeśli jednak masz taką pasję - sprawdź, ile ta pasja kosztuje. Podejmij decyzję świadomie; mierz ryzyka" - zachęcił Dardziński osoby, które wybierają się w tym roku na studia.

Wiceminister nauki zwrócił uwagę, że osoby wybierające studia powinny też wiedzieć o istnieniu Listy Ostrzeżeń MNiSW. https://polon.nauka.gov.pl/opi/aa/listaOstrzezen?execution=e1s1 Wymienione są tam wydziały i inne jednostki organizacyjne, które nie mają pozwolenia na prowadzenie danego kierunku studiów.

Dodał, że ELA przyda się nie tylko maturzystom i ich rodzicom, ale także szkołom średnim i pracodawcom, którzy zastanawiają się, z kim nawiązywać współpracę. Dane z systemu ELA mogą być również cennym źródłem informacji dla dziekanów wydziałów czy dyrektorów instytutów na uczelniach. Jeśli prowadzone tam studia nie wypadły najlepiej w zestawieniu, to - zdaniem Dardzińskiego - warto się zastanowić, z czego to wynika.

Zdaniem wiceministra dane z ELI nie spowodują, że w uczelniach, na przykład tych z mniejszych miast, zacznie ubywać kandydatów. "ELA jest relatywistką. Porównuje zarobki ze średnią lokalną" - powiedział. Wyjaśnił, że w systemie można porównywać przeciętne zarobki absolwenta ze średnią zarobków w danym powiecie. To o tyle ważny współczynnik, że zarobki i koszty życia w różnych regionach znacznie się różnią. Bo np. po dobrej warszawskiej czy krakowskiej uczelni może i nieco lepiej się zarabia, ale i wydaje się więcej pieniędzy na codzienne sprawunki.

"Wyniki prezentowane w systemie ELA są danymi faktycznymi. Pobierane są zasysane z dwóch publicznych baz danych: bazy POL-on oraz z ZUS" - mówi Dardziński. Baza POL-on gromadzi informacje, kto, na jakim kierunku studiuje, i jaki kierunek kończy. Z kolei dzięki danym z ZUS można - na podstawie jego składek - wyliczyć, jaka jest deklarowana kwota wynagrodzenia etatowego, i jak długo ktoś szukał pracy. System identyfikuje osobę przez PESEL. "Mogę zapewnić, że dane te są dokładnie zanonimizowane" - zapewnił wiceminister.

"ELA to zbiór danych, który daje do myślenia. Warto z niego skorzystać. Ten system dostarcza nam informacji, ale nie będzie za nas rozstrzygał" - podsumował minister.

PAP - Nauka w Polsce, Ludwika Tomala

lt/ zan/

Copyright © Fundacja PAP 2019