Strona główna Aktualności
Książka

Uniwersytet - tu się nie zabija

28.07.2017 Książka

Najprężniej działającemu instytutowi archeologii w Polsce grozi likwidacja. Nie jest to przypadek - właśnie brutalnie zamordowano jego wszechwładnego dyrektora, ale to zaledwie czubek góry lodowej problemów szacownej instytucji. Na szczęście to tylko powieść...

Szczera nienawiść, walka o granty, wpływy i etaty - taki obraz wyłania się na temat archeologicznego środowiska akademickiego z powieści Anny Bińkowskiej "Tu się nie zabija". Jej akcję autorka osadziła w stołecznym Instytucie Archeologii. Lokalizacja i rozplanowanie budynku opisanego przez pisarkę pokrywają się w zasadzie ze stanem rzeczywistym. Pewnie dlatego na wszelki wypadek we wstępie zaznacza, że "wszelkie podobieństwo do opisanych osób i zdarzeń jest przypadkowe", po czym puszcza do nas oko: "podczas pisania nie ucierpiał żaden archeolog. Słowo."

 

"Wyciszek na wykopaliskach kilka sezonów temu zniszczył po pijaku ze swoją ekipą cenne stanowisko, a potem zatuszował to w dokumentacji. Heniek, szef Dalekiego Wschodu, zgubił wszystkie egzaminy studentów z pierwszego roku i powstawiał oceny na piękne oczy. A Joanna miała koszmarne długi, poza tym kilka lat temu zatrzymano ją z podejrzeniem przemytu zabytków" - mniej więcej w takiej tonacji utrzymane są opisy bohaterów występujących w książce. Obraz archeologa, jaki wyłania się z powieści, zdecydowanie odbiega od wizji szlachetnego naukowca, którego głównym celem jest ochrona zabytków czy publikowanie artykułów naukowych. A wszechobecnym problemem zdaje się być nadużywanie alkoholu...

 

Mimo to Bińkowskiej udało się (w sposób zdecydowanie przerysowany) pokazać problem, który od lat trapi polskie uczelnie, na których czasem dominują starzy profesorowie. Są w zasadzie nieusuwalni, a ich pozycję (nawet gdy przechodzą na emeryturę) można porównać do władców absolutnych, permanentnie kontrolujących zakłady czy katedry. To tylko jeden z elementów "uczelnianego bagienka"; w przypadku tego opisanego w książce lepiej jest mówić wręcz o gigantycznym grzęzawisku, gdyż poznamy np. panią (prawie) profesor, która splagiatowała pracę magisterską.

 

Czego nie zabraknie w tym lekkim (mimo śmierci), wakacyjnym kryminale? Tego, co jest solą pracy archeologów, czyli nadzorów archeologicznych, czy opisu prozy życia naukowców, którzy mierzyć muszą się z "papierologią". Kiedy jedna z bohaterek wylewa swoją frustrację, brzmi bardzo wiarygodnie: "Nikt przecież nie kazał jej robić kariery naukowej, bronić doktoratu i pisać habilitacji! Mogła zostać w domu i mieć święty spokój - gotować obiady, prać, sprzątać i robić mężowi awantury o pieniądze. Ale nie. Uparła się zostać drugim Kazimierzem Michałowskim, Indianą Jonesem w spódnicy, krótko mówiąc: kimś. W rezultacie nie tylko miała etat w domu, wykonując za friko całą czarną robotę przy przeciętnie funkcjonującej czteroosobowej rodzinie plus kot, lecz także musiała użerać się z administracją i studentami".

 

W posłowiu Bińkowska co prawda prostuje, że rzeczywistość na archeologii nie jest aż tak koszmarna, a stołecznego instytutu archeologii nikt zamykać nie zamierza. Wylicza, że instytucja ta zatrudnia specjalistów "od głośnych w całej Polsce" badań m.in. w Ameryce Środkowej (tymczasem jedyna polska misja działająca w tym regionie jest z Instytutu Archeologii UJ), ale też w Libii (od wielu lat już tam nasi archeolodzy się nie pojawiają ze względu na sytuację polityczną). Na szczęście wymienia też Amerykę Południową czy Bornholm, gdzie stołeczni archeolodzy faktycznie w ostatnim czasie dokonali świetnych znalezisk.

 

Nieszczęśliwie dla świeżo upieczonych studentów pierwszego roku książka ukazała się już po okresie rekrutacji. Nie byli więc w stanie jej przeczytać (ku własnej przestrodze!) i dokonać innego wyboru przyszłej kariery zawodowej. Może i lepiej, bo do bram instytutów archeologii puka i tak coraz mniej chętnych...

 

Książka ukazała się nakładem wydawnictwa W.A.B.

 

Szymon Zdziebłowski

Podziel się
Ocena: 0 głosów

Logowanie



Nie pamiętam hasła

Rejestracja

Komentarze: 0
Skomentuj Zobacz wszystkie  

Uwaga Redakcje!

Wszelkie materiały PAP (w szczególności depesze, zdjęcia, grafiki, pliki video) zamieszczone w serwisie "Nauka w Polsce" chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych.

 

PAP S.A. zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - www.naukawpolsce.pap.pl. W przypadku portali społecznościowych prosimy o umieszczenie jedynie tytułu i leadu naszej depeszy z linkiem prowadzącym do treści artykułu na naszej stronie, podobnie jak to jest na naszym profilu facebookowym. 

 

Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów video.

 

Informacje tekstowe z kategorii "Świat" można pozyskać odpłatnie abonując Serwis Nauka i Zdrowie PAP. Serwis ten zawiera ponadto wiele innych najnowszych doniesień naukowych z zagranicy oraz materiałów dotyczących szeroko rozumianej problematyki zdrowotnej. 

 

Informacje na temat warunków umowy można uzyskać w Dziale Sprzedaży i Obsługi Klienta PAP, tel.: (+48 22) 509 22 25, e-mail:  pap@pap.pl

 

Informacje o przedruku artykułów z Serwisu Nauka w Polsce, prośby o patronaty medialne, informacje o prowadzonych badaniach, organizowanych konferencjach itd., prosimy przesyłać na adres: naukawpolsce@pap.pl

 

 

Najpopularniejsze materiały

więcej

Książka

Czy Ziemia to komputer? „Głęboka myśl” ponownie w księgarniach Czy Ziemia to komputer? „Głęboka myśl” ponownie w księgarniach

Wznowienia doczekały się kultowe książki Douglasa Adamsa, w których opisuje on m.in. „Głęboką myśl” - maszynę, której nazwę koncern IBM nadał swemu komputerowi szachowemu - Deep Thought.

Więcej

Myśl na dziś

Wiedzę możemy zdobywać od innych, ale mądrości musimy nauczyć się sami.
Adam Mickiewicz

Nasz blog

Planetarne zoo Planetarne zoo

Ciemne jak smoła, lekkie jak styropian czy pokryte szafirowymi chmurami – takie bywają badane w ostatnim czasie pozasłoneczne planety. Niektóre z nich mogą się okazać bardzo przydatne dla nauki.

Więcej

Tagi