17.12.2017
PL EN
08.10.2017 aktualizacja 08.10.2017

Setki gatunków przeniesione przez tsunami przez cały Pacyfik

Fot. Fotolia Fot. Fotolia

Japońskie tsunami z 2011 roku przeniosło prawie 300 morskich gatunków przez cały Pacyfik. To największa tego rodzaju migracja zaobserwowana przez naukowców - informuje ”Science”.

Tsunami, które powstało 11 marca 2011 roku po trzęsieniu ziemi o sile 9 stopni w skali Richtera, uderzyło w wybrzeża Japonii i wciągnęło do morza miliony obiektów: od łodzi rybackich i fragmentów portów po małe fragmenty plastiku. Te wszystkie przedmioty posłużyły wielu gatunkom jako tratwy, na których przebyły ocean, opisują naukowcy na łamach ”Science”.

Od 2012 roku na wybrzeżach Hawajów i zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych naukowcy natykali się na przyniesione z Japonii przez tsunami szczątki. Po ich zbadaniu okazało się, że na częściach kutrów, boj, skrzyń i kontenerów znajdowały się nadal żyjące organizmy.

Badacze zidentyfikowali 289 żywych gatunków typowych dla przybrzeżnych wód Japonii, ale podejrzewają, że takich, którym udało się pokonać drogę przez Pacyfik, jest dużo więcej.

Najczęściej odnajdywano mięczaki, takie jak małże, ale też stułbie, skorupiaki, mszywioły i pierścienice. Prawie dwóch trzecich z tych gatunków nigdy wcześniej nie zaobserwowano na zachodnim wybrzeżu USA.

"Nie sądziłem, że większość z tych nadbrzeżnych organizmów jest w stanie przetrwać na morzu przez tak długi czas. Ale być może nie miały ku temu wielu okazji w przeszłości. Teraz plastik (w oceanach – przyp. PAP) wraz z tsunami i burzami dają im takie możliwości na dużą skalę" – mówi współautor publikacji i biolog morski w centrum badań nad środowiskiem Instytutu Smithsona, Greg Ruiz.

Naukowców najbardziej zaskoczyło, że wszystkim zidentyfikowanym przez nich gatunkom – typowe dla spokojniejszych od pełnego oceanu wód przybrzeżnych – udało się przetrwać długą podróż przez cały Pacyfik. Ich zdaniem pomogło im w tym wolne tempo przemieszczania się tratw ze szczątków, dzięki któremu mogły stopniowo przyzwyczajać się do nowych warunków.

Powolne dryfowanie "wysp odpadków" ułatwiło też niektórym gatunkom proces rozmnażania, a następnie umożliwiło larwom przytwierdzenie się do unoszących się na wodzie fragmentów, uważają badacze.

Jak dodają, plastiku i śmieci z innych trwałych materiałów – jak np. częste wśród szczątków po tsunami włókno szklane - jest w oceanach jest coraz więcej i będą coraz częściej i na coraz większą skalę umożliwiały różnym gatunkom przetrwanie oraz transport na duże odległości.

Dotychczas naukowcy nie znaleźli dowodów na to, że wskutek japońskiego tsunami jakikolwiek nowy gatunek skolonizował zachodnie wybrzeże USA. Podkreślają jednak, że za wcześnie jeszcze na pełną ocenę wszystkich konsekwencji tego zjawiska. "Okazało się to jednym z największych, nieplanowanych, naturalnych eksperymentów w biologii morskiej, być może nawet największym w historii” – uważa inny współautor publikacji, John Chapman z Uniwersytetu Stanowego Oregonu (USA).

Zdaniem naukowców najlepszym sposobem zwalczania inwazji obcych gatunków jest zapobieganie jej. Nie można przeciwdziałać tsunami, czy innym naturalnym zjawiskom, mówią, możemy więc jedynie skuteczniej walczyć z problemem plastikowych śmieci w oceanach. (PAP)

dwo/ agt/

Partnerzy

Copyright © Fundacja PAP 2017