20.09.2020
PL EN
10.09.2018 aktualizacja 10.09.2018

Naukowcy zamienili trudno gojące się rany w zdrową skórę

Źródło: Fotolia Źródło: Fotolia

Zespół z Salk Institue (Kalifornia, USA) opracował przetestowaną na razie na myszach metodę leczenia rozległych owrzodzeń na skórze. Polega ona na przeprogramowaniu komórek obecnych w ranie.

Według autorów pracy, która ukazała się na łamach magazynu „Nature”, operacje plastyczne w leczeniu owrzodzeń skórnych, które towarzyszą odleżynom, poparzeniom czy cukrzycy, mogą wkrótce stać się reliktem przeszłości.

"Nasze obserwacje stanowią dowód na to, że możliwa jest regeneracja w żywym organizmie całej trójwymiarowej tkanki takiej jak skóra, a nie, jak pokazano wcześniej, tylko komórek jednego typu" - mówi jeden z autorów publikacji prof. Juan Carlos Izpisua Belmonte.

"Wiedza ta może posłużyć nie tylko do leczenia uszkodzeń skóry, ale może być wykorzystana także przy opracowywaniu strategii regeneracyjnych stosowanych w innych patologicznych sytuacjach, czy w stanach związanych ze starzeniem, kiedy naprawa tkanek jest ograniczona" - opowiada badacz.

Niegojące się owrzodzenia skórne zwykle leczy się z pomocą przeszczepów skóry pobranej z innego miejsca ciała.

Kiedy to nie jest możliwe, np. z powodu rozległości uszkodzeń, innym rozwiązaniem jest hodowla pobranych od pacjenta komórek macierzystych. Ta procedura wymaga jednak długiego czasu, co naraża pacjenta na wysokie ryzyko powikłań.

Autorzy nowej metody zwrócili więc uwagę na keratynocyty – komórki skóry, które do pewnego stopnia przypominają komórki macierzyste i mogą z nich powstać różne warstwy skóry. Niestety, w obrębie owrzodzeń często ich już nie ma.

Nowe rozwiązanie polega na przeprogramowaniu innych, obecnych w ranie komórek, tak aby zmieniły się w keratynocyty.

„Postanowiliśmy wytworzyć skórę tam, gdzie jej nie ma” - opisuje współautor dokonania dr Masakazu Kurita.

Analizując białka i RNA produkowane przez komórki obu typów, badacze zidentyfikowali cztery czynniki, które pozwoliły przeprogramować komórki.

Kiedy następnie wprowadzili te cząsteczki na owrzodzenia u myszy, w ciągu 18 tygodni wyrosła w ich miejscu nowa skóra, która w dalszym czasie zintegrowała się z naturalną skórą otaczającą miejsce wcześniejszego zranienia.

Technika ta wygląda więc na doskonałą metodę leczenia owrzodzeń.

„Zanim trafi ona do klinik, potrzebne będą dalsze badania, które pozwolą sprawdzić długofalowe bezpieczeństwo naszego podejścia i maksymalnie zwiększyć jego sprawność” - zapowiada dr Kurita.

Więcej informacji: https://www.salk.edu/news-release/the-alchemy-of-healing-researchers-turn-open-wounds-into-skin/

PAP - Nauka w Polsce

mat/ agt/

Copyright © Fundacja PAP 2020