23.10.2018
PL EN
25.09.2018 aktualizacja 25.09.2018
Ludwika Tomala
Ludwika Tomala

Czy moralność jest skutkiem ewolucji? Badacze: w pewnym sensie jest

Fot. Fotolia Fot. Fotolia

Mózg człowieka jest genetycznie przygotowany do przyjęcia moralności. Jednak kompas moralny na tej bazie ewolucyjnej tworzy kultura - powiedział neurobiolog dr Paweł Boguszewski podczas debaty, zorganizowanej w ramach Festiwalu Nauki w Warszawie.

O tym, czy moralność zapisana jest w genomie, czy może wynika z kultury mówili badacze uczestniczący w debacie "Czy moralność jest skutkiem ewolucji".

Dr Paweł Boguszewski z Instytutu Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego PAN opowiedział o eksperymencie z Yale dotyczącym tego, czy dzieci - jeszcze zanim zacznie kształtować je kultura - mają jakąś wrodzoną moralność. Niemowlakom pokazywano scenkę, w której pluszowy kotek próbował otworzyć skrzynkę. Obok stały dwa pluszowe pieski, różniące się tylko kolorami koszulki. Jeden piesek pomagał kotkowi, a drugi piesek przeszkadzał. Kiedy dzieciom pokazywano dwa pieski, dzieci znacznie częściej wybierały tego pomocnego.

W kolejnym doświadczeniu dziecko dostawało do wyboru dwa rodzaje chrupek. Dowiadywało się, że pluszowy kotek nie lubi chrupek, które ono wybrało. Wiedząc, że kotek ma inne upodobania co do przysmaków, powtarzano eksperyment z kotkiem otwierającym skrzynkę i dwoma pieskami - miłym i złośliwym. I w tej sytuacji wynik się zmieniał: dziecko wolało psa, który przeszkadzał kotkowi otworzyć skrzynkę. "Czy rodzimy się jako gatunek z preferencjami moralnymi? Wychodzi na to, że tak" - skomentował wyniki badań dr Boguszewski.

Z kolei chemik, fizyk, biolog prof. Krzysztof Dołowy ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego przypomniał eksperyment Stanleya Milgrama z lat 60. XX w. Badani byli proszeni o karanie drugiej osoby - "ucznia" coraz silniejszymi impulsami elektrycznymi, aby zmotywować go do nauki. W rzeczywistości "uczeń" tylko udawał, że razi go prąd, a najważniejsze w eksperymencie było to, kiedy badany sprzeciwi się eksperymentatorowi i wycofa z eksperymentu. Jak poinformował prof. Dołowy, z eksperymentu wycofywało się tylko 15 proc. osób. "W każdym narodzie jest większość osób, która jest zdolna do każdej potworności, jeśli do tego nawet nieznacznie zostanie przymuszona" - skomentował prof. Dołowy.

Biolożka dr Maria Pawłowska podała przykład ze świata zwierząt dotyczący stosowania przemocy. Opowiedziała o tym, że samce lwów zabijają młode innych samców, aby zapewnić swoim młodym większe szanse przetrwania. To jest ich model rozrodu. "Ale nikt chyba nie powie, że one się zachowują niemoralnie" - skomentowała.

Mówiła, że w świecie zwierząt pojawiają się różne strategie przetrwania. Czasem bardziej, a czasem mniej nastawione na współpracę. Jako przykład ssaków wyjątkowo silnie nastawionych na współpracę podała golce - gryzonie, które żyją w podziemnych koloniach. Jak zwracała uwagę, nie wszystkie osobniki się tam rozmnażają. A głównym zadaniem osobników są działania na rzecz kolonii. Zauważyła, że poważnym zagrożeniem dla wielu golców jest to, że zapracują się na śmierć. W ten sposób pokazywała, że altruizm nie jest obecny tylko u ludzi.

Prof. Dołowy mówił, że czasami współpraca jest najbardziej opłacalną strategią. Podał przykład gry o sumie niezerowej. Gra polega na tym, że obie strony wykładają pieniądze. Jeśli obie strony zdradzą przeciwnika, obie tracą pieniądze. Jeśli tylko jedna ze stron zdecyduje się zdradzić, zgarnie pieniądze swoje i przeciwnika. Natomiast jeśli obie strony współpracują, dostają swoje pieniądze z powrotem, a do tego jeszcze dodatkową premię. Pytanie, jaką strategię przyjąć, jeśli rund będzie bardzo dużo. Okazuje się, że najlepsze wyniki w grze otrzymuje prosty program komputerowy: stosuje on zasadę "wet za wet". W każdej kolejnej turze przyjmuje taką strategię, jak jego przeciwnik w turze poprzedniej. Za każdą zdradę karze przeciwnika zdradą. A za każdą współpracę - nagradza współpracą. Prof. Dołowy skomentował, że komputery, które stosowały tę zasadę nie miały zasad moralnych. "One optymalizowały zysk". Według niego podobnie jest u ludzi. "Współpraca między ludźmi optymalizuje zysk" - powiedział.

Dr Pawłowska proszona o podsumowanie, czy moralność jest skutkiem ewolucji, zwracała uwagę, że na podbudówkę biologiczną z zasadami dotyczącymi współpracy czy karania nakłada się kultura. Zwracała uwagę, że idea karzącego Boga pojawiła się na pewnym etapie rozwoju społeczeństw - kiedy grupy zbieracko-łowieckie przestały ludziom wystarczać. "Tradycyjne społeczności, które nie wyrastają poza kilka tuzinów ludzi, nie mają karzących bogów, oni nie są potrzebni" - powiedziała. Podała przykład, że wówczas, jeśli okradło się sąsiada, on przychodził i spuszczał manto. To przestało wystarczać w rosnących społecznościach i przy rozwijającym się handlu, gdzie nie każdy znał się z każdym, z którym zawierał transakcję.

Pawłowska dodała, że często struktury władzy wpajają ludziom kolejne zasady, określając je jako "absolutnie moralne" lub "absolutnie niemoralne". Tymczasem w ocenie biolożki są to zasady skrojone na potrzeby konkretnych grup lub społeczności. "I tak np. to, że niedziela jest dniem świętym, który należy święcić, to nie jest absolutna zasada moralna" - powiedziała.

Dr Boguszewski podsumowując dyskusję, porównał moralność do języka i zwrócił uwagę, że na świecie ludzie porozumiewają się w przeróżnych językach. "Ale wrodzoną zdolność do uczenia się języka mamy wszyscy. (...) Nasz mózg jest przygotowany do przyjęcia mowy" - powiedział. Według niego podobnie jest z moralnością: pewne podstawowe elementy moralności są już u ludzi obecne od początku. Jak podsumowywał, to zasady takie jak np. "współpracuj z tymi, którzy chcą współpracować" czy "karz tych, którzy nie chcą współpracować" oraz "karz obcych". "Natomiast to, co możemy nazwać kompasem moralnym - to, że czuję, że coś jest dobre lub złe - to jest coś, co na bazie ewolucyjnej tworzy kultura" - powiedział. Według niego moralność jest więc skutkiem i ewolucji, i kultury.

Festiwal Nauki w Warszawie potrwa do 30 września.

PAP - Nauka w Polsce, Ludwika Tomala

lt/ agt/

Copyright © Fundacja PAP 2018