15.12.2018
PL EN
05.12.2018 aktualizacja 05.12.2018

Co się stało w 1018 roku? Niewiele!

W tym roku obchodzimy stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości. Ale zdaniem autora książki "Co się stało w 1018 roku?" prof. Przemysława Urbańczyka zapomnieliśmy o niemniej istotnej rocznicy - tysiącleciu największych sukcesów Bolesława Chrobrego.

Zatem - co wydarzyło się tego, rzekomo, pamiętnego - 1018 r.? Z lektury książki prof. Przemysława Urbańczyka, znanego popularyzatora historii polskiego średniowiecza, mediewisty i archeologa, można wywnioskować, że tak naprawdę - niewiele! Był to bowiem rok, w którym Bolesław Chrobry zbierał to, co zasiał. Dlatego "najbardziej udał mu się rok 1018."

"Był to rok sukcesów wieńczących jego długą walkę o zdobycie dominującej pozycji w Europie Środkowo-Wschodniej i o międzynarodowe uznanie swojego status gracza o formacie niemal kontynentalnym" - pisze naukowiec.

W 1018 r. Chrobry wyhamowywał już swoją działalność militarną. Zdążył jeszcze zająć Kijów i uzależnić od siebie (jednak nie na długo) Ruś Kijowską. Była to ostatnia chwila na podboje ówczesnego władcy - bo jak przypomina historyk - Chrobry był wówczas już tak otyły i zarazem wiekowy (ok. 50 lat), że ledwo utrzymywał się na koniu, a raczej koń - jego masę.

"Równocześnie Bolesław po 1018 roku sam też już swoich sąsiadów więcej nie zaczepiał. Nie wtrącał się również w ich sprawy wewnętrzne, jak to wcześniej miał w zwyczaju czynić w odniesieniu do Saksonii, Czech i Rusi. Zadowoliła go widocznie kontrola nad dość niekształtnym terytorium, które rozciągało się od Szprewy za Bug i od Bałtyku do Moraw, a więc nawet aż do Dunaju" - opisuje sytuację Urbańczyk.

Wygląda więc na to, że lepszym tytułem byłoby jednak "Co się stało w 1019 roku?", skoro koniec wojen miał miejsce dopiero wtedy. No, ale trzeba byłoby wstrzymać się z publikacją książki o rok. Może nieco się czepiam, ale trudno mi znaleźć wyraźne uzasadnienie dla akurat tego, a nie kolejnego roku. A może rok 1025? Wtedy Chrobry otrzymał w końcu zgodę na koronację ze strony papieża. Przecież zabiegał o to przed kilka dekad! A swoją pozycję zaznaczał na różne sposoby, m.in. w postaci emisji monet z napisem "król Bolesław" (zrobił to, gdy jeszcze formalnie nie był koronowanym władcą). Pewnym uzasadnieniem dla pozostania przy 1018 r. jest rzecz banalna - dostępność źródeł, których dla kolejnych lat jest po prostu mniej.

Po 1018 r. Chrobry faktycznie mógł nieco odpocząć również dlatego, że jego bliscy zajmowali niejednokrotnie ważne pozycje na dworach w państwach ościennych. A to, jak wiemy z historii, pomaga w zawieraniu sojuszy. Jeden z rozdziałów jest zresztą poświęcony złożonej sytuacji rodzinnej Chrobrego - władcy, który miał w ciągu swojego życia cztery żony i siedmioro dzieci (i na pewno jedną kochankę). Urbańczyk na podstawie niewielkiej liczby źródeł próbuje przeanalizować relacje rodzinne, jak również wpływ bliskich kobiet Chrobrego na jego ważkie decyzje. Ślub z czwartą żoną - w 1018 r. z saską margrabianką Odą wyznaczył zresztą istotną zmianę w stosunkach z zachodnim sąsiadem Polski - walki na połabskiej granicy cesarstwa w końcu ustały. W ten sposób jego małżonka stała się "gwarantką przyjaznych relacji". Ale czy Chrobry był szczęśliwy w swoim życiu osobistym? "Na miłość nie było tam miejsca, bo decydowały wyłącznie względy polityczne" - stwierdza gorzko Urbańczyk.

Mimo drobnych uwag, chciałbym polecić tę chyba jedną z najkrótszych popularnonaukowych książek tego autora. Jej zgrabny format, brak przypisów i - jak zwykle w przypadku prof. Urbańczyka - przyjemny styl powodują, że publikację czyta się ją z przyjemnością. A tytułowy 1018 r.? To jedynie pretekst do tego, żeby zaprezentować podsumowanie korzystnych dla Polski rządów Chrobrego.

Publikacja ukazała się nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka.

Szymon Zdziebłowski

szz/ agt/

Zapisz się na newsletter
Copyright © Fundacja PAP 2018