23.09.2019
PL EN
15.11.2012 aktualizacja 15.11.2012

Inż. Michał Wojas/ Kandydat w konkursie Popularyzator Nauki 2012

Fot. Fotolia Fot. Fotolia

Udział w Małopolskich Piknikach Lotniczych, przybliżanie wiedzy na temat samolotów bezzałogowych czy pokazy z fizyki dla młodzieży - to zasługi w popularyzowaniu nauki Michała Wojasa z Wydziału Budowy Maszyn i Lotnictwa na Politechnice Rzeszowskiej im. Ignacego Łukasiewicza.

Jest on kandydatem - w kategorii Naukowiec/Instytucja Naukowa - w VIII edycji konkursu "Popularyzator Nauki", organizowanego przez serwis Nauka w Polsce Polskiej Agencji Prasowej oraz Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Inżynier Michał Wojas jest studentem II roku dziennych studiów magisterskich specjalności Pilotaż, na kierunku Lotnictwo i Kosmonautyka, Wydziału Budowy Maszyn i Lotnictwa Politechniki Rzeszowskiej. Tytuł inżyniera obronił dzięki pracy na temat projektu systemu spadochronowego dla Bezzałogowego Aparatu Latającego.

Niewielkie bezzałogowce, zbudowane razem z kolegami z uczelni, prezentuje na piknikach naukowych, dniach otwartych i nocach muzeów. Przy okazji tłumaczy, o co w nich chodzi.

"Ostatnio w Warszawie miałem wrażenie, że ludzie słyszeli na ten temat wiele, ale mało kto miał wcześniej okazję zobaczyć taką maszynę na własne oczy. Czasami jednak okazuje się, że wyobrażają sobie latające wysoko Predatory, podczas gdy bezzałogowce bywają rozmaite, od takich wielkości Boeinga po wersję mikro - wielkości dłoni. Te mniejsze służą głównie do nadzoru, filmowania z powietrza, fotografowania. Można z nich wykonywać pomiary gedodezyjne, atmosferyczne, a nawet mierzyć prędkość samochodów" - opowiada.

Samoloty bezzałogowe Michał Wojas prezentował m.in. na Dniu Odkrywców (organizowanym przez Polskie Radio Rzeszów w czerwcu 2011), Nocy w Instytucie Lotnictwa w Warszawie (w październiku 2012 r.), na Pikniku Naukowym Polskiego Radia i Centrum Nauki Kopernik w Warszawie (w maju 2011 r.) . Współpracuje z Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie (pomoc przy organizacji Małopolskiego Pikniku Lotniczego). Ma na koncie prezentację naukową na temat bezzałogowców w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych w Stalowej Woli i Leżajsk oraz wykłady naukowe na ten sam temat (na Politechnice Rzeszowskiej, podczas studenckiej konferencji naukowej w Delft i Pizie). O swojej pasji pisze w Gazecie Politechniki i portalach internetowych. Prowadził pokazy fizyczne w ramach programu "Odlotowa Fizyka" dla szkół gimnazjalnych oraz ponad gimnazjalnych.

"Podczas nocy instytutu (Instytutu Lotnictwa w Warszawie - przyp. PAP) nasz namiot był tak oblegany, że wielu ludzi nie miało szans dopchać się do modelu" - wspomina Michał Wojas. Cieszy go duże zainteresowanie bezzałogowcami. Jako inżynier i konstruktor wie, że stwarza to dobrą atmosferę dla potencjalnego, komercyjnego wykorzystania takich maszyn, które obecnie używane są głównie w wojsku. "Są one o wiele tańsze od tradycyjnych samolotów i mogą latać w ekstremalnych warunkach - tam, gdzie nikt nie odważy się wysłać pilota. Dają się rozłożyć na części, spakować do samochodu, przewieźć i szybko złożyć, kiedy potrzeba" - tłumaczy.

Na piknikach lotniczych inżynier często spotyka koneserów, którzy przychodzą prześledzić lotnicze nowinki. "Inaczej bywa na ogólnotematycznych piknikach naukowych, gdzie zwykle pojawiają się laicy i pytają o najprostsze rzeczy. Im najtrudniej wytłumaczyć pewne kwestie - mówi Wojas. - Na szczęście zjedliśmy z kolegami zęby na budowie kilku egzemplarzy, a Wiewiór to wypadkowa pracy z wieloma samolotami. Jestem w tej komfortowej sytuacji, że prezentowany model znam od podszewki. Nie przypominam sobie, żebym nie umiał odpowiedzieć na jakieś z nim związane pytanie".

Wojas uważa, że wiedza na temat latania może pomóc pokonać strach przed wzbiciem się w powietrze. "Taki strach wynika z braku podstawowych informacji na temat tego, jak samolot lata" - mówi. O tym, że ma rację, popularyzator przekonał się w gimnazjach i szkołach ponadgimnazjalnych, gdzie prowadził pokazy z fizyki w lotnictwie. Wyjaśniał młodzieży, jak powstaje siła nośna, co to jest ciąg silnika odrzutowego, jak i dlaczego samolot w ogóle lata, i dlaczego z taką, a nie inną prędkością. Tłumaczył, że turbulencje to nie są "dziury, w które samolot wpada i na pewno się rozbije", tylko uskoki wiatru albo zmiany wektora prędkości strug powietrza. "Dzięki takim informacjom młodzi ludzie zaczynają inaczej patrzeć choćby na pracę skrzydeł. Nabierają większego zaufania do pilota i maszyny" - podkreśla.

Sam nigdy nie bał się latać. Ma licencję pilota szybowcowego i samolotowego, jest członkiem Aeroklubu Podhalańskiego w Łososinie Dolnej, instruktorem teorii na kursach na licencję pilota. Sędziuje w mistrzostwach paralotni.

Jego pasje nie ograniczają się do latania. Najpierw jako wolontariusz, teraz - jako prezes - Michał Wojas pracuje w Fundacji Osób Niepełnosprawnych z siedzibą w Podolanach. Z trójką znajomych założył firmę FlyTech sp. z o.o., której głównym celem jest produkcja bezzałogowych platform latających do celów cywilnych i militarnych. Dawniej zajmował się hodowlą koni. Teraz nieliczne wolne chwile spędza w garażu, remontując zabytkowe motocykle.

PAP - Nauka w Polsce

zan/ agt/

Copyright © Fundacja PAP 2019