26.06.2019
PL EN
23.01.2013 aktualizacja 23.01.2013

Wirus grypy ma wewnętrzny "zegarek"

Fot. Fotolia Fot. Fotolia

Dzięki wbudowanemu „zegarowi “ wirus grypy dobiera najlepszy moment na atak - informuje pismo „Cell Reports”.

Jak tłumaczy kierujący badaniami prof. Benjamin R. tenOever z Mount Sinai School of Medicine w Nowym Jorku, gdy wirus wniknie do ludzkiej komórki, kradnie jej zasoby, aby się rozmnażać. Taka aktywność może zaalarmować układ odpornościowy.

Wewnętrzny molekularny zegar wskazuje wirusowi, ile czasu pozostało mu na namnażanie się, zakażenie innych komórek i przeniesienie się na kolejną osobę. Gdyby zaatakował zbyt wcześnie, byłby za słaby liczebnie, jednak opóźnienie dałoby układowi immunologicznemu czas na kontratak. Wirus ma na namnożenie około ośmiu godzin, by wytworzyć ilość kopii potrzebną do zaatakowania kolejnych komórek, natomiast aby móc zakazić kolejne osoby, potrzebuje dwóch dni aktywności.

Naukowcy odkryli, że wirus grypy powoli gromadzi białko o nazwie NEP, niezbędne do wydostania się z komórki i przejścia do innych komórek – a później do zarażenia innych osób. Aby nie wytworzyć zbyt dużej ilości NEP, wirus połączył jego produkcję z innym białkiem – NS1.

Manipulacja „zegarem” skłoniła wirusa do zbyt szybkiej produkcji NEP - opuszczał komórki zbyt szybko i nie miał czasu się namnożyć. Zbyt powolna produkcja sprawiała, że dopadał go i niszczył układ odpornościowy.

Zdaniem naukowców, gdyby udało się znaleźć skuteczny klinicznie sposób rozregulowania wirusowego zegara, można by opracować nowe metody leczenia. Odkrycie może mieć także znaczenie przy opracowywaniu nowych szczepionek. (PAP)

pmw/ agt/

Copyright © Fundacja PAP 2019