16.10.2019
PL EN
24.11.2014 aktualizacja 23.01.2018
Anna Ślązak
Anna Ślązak

Na transformacji ustrojowej skorzystały także polskie rysie

Fot. Fotolia Fot. Fotolia

Transformacja ustrojowa w Polsce przyniosła nie tylko wzrost zamożności Polaków, ale też... lepsze czasy dla rysi, które coraz rzadziej giną z winy człowieka. Świadczą o tym wyniki 20-letnich badań w Puszczy Białowieskiej, opublikowane w "Mammal Research".

Ryś euroazjatycki to jeden z największych drapieżników w Europie, w Polsce gatunek rzadki i chroniony. Jednym z niewielu miejsc, gdzie można go spotkać, jest Puszcza Białowieska. Właśnie tam, na początku lat 90., naukowcy z Instytutu Biologii Ssaków Polskiej Akademii Nauk (IBS PAN) rozpoczęli trwające dwie dekady, telemetryczne obserwacje drapieżników. W ich trakcie odławiali m.in. rysie i zakładali im specjalne obroże z nadajnikami. Po wypuszczeniu mogli śledzić, jakie obszary i środowiska zwierzęta te wykorzystują, kiedy są aktywne i którędy się przemieszczają.

Badania prowadzono w latach 1991-1996 i 2004-2011 - w dwóch okresach, pomiędzy którymi Polacy wzbogacili się, a rysie doczekały formalnej ochrony w całym kraju.

Dane z tych badań, jak i dodatkowe informacje naukowcy przeanalizowali m.in. pod kątem śmiertelności rysi - jej skali i przyczyn. Sprawdzali, jak często zwierzęta te giną z przyczyn naturalnych, a jak często przez człowieka, szczególnie z powodu kłusownictwa czy kolizji z pojazdami.

W skali 20-letnich obserwacji śmiertelność rysi wyraźnie zmalała - powiedział PAP jeden z autorów publikacji w "Mammal Research", dr hab. Rafał Kowalczyk z IBS PAN. Na początku wynosiła ona ok. 33 proc., co znaczy, że co roku ginęła jedna trzecia zwierząt, z czasem ustabilizowała się na poziomie ok. 16 proc., co znaczy, że ginie jedna szósta zwierząt.

Skąd taka zmiana? Naukowcy tłumaczą ją poprawą sytuacji ekonomicznej Polaków. Z danych wynika, że w pierwszym okresie badania rysie ginęły głównie z powodu człowieka, np. łapały się we wnyki, zastawiane przez kłusowników na zwierzęta kopytne. "Po okresie transformacji sytuacja ekonomiczna była zła, ludzie zarabiali niewiele, a mięso było drogie. Kłusownictwo było wtedy jedną z form zaopatrzenia" - tłumaczy dr hab. Rafał Kowalczyk.

Wraz ze wzrostem zamożności społeczeństwa skala kłusownictwa zmniejszyła się. "Zaczęliśmy więcej zarabiać; ludzie rzadziej chodzili do lasu, żeby zdobyć coś do jedzenia. To sprawiło, że udział czynników antropogenicznych w śmiertelności rysi się zmniejszył. Czynniki te przeważały w latach 90. Później ważniejsze okazały się czynniki naturalne" - mówi biolog.

Czy te wyniki oznaczają dobre perspektywy dla polskich rysi? "Dobre o tyle, że zmalała śmiertelność i oddziaływanie człowieka na rysie, które obecnie częściej padają z przyczyn naturalnych. O to właśnie chodzi, aby śmiertelność populacji kształtowała sama natura" - zauważa dr Kowalczyk.

Badania potwierdziły też, że najbezpieczniejsze dla rysi jest serce puszczy. Dzikich kotów ginie tam mniej, niż należałoby oczekiwać. Znacznie więcej ginie ich za to na obrzeżach puszczy lub poza jej granicami. Dodatkowo w centrum puszczy przeważają naturalne przyczyny śmiertelności rysi, podczas gdy na obrzeżach dominują czynniki antropogeniczne. "Skraj lasu jest dla rysi pułapką. Może się wydawać atrakcyjny, bo łatwiej tam o sarny – główny pokarm tych drapieżników, ale jednocześnie łatwiej też o spotkanie z rozpędzonym autem albo sforą psów" - tłumaczy dr Kowalczyk.

Jednocześnie badania białowieskie potwierdzają, jak szkodliwa dla leśnych drapieżników jest fragmentacja lasów. Chodzi o zjawisko, które sprawia, że rozległe niegdyś lasy zamieniają się w leśne oazy wśród łąk, pól i asfaltu.

Rysie to samotnicy; zajmują duże terytoria, a do życia potrzebują wielkich lasów. Aby subpopulacje rysi z Puszczy Białowieskiej, Knyszyńskiej czy Augustowskiej miały się dobrze - muszą mieć kontakt, który pozwoli na wymianę genów. Tymczasem obszary znajdujące się pomiędzy kompleksami leśnymi, z mnóstwem dróg i zabudowy, działają jak pułapka. Wychodząc tam, rysie ryzykują życiem.

Wymiana osobników pomiędzy różnymi obszarami nie jest wystarczająco efektywna, co potwierdziły badania genetyczne polskich rysi. "Skutki już widzimy: zmienność genetyczna rysi żyjących w lasach Polski jest coraz mniejsza, zwłaszcza w porównaniu z rysiami żyjącymi w lasach ciągnących się jednolicie od Łotwy, przez Estonię, i daleko w głębi Rosji" - mówi dr Kowalczyk. Przyczyną tego jest prawdopodobnie właśnie zwiększona śmiertelność rysi na obszarach położonych pomiędzy rozległymi kompleksami leśnymi.

To kolejny dowód na znaczenie korytarzy migracyjnych - zadrzewionych pasów terenu, które zapewniają bezpieczeństwo i ekologiczną łączność pomiędzy lasami zamieszkanymi przez dzikie koty, wilki, żubry i inne zwierzęta potrzebujące rozległych przestrzeni.

PAP - Nauka w Polsce,  Anna Ślązak

zan/ agt/

Copyright © Fundacja PAP 2019