11.07.2020
PL EN
31.10.2016 aktualizacja 31.10.2016

Naukowcy chcą rozwikłać zagadkę Machu Picchu i geoglifów z Nazca

Naukowcy z Polski i Włoch zajmą się wspólnie południowoamerykańskimi miejscami wpisanymi na światową listę dziedzictwa UNESCO: geoglifami w Nazca, inkaskami ośrodkami na terenie Parku Narodowego Machu Picchu (Peru) oraz Tiwanaku i Samaipata (Boliwia).

Naukowcy z Polski i Włoch współpracują w zakresie badań archeologicznych już trzy dekady. O perspektywach współpracy dyskutowali w tym tygodniu na Uniwersytecie Warszawskim.

"Tradycje włosko-polskiej współpracy badawczej w Ameryce Południowej sięgają XIX w. Jej nową fazą był udział polskich archeologów we włoskim projekcie na pustyni Nazca w Peru, zapoczątkowany w 1986 r." – przypomniał PAP kierownik Ośrodka Badań Prekolumbijskich UW, prof. Mariusz Ziółkowski. Wiele z tych osób jest obecnie zaangażowanych w różne projekty naukowe w Ameryce Południowej.

Już w latach 80. XX w. Jerzy Grodzicki i Stanisław Ostaficzuk ustalili, że część ze stworzonych w Nazca geoglifów wykonano na podłożu powstałym w wyniku gigantycznych katastrof - spływów gruzowo-błotnych - dodał prof. Ziółkowski. Nazca jest bardzo suchą pustynią, ale od czasu do czasu wskutek zjawiska El Niño dochodzi tam do bardzo ulewnych deszczy.

"Dzięki analizie tych nawarstwień udało się wykazać, że niektóre z geoglifów były wykonywane znacznie później, niż przypuszczano, bo tuż przed okresem inkaskim. Wcześniej było wiadomo, że geoglify nie powstały w jednym momencie, tylko w kolejnych fazach, począwszy od około połowy I tysiąclecia p.n.e. Polscy naukowcy przyczynili się do wydłużenia wiedzy nt. tego okresu o kilkaset lat" - opowiada prof. Ziółkowski.

Geoglify w Nazca uważane są za drogi ceremonialne wykorzystywane na pustyniach w czasie rytuałów związanych z rolnictwem, m.in. kultem wody. W latach 40. XX w. pojawiła się też teoria, że służyły one także do oznaczania miejsc wschodu i zachodu ciał niebieskich - dla wyznaczenia momentów ważnych ceremonii religijnych. Nie potwierdziły tego jednak późniejsze badania statystyczno–astronomiczne - przypomina prof. Ziółkowski.

Jednym z podstawowych problemów w badaniach geoglifów – zauważa prof. Ziółkowski – była trudność w rozdzieleniu kolejnych ich nawarstwień, które powstawały przez ok. 2 tys. lat. Nowsze zacierały częściowo starsze.

W ramach włosko-polskiej współpracy badacze powrócą do tej kwestii – ustalono w trakcie spotkania w Warszawie. W pracy wykorzystają najnowocześniejsze techniki teledetekcyjne.

Włoski zespół prof. Nicola Massini rozpoczął już rozwarstwianie galimatiasu geoglifów i rozrysowywanie ich kolejnych, zmieniających się planów. Dzięki analizie multispektralnej zdjęć satelitarnych i lotniczych wykryto nieznane dotychczas kształty.

Na kolejnym etapie badań wkroczą Polacy, od lat zajmujący się kalendarzami i wiedzą o zjawiskach astronomicznych w przedhiszpańskiej Ameryce. "Spróbujemy sprawdzić, czy - i w których fazach powstawania geoglifów - ich twórcy wyznaczali je zgodnie z kierunkami, na którym wschodzą albo zachodzą pewne ciała niebieskie, istotne w wierzeniach ludów prekolumbijskich" - zapowiada prof. Ziółkowski.

Projekt badawczy w Nazca to nie tylko analizy tajemniczych znaków. Polacy (nieżyjący już dr Sławomir Skibiński z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu) stworzyli też metodę konserwacji starożytnych murów z cegły mułowej w głównym centrum Cahuachi. "Jest ona stosowana do dziś, po pewnych modyfikacjach" - mówi prof. Ziółkowski.

Z kolei prof. Anna Gruszczyńska-Ziółkowska z Instytutu Muzykologii UW wykonała rekonstrukcję systemu dźwięków instrumentów muzycznych znanych z Nazca.

Polacy i Włosi pracują też w innych miejscach z listy dziedzictwa kulturowego UNESCO. W najbliższym sezonie badacze z Italii wesprą polską ekipę pracującą w Machu Picchu w ramach projektu finansowanego przez Narodowe Centrum Nauki. "Włosi wykonają badania georadarowe, są niekwestionowanymi ekspertami w tej dziedzinie" – zaznacza archeolog.

Od 2013 r. Polacy prowadzą szeroko zakrojone prace w rejonie Machu Picchu – obejmują one m.in. wykopaliska na dwóch ceremonialno-religijnych stanowiskach i podwodne badania jezior.

Włosi biorą udział również w innym polskim projekcie, realizowanym od 2016 r. w Boliwii na stanowisku Samaipata - kolejnym obiekcie z listy UNESCO. Jest to olbrzymia skała (o długości 250 na ok. 60 m.), pokryta setkami rytów naskalnych z różnych okresów.

Kierownikiem przedsięwzięcia (również finansowanego przez NCN) jest prof. Jacek Kościuk z Politechniki Wrocławskiej. Naukowcy udokumentowali już ryty w technice skanowania laserowego 3D, fotogrametrii i fotografii multispektralnej, z użyciem dronu. W projekcie wziął udział prof. Giuseppe Orefici, zaproszony jako światowej sławy ekspert od przedkolumbijskiej sztuki naskalnej.

"Nowe technologie zastosowane przez Polaków umożliwiają rozpoznanie niektórych, niemal niewidocznych rytów, i wyróżnienie kolejnych faz ich powstawania. Wyniki te, choć wstępne, są już szeroko komentowane w świecie naukowym" – podkreśla prof. Ziółkowski. Kierowany przez niego Ośrodek Badań Prekolumbijskich UW jest również zaangażowany w to przedsięwzięcie.

Na spotkaniu w Warszawie naukowcy zajęli się mówili też o badaniach w Tiwanaku, obok jeziora Titicaca w Boliwii (kolejnego miejsca z listy UNESCO). Było to olbrzymie centrum duchowe i polityczne kultury Tiwanaku od VI do X w., która pozostawiła po sobie intrygującą architekturę kamienną.

„Prowadziliśmy tam wspólne, boliwijsko-polsko-włoskie badania, próbując znaleźć wskazówki dotyczące przyczyny upadku tej kultury” – wspomniana prof. Ziółkowski.

Przed publikacją wyników z tych badań naukowcy planują jeszcze wykopaliska w miejscach, w których badania teledetekcyjne każą się spodziewać podziemnych pozostałości murów i bloków kamiennych, a być może i rzeźb.

PAP - Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski

szz/ zan/

Copyright © Fundacja PAP 2020