23.09.2019
PL EN
11.05.2019 aktualizacja 11.05.2019

Domowa karma dla kotów to ryzykowny wybór

Fot. Fotolia Fot. Fotolia

W internecie można znaleźć mnóstwo przepisów na domowe kocie jedzenie, ale badanie naukowców z University of California pokazuje, że większość z nich nie pokrywa zapotrzebowania czworonogów na składniki odżywcze. Ponadto niektóre mogą obejmować składniki potencjalnie toksyczne dla kotów.

Naukowcy przeanalizowali 114 przepisów z internetu i książek napisanych m.in. przez weterynarzy. 40 proc. przepisów nie zawierało żadnych instrukcji co do karmienia, a pozostałym brakowało szczegółów lub były niejasne.

„Tylko 94 przepisy zapewniały odpowiednią ilość informacji do komputerowych analiz składników odżywczych, ale żaden z nich nie dostarczał kluczowych składników, które National Research Council zaleca dla dorosłych kotów” - powiedziała główna autorka badania Jennifer Larsen, weterynarz z UC Davis School of Veterinary Medicine.

Przepisy nie dostarczały odpowiedniej ilości składników odżywczych bez względu na to, skąd pochodziły i czy były napisane przez specjalistów, choć te autorstwa weterynarzy miały mniej uchybień. Większości receptur brakowało trzech lub więcej składników odżywczych, ale były i takie, gdzie nie było 19 z nich. Wiele przepisów dostarczało mniej niż 50 proc. kilku ważnych związków jak cholina, żelazo, cynk, wit. B1, wit. E czy mangan.

To, czy taka karma zaszkodziłaby kotu, zależałoby od jego stanu zdrowia, ile by jej dostawał i jak długo byłby na takiej diecie. Naukowcy ocenili, że tylko pięć przepisów – wszystkie pochodzące od weterynarzy – zapewniało kotom wszystko, czego potrzebują – czytamy w „Journal of the American Veterinary Medical Association”.

Siedem proc. receptur zawierało składniki potencjalnie toksyczne dla tych zwierząt, m.in. czosnek lub czosnek suszony, cebulę i por. Okazało się też, że niektóre karmy wymagały użycia surowych produktów, a nie wspominano o ryzyku zakażenia bakteriami. Pojawiały się też kości, bez doprecyzowania o rozdrobnieniu ich dla uniknięcia uszkodzeń układu pokarmowego.

Larsen wyjaśniła, że właściciele kotów masowo przestawili się na domowe kocie jedzenie ponad dekadę temu, kiedy okazało się, że komercyjne karmy importowane są z Chin. Niektórzy próbują w ten sposób mieć większą kontrolę nad kocią dietą. Larsen jest zdania, że właściciele powinni być jednak ostrożni w podawaniu kotom karmy domowej roboty.

„Własnoręcznie robiona karma nie musi być lepsza. Jeśli zamierza się po taką sięgnąć, trzeba upewnić się, że robi się to bezpiecznie – powinna być zbilansowana i właściwa dla określonego zwierzęcia” - powiedziała. Dodała, że nie należy bać się dostępnych na rynku karm, a domowe pożywienie warto skonsultować z weterynarzem. (PAP)

mrt/ agt/

Copyright © Fundacja PAP 2019