19.11.2019
PL EN
24.10.2019 aktualizacja 24.10.2019

MŚ: neutralność klimatyczna wymaga społecznej akceptacji

Fot. Fotolia Fot. Fotolia

Aby zatrzymać globalne ocieplenie, musimy zredukować emisję CO2 - mówili w Warszawie naukowcy podczas debaty PAN i ONZ o klimacie. Wiceminister środowiska Michał Kurtyka odparł, że dojście do neutralności energetycznej byłoby cywilizacyjną zmianą, która wymaga społecznej akceptacji.

Podczas środowej konferencji Polskiej Akademii Nauk i ONZ „Zmiany klimatyczne w Polsce” w Warszawie fizyk atmosfery prof. Szymon Malinowski z UW podsumował memorandum katowickie podpisane w grudniu 2018 przez PAN, Papieską Akademię Nauk oraz francuskie CNRS (Narodowe Centrum Badań Naukowych). Zapisano tam, że obecnie dysponujemy niepodważalnymi dowodami naukowymi, że Ziemia ulega szybkiemu ociepleniu, a emisja gazów cieplarnianych powstałych w wyniku działalności człowieka jest głównym czynnikiem wywołującym zmiany klimatu. W dokumencie tym naukowcy przypomnieli też, że wiele ze spowodowanych w ten sposób zmian już dziś ma negatywny wpływ na społeczeństwo. Według naukowców jednak ciągle istnieje szansa na uniknięcie totalnego kryzysu klimatycznego. Ona jednak szybko się zmniejsza.

Prof. Malinowski podsumował: "bierzemy węgiel odłożony przed dziesiątkami milionów lat w skałach osadowych, wypompowujemy go na powierzchnię Ziemi w postaci minerałów, węgla, ropy naftowej, gazu i spalamy produkując dwutlenek węgla, którego przybywa w atmosferze" - zwracał uwagę. I tłumaczył, że CO2 to jeden z gazów cieplarnianych, przez które temperatura na Ziemi rośnie.

"Wszystkie scenariusze, które pozwoliłyby nam - z 66 proc. prawdopodobieństwem - zatrzymać ocieplenie na poziomie 1,5 stopnia C, wymagają całkowitej rezygnacji z użycia węgla w energetyce do połowy wieku" - dodała Aleksandra Kardaś z UW.

Obecny na konferencji wiceminister środowiska dr Michał Kurtyka zwracał jednak uwagę, że osiągnięcie neutralności klimatycznej to wiele dylematów dotyczących różnych sfer życia. Wskazywał, że dwutlenek węgla powstaje też w transporcie samochodowym czy lotniczym, w procesach wytwarzania nawozów sztucznych czy cementu, a także w rolnictwie. Aby zmniejszyć tam emisję gazów cieplarnianych - potrzebne będą duże zmiany. Jego zdaniem w centrum dyskusji nad neutralnością klimatyczną musi stać człowiek. "To nie tylko człowiek, który jest pracownikiem koncernów energetycznych albo mieszkańcem regionów węglowych, ale to każdy z nas. Ta ewolucja będzie dotyczyła zmiany sposobu funkcjonowania społeczeństwa. To cywilizacyjna zmiana, która nas czeka. (...) Ta zmiana się odbędzie, jeśli będzie na nią społeczna akceptacja" - powiedział.

Kurtyka przypomniał, że to, jak wygląda teraz nasza energetyka, wynika w dużej mierze z tego, co odziedziczyliśmy po PRL. "Weszliśmy w transformację gospodarczą mając 97 proc. mocy zainstalowanych w węglu (...) i mając te moce stosunkowo nowe" - opowiedział. Dodał jednak, że dopiero teraz w Polsce po raz pierwszy "będzie zaczynać brakować mocy produkcyjnych odziedziczonych po PRL". Według niego otwiera się przed nami nowa szansa na nową politykę energetyczną.

Mówiąc o przyszłej polityce energetycznej Polski, powiedział, że miałaby ona przesuwać akcenty i iść w kierunku trzech zeroemisyjnych źródeł energii. Mają to być - jak powiedział - fotowoltaika, pozyskiwanie energii z wiatru na morzu oraz energetyka jądrowa.

Dr Michał Kurtyka pytany o to, jak Polska przygotowuje się do zmian klimatu, wymienił, że wprowadzono m.in. program dotyczący elektromobilności, program Czyste Powietrze czy program dla fotowoltaiki. Chwalił też m.in. zarządzanie gospodarką leśną.

Dr Jakub Jędrak z Polskiego Alarmu Smogowego nawiązując do programu Czyste Powietrze, zwracał uwagę, że walka ze smogiem wcale nie musi oznaczać walki z globalnym ociepleniem. "Bardzo często i politycy, i dziennikarze, i my, szarzy obywatele, mylimy smog i zmiany klimatu. (...) Dużo łatwiej jest walczyć ze smogiem - walka ze smogiem nie wymaga odejścia od paliw kopalnych. Można spalać paliwa kopalne na potęgę, mieć idealnie czyste powietrze - technicznie jest to do zrobienia - i ugotować planetę w krótkim czasie".

Podczas debaty zwracano też uwagę na problemy społeczne związane ze zmianami klimatycznymi. Dyrektor biura Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji w Warszawie Anna Rostocka mówiła o tym, że tylko w zeszłym roku na świecie zarejestrowano, że na skutek kataklizmów naturalnych naliczono ok. 17,2 mln nowych przemieszczeń ludności w 148 krajach i terytoriach. Dodała, że oprócz tych gwałtownych katastrof mamy też do czynienia z wolniejszymi procesami (jak np. zakwaszenie wód, pustynnienie, erozja brzegowa czy degradacja gleby), które przyczyniają się do tego, że ludzie np. tracą miejsca pracy i decydują się na emigrację. Dodała, że Polska może być dla takich osób atrakcyjnym miejscem do zamieszkania. Z kolei rzecznik polskiego Przedstawicielstwa Agencji ONZ ds. Uchodźców (UNHCR) Rafał Kostrzyński powiedział: "Jeśli chodzi skutki zmian klimatycznych, to one będą bardzo demokratyczne - będą dotyczyły nas wszystkich. Być może znajdziemy się kiedyś w takiej sytuacji, że bardzo byśmy chcieli skądś uciec, ale już nie będzie dokąd" - alarmował. (PAP)

Autorka: Ludwika Tomala

lt/ ekr/

Copyright © Fundacja PAP 2019