19.11.2019
PL EN
02.11.2019 aktualizacja 08.11.2019

Mnookin: w szczepieniach należy kierować się wiedzą, a nie lękiem

Inni szczepią swoje dzieci, ale ja nie muszę, takie choroby jak odra, świnka i różyczka przestały być zagrożeniem – tak sądzi coraz więcej rodziców. Trudno o bardziej fałszywe przeświadczenie, w szczepieniach należy kierować się wiedzą, a nie lękiem – przekonuje prof. Seth Mnookin w książce „Wirus paniki”.

Prof. Seth Mnookin jest amerykańskim naukowcem, pisarzem i dziennikarzem, pracuje w Massachusetts Institute of Technology. Od wielu lat jest w zarządzie Amerykańskiego Stowarzyszenia Autorów Publikacji Naukowych. Ma na koncie kilka książek popularnonaukowych, a najnowsza to „Wirus paniki. Historie kontrowersji wokół szczepionek i autyzmu”. 

Do tej książki warto sięgnąć w czasach emocjonalnych dyskusji o zasadności szczepień. To jedna z najbardziej rzetelnych publikacji na ten temat, znakomicie udokumentowana i przystępnie napisana. Kto ma wątpliwości czy zaszczepić swoje dzieci, powinien ją przeczytać, choćby niektóre jej fragmenty. „To bardzo ważne, żeby rodzice podejmowali dobre decyzje, kierując się wiedzą, a nie lękiem czy fałszywymi informacjami” – powiedziała w rozmowie z Mnookinem Kelly Lacek, jedna matek, która nie zaszczepiła swego syna.

Mnookin rozmawiał ze wszystkimi: z naukowcami i lekarzami, uzdrowicielami i okultystami, a także z urzędnikami mianowanymi i tymi z wyboru. Po przeanalizowaniu wielu danych i opracowań naukowych zapewnia, że autyzm nie ma nic wspólnego ze szczepieniami przeciwko odrze, śwince i różyczce. Pokazuje natomiast, że badania na ten temat opublikowane w 1998 r. przez brytyjskiego lekarza Andrew Wakefielda były oszustwem. 

Do autyzmu nie przyczynia się też tiomersal, substancja zawierająca niewielkie ilości rtęci, wykorzystywana dawniej w szczepionkach jako środek konserwujący. „Hipotetycznego związku z autyzmem – pisze autor "Wirusa paniki” - nie potwierdziły żadne dowody, a porażające wrażenie jakie wywoływały zbieżności w anegdotycznych relacjach rodziców, często były nieadekwatne do rzeczywistości”. 

Skutek tych emocjonalnych doniesień był zawsze taki sam: spadek zaufania do szczepień i zmniejszenie liczby wyszczepionych dzieci. W 2009 r. w Australii odnotowano rekordową liczbę 13 tys. przypadków krztuśca, nazywanego też kokluszem. W Minnesocie w USA zmarło kilkoro dzieci z powodu zakażenia pałeczką hemofilną typu b. 

Wśród ofiar są dzieci, których rodzice nie wierzyli w szczepienia albo byli im przeciwni, jak też maluchy, których rodzice chcieli je zaszczepić, ale nie zdążyli tego zrobić. Dana McCaffery zmarła na krztusiec w 32 dniu życia, bo była jeszcze za mała, że podać jej preparat. 

Piętnastomiesięczna Julienne Metcalf była szczepiona zgodnie z kalendarzem szczepień, kiedy w styczniu 2008 r. przywieziono ją do szpitala z ciężkim – jak podejrzewano – zakażeniem grypy. Szczegółowe badania wykazały jednak, że przyczyną infekcji nie był wirus grypy, lecz pałeczka hemofilna typy b. Było to dziwne, bo dziewczynka została zaszczepiona. Szczepionka jednak nie zadziałała, powodem było upośledzenie jej układu odpornościowego. 

Można powiedzieć: fatalny zbieg okoliczności. Ale to nieprawda. Dziewczynka nie zachorowałaby, gdyby w jej otoczeniu wszyscy byli zaszczepieni. Miesiąc przebywała w szpitalu, miała kilka razy zapaść, wymagała operacji z powodu gromadzenia się płynu w jej mózgu, utraciła funkcje motoryczne, zdolności przełykania. 

W szczepieniach nie wolno się kierować pasożytniczym sprytem, że skoro inni szczepią swoje dzieci, to ja nie muszę. Kelly Lacek nie zaszczepiła swego syna Matthew większością zalecanych szczepionek, kiedy w kwietniu 2006 r. jego również zaatakowała pałeczka hemofilna typy b. Doszło do obrzęku w gardle chłopca, które w każdej chwili mogło doprowadzić do uduszenia. Cudem zdążono przeprowadzić intubację (wprowadzić rurkę) i wykonać operację. Chłopiec był w śpiączce farmakologicznej, gwałtownie spadło mu ciśnienie krwi, jednak przeżył.

Kiedy Mnookin rozmawiał z matką Matthew w 2010 r., Kelly Lacek przyznała, że tylko dzięki ogromnemu szczęściu chłopiec nadal żyje. Mam nadzieję – podkreśliła - że historia jej syna pomoże innych rodzicom i ich dzieciom, żeby w sprawie szczepień podejmowali właściwe decyzje.

PAP - Nauka w Polsce, Zbigniew Wojtasiński

zbw/ ekr/ 

Zapisz się na newsletter
Copyright © Fundacja PAP 2019