11.07.2020
PL EN
21.01.2020 aktualizacja 21.01.2020

Pedagog: polskie dzieci mogą pozazdrościć masajskim entuzjazmu do nauki

Fot. Archiwum dr Anny Watoły Fot. Archiwum dr Anny Watoły

Entuzjazmu do nauki polskie dzieci mogą pozazdrościć masajskim – uważa pedagog dr Anna Watoła, która od blisko 10 lat regularnie jeździ do Kenii. Jej badania wskazują, że praca kenijskich uczniów z wykorzystaniem laptopów, które i ona tam zawozi, przyspiesza m.in. naukę czytania.

"W Kenii coraz więcej dzieci chodzi do szkoły, ale wciąż nie wszystkie. W masajskiej wiosce w Amboseli, którą regularnie odwiedzam, obok chłopców do szkoły uczęszczają już wszystkie dziewczynki, co jeszcze przed kilku laty nie było takie oczywiste. Dla tamtejszych dzieci (ale i całej społeczności lokalnej) szkoła jest więc czymś wyjątkowym, co bardzo doceniają. I tego entuzjazmu do nauki polskie dzieci mogą pozazdrościć masajskim. Nasze dzieci, owszem, dobrze się uczą, ale niektóre są wręcz udręczone, umęczone nauką i zatraciły chęć do nauki" – opowiada PAP dr Anna Watoła z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.

Na swój pierwszy wyjazd do Kenii w 2011 r. zabrała ze sobą 11 kg przyborów szkolnych – ołówków, kredek, długopisów, nożyczek, gumek, linijek, zeszytów, bloków. "Z tym wiąże się pewna sytuacja, którą do dziś wspominam, ponieważ na lotnisku, już po odprawie opowiedziałam panu z obsługi kim jestem, czym się zajmuję i że chcę pomóc dzieciom z Kenii. Wtedy ten pan pozwolił mi dołożyć tę torbę z przyborami do walizki i nie naliczył mi nadbagażu" – opowiada pedagog.

Do wioski Amboseli i na wyspę Wasini trafiła już podczas tego pierwszego wyjazdu i odtąd utrzymuje z tamtejszymi nauczycielami regularny kontakt; do tej pory była w Kenii 22 razy. Pedagog wspiera szczególnie te dwa miejsca, ale pomaga też w innych wioskach m.in. na obrzeżach Mombasy.

Wioska Amboseli to wioska Masajów, znajdująca się przy Parku Narodowym Amboseli w południowej Kenii, przy granicy z Tanzanią. "Gdy trafiłam tam pierwszy raz wioska dopiero się tworzyła od czterech lat; Masajowie to lud wędrowny. Ale już wtedy działała tam szkoła, w której do dziś uczy Kenijczyk Simon Kama. Wtedy uczęszczało do niej ok. 40 chłopców w różnym wieku – od 5-6 po 12-13 lat. Szkoła składa się z czterech pomieszczeń, kilku ławek z desek, tablicy" – opowiada Watoła.

Podczas kolejnych wizyt w Amboseli Watoła zaczęła dopytywać nauczyciela o brak dziewczynek w szkole. Odpowiedział jej, że rodzice nie widzą potrzeby ich kształcenia, bo są przygotowywane do innych celów – rodzenia dzieci, dbania o gospodarstwo, o rodzinę.

"Któregoś razu okazało się, że udało nam się przekonać pierwszych rodziców. Argumenty mówiące o szansie na lepszą przyszłość nie trafiały wówczas do rodziców, ale pomógł handel – dostaniecie coś, jeśli puścicie córkę do szkoły. Teraz chodzą już wszystkie dziewczynki i w szkole jest ponad 200 dzieci" – mówi. Dodaje, że obecnie Masajowie widzą potencjał w edukacji swoich dzieci.

Masajskie dzieci uczą się w szkole języka suahili i angielskiego, matematyki i przedmiotów przydatnych w codziennym życiu. To np. nauki o przyrodzie, zielarstwie, sposobach wypasania bydła.

Szkoła to również zajęcia m.in. z podstaw mechaniki i napraw samochodów czy podstaw przedsiębiorczości i zakładania biznesu, potrzebnych np. do otwarcia sklepiku lub sprzedaży turystom tradycyjnej biżuterii.

Do nauki dzieci wykorzystują również laptopy. "Kilka lat temu zorganizowaliśmy tam małą pracownię komputerową, gdzie dzieci mają do dyspozycji sześć laptopów. Zadbaliśmy o prąd z paneli słonecznych, które pozwalają na jednoczesne naładowanie tych sześciu komputerów. Dzieci uczą się m.in. korzystania z programów Word czy Excel i pracy z zegarkiem, co może im w przyszłości ułatwić zdobycie pracy np. w pobliskiej lodge’y turystycznej. Pierwsi uczniowie, którzy osiągnęli wymagany wiek i odpowiednie umiejętności, już niebawem rozpoczną tam pracę" – mówi.

"Laptopy fascynują dzieci i chciałyby jeszcze częściej móc z nich korzystać, ale podchodzimy do tego ostrożnie. Z drugiej jednak strony, moje badania i obserwacje potwierdzają, że różne programy edukacyjne wspomagające naukę pisania i czytania oraz treści matematycznych rzeczywiście się sprawdzają. Badaliśmy przyrost umiejętności dzieci w tej sferze pisania, czytania i matematyki porównując postępy dzieci, które w okresie trzech miesięcy korzystały z laptopów i tych, które w tym czasie tego nie robiły. Wyniki były jednoznaczne" – powiedziała.

Dlatego też pedagog chciałaby, by do wioski doprowadzona została energia elektryczna umożliwiająca stały dostęp do internetu i pozwalająca pracować na większej liczbie laptopów.

Watoła podkreśla równocześnie, że dzieci uczone są, owszem, języka angielskiego, obsługi komputera i internetu, ale przy tym kładzie się duży nacisk na ich język suahili oraz ich tradycje, by nie "zachłysnęli się" światem zachodnim i nie zaniechali kultywowania swojej kultury.

Innym z działań dr Watoły na rzecz wsparcia edukacji w Kenii jest projekt "Szkoła pod baobabem". W jego ramach na wyspie Wasini ma powstać murowana, nowa szkoła z kilkoma pomieszczeniami – obecny budynek też jest murowany i pokryty blachą, ale jest stary i mieści tylko jedną klasę. Watoła otrzymała już w akcie darowizny ziemię i ma gotowy projekt, z budową jednak się jeszcze wstrzymuje.

"Obecnie pracuje tam jedna nauczycielka, która idzie do szkoły, jak ma czas. Budując większą szkołę musiałoby tam pracować kilku nauczycieli, co na razie nie jest możliwe" – mówi Watoła.

Rozwiązaniem może być projekt, który Watoła będzie niebawem składać w ramach unijnego programu Horyzont 2020. "Pozwoliłby on sfinansować przyjazd studentów Uniwersytetu Śląskiego na praktyki na Wasini, gdzie pracowaliby z kenijskimi studentami pedagogiki. Chciałabym, żeby to się w przyszłości udało" – mówi.

Ponadto pedagog w niektórych szkołach uruchomiła małą biblioteczkę. "Są to książki dla dzieci i młodzieży wydane w języku angielskim, które pozyskuję od naszych polskich uczniów. Pośredniczę też między nawiązaniem kontaktów mailowych między uczniami z Kenii a uczniami z polskich szkół. Obecnie jest to na małą skalę ze względu na utrudniony dostęp do internetu uczniów z Kenii, jednak liczę, że w przyszłości będzie się to rozwijało" – wskazuje.

Osoby, które chciałyby wesprzeć działania dr Watoły mogą się z nią skontaktować mailowo: anna.watola@us.edu.pl. Przekazywać można przybory szkolne oraz nowe lub używane laptopy. "Nawet jeśli ktoś nie potrafi usunąć danych ze swojego komputera, zaprzyjaźnieni ze mną informatycy zajmą się tym" – podkreśla pedagog.

Do tej pory przekazała już kenijskim uczniom i nauczycielom kilkadziesiąt laptopów, rowery, buty, ubrania. "Wiozłam nawet siekiery, młotki i gwoździe, żeby Masajowie mogli naprawiać ławki w swojej szkole" – wspomina.

Kolejny wyjazd do Kenii pedagog ma zaplanowany na marzec. "Lecimy, żeby sfinalizować umowę z uczelnią niedaleko Nairobi. Ponadto odkryliśmy też w okolicy szkołę, która kilka lat temu dostała ponad 30 nowych laptopów od któregoś europejskiego państwa (jeszcze nie wiemy, którego) i one leżą. Chcemy je uruchomić, przeprowadzić szkolenie na temat obsługi i zainstalować programy edukacyjne, chyba że już tam są, zobaczymy" – mówi.

Dr Anna Watoła współpracuje także z przedstawicielami kenijskich uczelni: Pwani University w Kilifi, Kenyatta University w Nairobi, Technical University of Mombasa oraz Koitaleel Samoei University College of Nairobi. Współpraca ta umożliwia m.in. wymianę studentów i doktorantów, gościnne wykłady, udział w projektach edukacyjnych, a także prowadzenie badań czy organizowanie staży naukowych i praktyk pedagogicznych.

PAP – Nauka w Polsce, Agnieszka Kliks-Pudlik

akp/ ekr/

Copyright © Fundacja PAP 2020