02.12.2020
PL EN
15.03.2020 aktualizacja 15.03.2020

Koronawirus może przeszkodzić w badaniach Arktyki

Fot. Fotolia Fot. Fotolia

Epidemia Covid-19 już wpłynęła na realizację międzynarodowej arktycznej misji badawczej - informuje „Nature”.

Misja MOSAiC realizowana jest na niemieckim statku badawczym Polarstern, który w październiku ubiegłego roku został celowo unieruchomiony w dryfującym arktycznym lodzie morskim. Dzięki tej dryfującej platformie rotacyjna obsada naukowców i techników pobiera próbki lodu, powietrza i wody, próbując zrozumieć zawiłości szybko zmieniającego się klimatu Arktyki. Koszt wyprawy wynosi około 200 tys. euro dziennie.

Aby zminimalizować ryzyko narażenia na koronawirusa wszyscy, którzy mają dołączyć do projektu MOSAiC, są testowani przed wyjazdem z domu do Svalbard w Norwegii, skąd wysyłani są na statek. Zanim odjadą, testowani są po raz drugi.

Wirusa SARS-CoV-2 wykryto u członka zespołu, który za pomocą samolotów dokonuje pomiarów, zapewniających kontekst dla badań wykonanych na statku. Zakażona osoba była 5 marca w warsztacie w Bremerhaven z innymi członkami zespołu lotniczego. Misja lotnicza wyruszy z Svalbardu przez Arktykę, zbierając różnego rodzaju dane atmosferyczne, a także informacje o warunkach na powierzchni. Niektórzy członkowie zespołu wylądują na lodzie w pobliżu statku, aby zatankować - jest to jeden ze sposobów, w jaki wirus może rozprzestrzeniać się wśród naukowców zajmujących się misją, jeśli osoby te są zakażone.

Jak poinformował główny naukowiec MOSAiC, prof. Markus Rex z Instytutu Badań Polarnych i Morskich im. Alfreda Wegenera w Bremenhaven, obecnie kwarantannie poddaje się w domach około 20 członków zespołu lotniczego.

Jak wyjaśnia prof. Lynne Talley ze Scripps Institution of Oceanography w La Jolla (Kalifornia), ryzyko polega na tym, że na statkach wirusy mogą rozprzestrzeniać się niezwykle szybko. Biorąc pod uwagę długi czas inkubacji wirusa, środki izolacji mogą nie zostać wprowadzone wystarczająco szybko, aby zmienić sytuację na statku badawczym. „Załóżmy, że ktoś przypadkowo trafi na statek z tym wirusem” - mówi Talley. "Zakaziłby cały statek" - zauważa.

Zdarzenie ma miejsce po dwóch poważnych epidemiach koronawirusa na co najmniej dwóch dużych liniowcach wycieczkowych - Diamond Princess, poddanemu dwutygodniowej kwarantannie w Jokohamie oraz Grand Princess, która aż do tego tygodnia była unieruchomiona u wybrzeży północnej Kalifornii.

Pierwsze loty w ramach misji lotniczej – obecnie opóźnionej do momentu zniesienia kwarantanny - miały odbyć się 12 marca.

Na razie zakłócenie celów naukowych MOSAiC jest minimalne – twierdzi koordynator misji Matthew Shupe, naukowiec zajmujący się atmosferą na University of Colorado oraz National Oceanic and Atmospheric Administration w Boulder. Ale jeśli dalsze opóźnienia zmniejszą okno misji powietrznej - mówi Shupe - „zmniejszymy częstotliwość wychwytywania wydarzeń, które chcemy zobaczyć”.

A ponieważ epidemia wciąż narasta, prawdopodobnie pojawi się coraz więcej trudności, które mogą zaszkodzić misji MOSAiC. „Wszystko to staje się bardzo skomplikowane” - mówi Shupe.

Prof. Rex jest przekonany, że zastosowane przez zespół środki ochronne są skuteczne. „To wyraźnie pokazuje, że nasza koncepcja minimalizacji ryzyka jest dobra” - mówi. „Ale nie da się go zminimalizować do zera" – przyznaje.(PAP)

Autor: Paweł Wernicki

pmw/ ekr/

Copyright © Fundacja PAP 2020