18.09.2020
PL EN
15.03.2020 aktualizacja 15.03.2020

Pierwsze motyle już się pojawiły – wiosna tuż, tuż

Biolodzy z Uniwersytetu w Białymstoku zaobserwowali pierwszego w tym roku motyla. Był to barwny i rzucający się w oczy wśród pozimowych szarości cytrynek. Oznacza to, że wiosna tuż, tuż, a z każdym cieplejszym dniem tych kolorowych owadów będzie przybywać.

"Pierwszego kolorowego motyla widziałem 8 marca, w Lesie Solnickim na terenie Białegostoku. Na drodze leżał cytrynek, bardzo ubłocony. Gdy wziąłem go do ręki okazało się, że jest żywy, tylko brudny. Nie wiem, jak się tam znalazł, być może wybudził się, ale zabrakło mu sił. Schowałem go pod liśćmi, ponieważ cytrynki zimują zagrzebane w ściółce" – mówi badacz i miłośnik motyli dr hab. prof. UwB Marcin Sielezniew, cytowany w przesłanej przez uczelnię informacji.

Doktorantka mgr Izabela Dziekańska dopowiada, że zwykle te pierwsze motyle uaktywniają się, gdy temperatura sięga ok. 15 stopni Celsjusza i jest słonecznie. Dodaje, że jako pierwsze pojawiają się te motyle, które zimują jako postać dorosła. "Oprócz cytrynka będzie to kilka gatunków pięknych rusałek m.in. ukryty również pod liśćmi ceik, schowany w dziupli żałobnik czy zimujące nierzadko w sąsiedztwie ludzi, w piwnicach lub na strychach, rusałki pawik i pokrzywnik" – wymienia.

Jednak spośród tych pierwszych motyli w oczy rzucają się najbardziej żółte cytrynki, których kolor działa niczym zastrzyk energii wśród pozimowych szarości.

"Cytrynek rzuca się w oczy także dlatego, że to jedyny gatunek z tych wczesnowiosennych, którego samce patrolują teren w poszukiwaniu samic. Natomiast rusałki zimujące w postaci dorosłej przejawiają zachowania terytorialne, siedzą w jednym miejscu i czekają na nadlatujące samice. Częstość obserwacji poszczególnych gatunków motyli zależy więc od ich wyglądu i zachowania (…). Generalnie sekwencja zdarzeń jest taka: najpierw obserwujemy motyle, które zimowały jako dorosłe i się budzą. Oprócz wcześniej wspomnianych są to podobne do pokrzywnika, ale większe i rzadsze, drzewoszek i wierzbowiec. Nieco później można spotkać motyle, które wylęgają się z zimujących poczwarek, a w dalszej kolejności gatunki, które spędziły zimę jako gąsienice czy wreszcie jaja" – dodaje Sielezniew.

Niektóre motyle, jak np. zieleńczyk ostrężyniec, obserwować można tylko wiosną. Ale np. wspomniany cytrynek występuje prawie cały rok. Są też takie gatunki, które żyją zaledwie 2-3 dni, a rekordziści z Ameryki Północnej nawet kilkanaście lat.

"Są też różnice międzypokoleniowe. Np. pokrzywniki, które pojawią się teraz, to będą te długowieczne: one wylęgły się z poczwarek w sierpniu i będą żyły do kwietnia. Natomiast ich dzieci należące do pokolenia niezimującego wylegną się z poczwarek gdzieś tak pod koniec maja i przeżyją raptem 2-3 tygodnie" – mówi Sielezniew.

Badacze pytani o wpływ ocieplenia klimatu na motyle odpowiadają, że "generalnie" dla pewnych gatunków tych owadów zmiany mogą być korzystne, a dla niektórych nie. "Ogólnie ocieplenie może sprzyjać gatunkom szeroko rozpowszechnionym, które nie mają swoich specyficznych potrzeb. Ponadto, ponieważ są one przy tym ruchliwe, ich zasięgi mogą przesuwać się na północ. Natomiast gatunki wyspecjalizowane, w tym rzadkie i zagrożone wyginięciem, zwykle cierpią na skutek zmian klimatu, szczególnie, jeśli towarzyszy temu niszczenie ich siedlisk związane z działalnością człowieka" – tłumaczy Sielezniew.

Przykładem może być czerwończyk fioletek. "Fioletek to taki gatunek, który występuje często w rejonach, które są też w jakiś sposób użytkowane. Gdy się tu sprowadziliśmy kilkanaście lat temu, pod Białymstokiem była niesamowita populacja tego motyla. To było istne eldorado, były ich setki. A są one o tyle ciekawe, że samce gromadzą się przy osłoniętych, zakrzaczonych miejscach, trochę na wzór ptasich tokowisk. W jednym miejscu zbiera się ich mnóstwo. To mały motylek, ale wyjątkowo piękny. To było dla nas znakomite pole badawcze. Niestety, w pewnym momencie zmieniło się użytkowanie tego terenu, większość łąk zaczęto intensywnie kosić i teraz są tam tylko pojedyncze osobniki" – mówi Dziekańska.

Problemem jest więc wykaszanie siedlisk motyli. "Szczególnie fatalne jest ono w czasie upałów i suszy, bo im niższa trawa, tym wyższa temperatura podłoża. W ten sposób ogranicza się dostęp do kwiatów oraz i roślin żywicielskich gąsienic. Jeśli wykaszanie ma miejsce w złym dla danego gatunku momencie, to w efekcie mamy śmiertelność gąsienic. A nawet jeśli gąsienice przeżyją, to nie mają co jeść. Ponadto z powodu ocieplenia można się spodziewać, że migrujące gatunki motyli, podobnie jak dzieje się to już z przypadku niektórych ptaków, będą częściej zostawać u nas na zimę. Np. od znajomych w Czechach wiemy, że rusałka admirał regularnie już tam zimuje" – mówi Sielezniew.

Podsumowując, badacze motyli zachęcają do obserwacji tych kolorowych owadów – zwłaszcza wiosną. "Motyle dzienne są najlepiej zbadaną grupą owadów, nie tylko dzięki naukowcom, ale również, a może przede wszystkim, zaangażowaniu tysięcy wolontariuszy. A obserwacje motyli dostarczają bardzo cennych danych, ponieważ owady te bardzo czule reagują na to, co się dzieje w środowisku, w tym na zmiany klimatyczne" – wskazuje Dziekańska.

Biolodzy zachęcają także do udziału w programach monitoringu motyli. "Zachęcamy do tego jako Towarzystwo Ochrony Motyli wraz z Butterfly Conservation Europe. A może w niej uczestniczyć właściwie każdy, kto potrafi rozpoznawać motyle oraz ma trochę czasu raz na tydzień, 10 dni. Polega ona na regularnych spacerach po wytyczonej wcześniej trasie, podczas odpowiedniej pogody oraz liczeniu i zapisywaniu napotykanych motyli" – tłumaczy Sielezniew.

Więcej szczegółów na temat akcji "Motylowy spacer" można znaleźć m.in. na Facebooku na stronie "Łaskotani motyla skrzydłami".

PAP – Nauka w Polsce

akp/ agt/

Copyright © Fundacja PAP 2020