07.08.2020
PL EN
15.05.2020 aktualizacja 15.05.2020
Szymon Zdziebłowski
Szymon Zdziebłowski

Pomorskie/ Łuski i guziki; pierwsze znaleziska archeologów w Dolinie Śmierci w Chojnicach

 Krzyż i tablica pamiątkowa na terenie Doliny Śmierci w Chojnicach (fot. D. Kobiałka). Krzyż i tablica pamiątkowa na terenie Doliny Śmierci w Chojnicach (fot. D. Kobiałka).

Łuski różnego kalibru, guziki od bielizny, fragment medalika - to pierwsze znaleziska archeologów dokonane w Dolinie Śmierci w Chojnicach. W czasie II wojny światowej Niemcy zamordowali tam, jak się szacuje, ponad tysiąc osób. Większość szczątków spoczywa tam do dziś.

Dolina Śmierci to zwyczajowa nazwa obecnych terenów północnych granic miasta Chojnice. W pierwszych miesiącach trwania II wojny światowej okoliczne pola były wykorzystywane przez Niemców jako miejsca egzekucji mieszkańców tego miasta i regionu. Do masowych egzekucji doszło też w styczniu 1945 r. Naukowcy szacują, że w sumie zginęło tam ponad tysiąc osób.

"Dolina Śmierci jest do dzisiaj słabo rozpoznana. Tuż po zakończeniu wojny doszło tutaj do pospiesznych ekshumacji. W ich wyniku odkryto szczątki blisko 200 osób" - mówi PAP kierownik nowego projektu badawczego dr Dawid Kobiałka, który jest realizowany przez Fundację Przyjaciół Instytutu Archeologii i Etnologii PAN.

W czasie egzekucji zamordowano pod Chojnicami m.in. lokalną inteligencję, pensjonariuszy Krajowych Zakładów Opieki Społecznej oraz przedstawicieli społeczności żydowskiej.

Jak opowiada dr Kobiałka, ciała ofiar w większości przypadków były wrzucane do rowów strzeleckich przygotowanych przez Polaków w 1939 roku na wypadek wojny. Mimo usilnych prób utrzymywania egzekucji w tajemnicy i tuszowania śladów zbrodni (część zwłok palono), lokalni mieszkańcy wiedzieli o mordach, które miały miejsce. "To właśnie już w czasie II wojny światowej została ukuta nazwa Dolina Śmierci" - dodaje archeolog.

W ramach nowego projektu, finansowanego przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, naukowcy chcą ustalić, gdzie dokładnie znajdowały się okopy i z których ich odcinków ekshumowano szczątki poległych. W tym celu skorzystają z różnych metod badawczych: lotniczego skanowania laserowego, analizy historycznych zdjęć lotniczych i zobrazowań satelitarnych, badań powierzchniowych przy użyciu wykrywaczy metali. Na początku maja archeolodzy udali się w teren z detektorami metalu - udało się znaleźć wiele drobnych przedmiotów: łusek różnego kalibru, guziki od bielizny czy fragment medalika.

"Liczymy, że takie znaleziska pomogą nam w precyzyjnej lokalizacji miejsc rozstrzeliwań oraz przestrzeni, w której – jak wynika z zeznań świadków – miały być palone ciała ofiar niemieckich zbrodni w styczniu 1945 roku" - dodaje Kobiałka.

Archeolog podkreśla, że powojenne prace ekshumacyjne nie były badaniami stricte naukowymi. "Odbywały się w pośpiechu, wiele mniejszych kości ludzkich nie podejmowano, nie wykonywano dokładnej dokumentacji fotograficznej i rysunkowej" - wskazuje. Nowe przedsięwzięcie ma być bardziej systematyczne: pozyskane dane terenowe będą zintegrowane w systemie informacji geograficznej (GIS).

Archeolodzy planują rozpoczęcie wykopalisk na ograniczoną skalę w sierpniu.

Jednocześnie w ramach przedsięwzięcia naukowcy wykorzystują metody etnograficzne. Rozmawiają z okolicznymi mieszkańcami na temat Doliny Śmierci, jak również z rodzinami świadków wydarzeń z czasów II wojny światowej.

PAP - Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski

szz/ agt/

Copyright © Fundacja PAP 2020