25.09.2020
PL EN
23.05.2020 aktualizacja 23.05.2020

Czy uzależnienie od gier jest realnym problemem?

Fot. Fotolia Fot. Fotolia

Aż 90 proc. graczy nie gra w sposób szkodliwy ani wywołujący negatywne długoterminowe konsekwencje - wykazało najdłuższe w historii, bo sześcioletnie, badanie dotyczące uzależnienia od gier wideo. Jedynie niewielki odsetek graczy może faktycznie się uzależnić, a w efekcie doświadczyć problemów psychicznych, społecznych i behawioralnych.

Artykuł na ten temat ukazał się w najnowszym wydaniu pisma „Developmental Psychology” (http://dx.doi.org/10.1037/dev0000939).

Jak podkreślają jego autorzy, dla większości nastolatków granie w gry wideo jest przyjemną i wciągającą formą rozrywki. Jednak wielu dorosłych obawia się, że spędzanie zbyt dużej ilości czasu na graniu może się wiązać z negatywnymi skutkami rozwojowymi i nieść za sobą ryzyko uzależnienia.

„Celem naszego badania było przyjrzenie się długoterminowemu wpływowi grania w gry wideo na psychikę człowieka - tłumaczy prof. Sarah Coyne z Uniwersytetu Brighama Younga (USA), główna autorka publikacji. - Aby zaobserwować ten wpływ śledziliśmy przebieg relacji z grami wideo u 385 uczestników przez 6 lat: od wczesnej młodości do dorosłości”.

Jako granie patologiczne uznano sytuację, w której człowiek większość swojego czasu spędza się na graniu, ma trudności z oderwaniem się od gier, a jego funkcjonowanie jest z ich powodu zakłócone.

Uzyskane wyniki mogą być dla wieku osób zaskakujące. Przełamują bowiem stereotypy i dowodzą, że patologiczne granie wcale nie jest częstym zjawiskiem.

Okazało się, że tylko około 10 proc. badanych graczy można było zaliczyć do kategorii grających patologicznie. W porównaniu do grupy niepatologicznej wykazywali oni wyższy poziom agresji, depresji, lęku społecznego, nieśmiałości i problematycznego korzystania z telefonów komórkowych. Ponieważ wyjściowo obie grupy były takie same pod względem wszystkich zmiennych, można przypuszczać, że to gry wideo były ważnym czynnikiem w rozwoju tych negatywnych zjawisk.

Autorzy zidentyfikowali dwa główne czynniki predysponujące do uzależnienia od gier wideo. Są nimi płeć męska oraz niski poziom zachowań prospołecznych. Wyższy poziom zachowań prospołecznych, czyli mających na celu przynieść korzyść innej osobie, był zaś czynnikiem chroniącym przed objawami uzależnienia.

Dodatkowo zespół prof. Coyne wyróżnił trzy wyraźne „trajektorie” podejścia do gier wideo. 72 proc. nastolatków wykazywało stosunkowo niski poziom objawów uzależnienia przez cały okres zbierania danych, czyli przez 6 lat. 18 proc. na początku badania miał umiarkowane objawy, które nie uległy w czasie żadnym zmianom, a tylko 10 proc. młodych graczy wykazywało rosnący z czasem poziom patologicznych objawów.

„Nasze wyniki sugerują, że aż 90 proc. nastolatków nie gra w sposób, który jest patologiczny, dysfunkcyjny czy szkodliwy. Jednak istnieje mniejszość, która naprawdę się uzależnia i doznaje wszystkich związanych z tym cierpień” - podsumowują autorzy.

Jak dodają, ich odkrycia są również sprzeczne ze stereotypem nałogowych graczy, mieszkających w domu rodziców mimo dorosłości, nie będących w stanie utrzymać się finansowo lub znaleźć pracy z powodu fiksacji na grach wideo. Te wyniki pokazują, że większość dwudziestokilkulatków, nawet grających bardzo często, czy wręcz patologicznie, jest stabilna finansowo i samodzielna tak samo, jak gracze umiarkowani.

„Naprawdę uważam, że gry wideo są wspaniałym wynalazkiem - mówi prof. Coyne.- Ważne jest tylko to, aby używać ich w zdrowy sposób i pilnować, aby granie nie przeszło w patologię”.(PAP)

kap/ agt/

Copyright © Fundacja PAP 2020