20.09.2020
PL EN
23.07.2020 aktualizacja 24.07.2020
Szymon Zdziebłowski
Szymon Zdziebłowski

Archeolog: bez zasobów pochodzących z pustyni cywilizacja egipska mogłaby wyglądać zupełnie inaczej

Dzięki zasobom wody gruntowej oazy od starożytności były doskonałym miejscem dla niektórych upraw rolnych. Dzięki zasobom wody gruntowej oazy od starożytności były doskonałym miejscem dla niektórych upraw rolnych.

Miedź do wytwarzania narzędzi do obróbki bloków do wznoszenia świątyń i piramid, barwniki do dekorowania grobowców - to wybrane surowce sprowadzane z pustyni przez starożytnych Egipcjan. Bez nich obraz tej cywilizacji mógłby być zupełnie inny od tego, do którego przywykliśmy - uważa ekspert.

Egipt kojarzy się co prawda z Nilem, piramidami, Doliną Królów oraz barwnymi arabskimi targami, jednak jego terytorium w przeważającej części składa się z pustyń - olbrzymiej Zachodniej i zdecydowanie mniejszej - Wschodniej (położonej między Nilem a Morzem Czerwonym). Dla starożytnych Egipcjan, w przeciwieństwie do dzisiejszych mieszkańców tego kraju, Egiptem określano jednak tylko niewiele szerszy obszar niż żyzna Dolina Nilu - to, co było poza nią, Egiptem już nie było.

"Egipcjanie z Doliny Nilu zapuszczali się na obie pustynie jeszcze przed powstaniem państwa egipskiego ponad 5 tys. lat temu, ale najwięcej karawan docierało tam już w czasach faraońskich" - mówi Nauce w Polsce dr Paweł Polkowski z Muzeum Archeologicznego w Poznaniu. Naukowiec od wielu lat bada sztukę naskalną w egipskiej oazie Dachla i wokół niej. Są to różnego rodzaju inskrypcje, przedstawienia i symbole wykuwane głównie na ostańcach skalnych na przestrzeni wielu tysiącleci.

Faraonowie bardzo szybko podporządkowali sobie mieszkańców większych oaz Pustyni Zachodniej - Dachli czy Chargi. Stało się to już w okresie Starego Państwa (2686-2181 lat p.n.e.), czyli w czasach, w których wznoszono słynne piramidy. Z czasem region ten stał się źródłem rzadkich minerałów (m.in. rzadko spotykanego szkliwa Pustyni Libijskiej, które wykorzystano na przykład jako element pektorału słynnego faraona Tutanchaomona) czy płodów rolnych i zwłaszcza wina, które było szczególnie cenione.

"Miedź wykorzystywaną do wytwarzania narzędzi niezbędnych do obróbki bloków kamiennych do budowy świątyń i piramid pozyskiwano z kolei z Półwyspu Synaj czy odległej Nubii na południe od Egiptu. Gdyby nie te i inne zasoby wykorzystywane przy wielkich inwestycjach budowlanych cywilizacja ta wyglądałyby być może inaczej, a wyposażenie grobowców nie byłoby tak bogate” - wskazuje Polkowski.

Oznacza to, że Egipcjanie mimo wielkich niebezpieczeństw czyhających na podróżnych, udawali się w nawet kilkusetkilometrowe wyprawy w głąb pustyni. "Tymczasem nawet dziś przemieszczanie się po tych obszarach samochodem jest sporym wyzwaniem" - uważa dr Polkowski.

Archeolodzy mają niekiedy poważny problem z interpretacją śladów pozostawionych przez Egipcjan, czy to w oazach czy na ostańcach skalnych na pustyni. Są to różnego rodzaju ryty - czasem symbole, czasem inskrypcje hieroglificzne. Nie wszystkie są jednak łatwe do zrozumienia, podobnie jak ustalenie, kto i w jakim celu je pozostawił.

Polkowski wskazuje na przykład na wzgórze położone kilkadziesiąt kilometrów na południowy-zachód od oazy Dachla. Archeolodzy ustalili, że było ono częściowo przeobrażone przez ludzi, którzy wokół niego obozowali. Znajduje się tam wiele inskrypcji hieroglificznych, z których wynika, że przybyła tam karawana z Egiptu wysłana między innymi przez Cheopsa (twórcę słynnej Wielkiej Piramidy) w celu pozyskania surowca określanego jako "mefat". "Przypuszczamy, że był to jeden z powszechnych w okolicy łupków bogatych w tlenki żelaza - pozyskiwano z nich zapewne proszek do czerwonych barwników, które z kolei mogły być używane do zdobienia grobowców" - mówi archeolog.

Nie zawsze naukowcy mają jednak aż tyle informacji. Czasem badacze napotykają na pojedyncze inskrypcje. Tak jest w przypadku bardzo odległego od oaz i Doliny Nilu rejonu Dżebel Uweinat na pograniczu Egiptu, Libii i Czadu, gdzie znajduje się tekst z imieniem i wizerunkiem faraona Mentuhotepa II (władał Egiptem ok. 4 tys. lat temu).

"Jest kilka koncepcji mówiących, jak można rozumieć tę inskrypcję. Być może w tym odległym o kilkaset kilometrów rejonie ludy podporządkowane Egiptowi składały mu trybut. A może było to miejsce, gdzie dobijano transakcji natury handlowej. Z głębi Afryki Egipcjanie pozyskiwać mogli na przykład cenioną nad Nilem kość słoniową, heban i inne precjoza +zielonej+ Afryki” - sugeruje dr Polkowski.

Jak możemy sobie wyobrazić karawanę egipską, która udawała się w pustynię lub do odległych oaz? Z pewnością nie korzystano z siły pociągowej wielbłądów - te zwierzęta pojawiły się nad Nilem dopiero pod sam koniec epoki faraońskiej. Na masową skalę używano osłów - wskazuje Polkowski. Z pewnością karawany te były ochraniane przez żołnierzy. "Takie ekspedycje były bardzo zhierarchizowane. Byli tam również urzędnicy znający pismo, jak również robotnicy" - opisuje.

W ostatnich dekadach archeolodzy odkryli na Pustyni Zachodniej szereg miejsc, które określają jako stacje przystankowe. Był to system mniejszych (co ok. 30 km) i większych (co ok. 90 km) stacji, gdzie znajdowały się posterunki zaopatrujące podróżnych w wodę i paszę dla zwierząt. Z tych stacji korzystano kilka tysięcy lat temu. Umożliwiały komunikację między Dachlą a wspomnianym już Dżebel Uweinat.

Polkowski od kilku lat nie może powrócić do badań terenowych. Władze Egiptu zamknęły pustynię dla badaczy w konsekwencji niepokojów społecznych po obaleniu prezydenta Hosniego Mubaraka. Dlatego skupia się na analizie wcześniej pozyskanych danych. Jego uwagę zwróciły liczne przedstawienia boga Seta (w postaci zwierzęcia o psim ciele i cechach kilku innych gatunków) wykuwane przez starożytnych Egipcjan wokół oazy Dachla. Jego zdaniem ryty te miały służyć do komunikowania się z tym bogiem oraz oddawania należnej mu czci. "Set był bogiem pustyń, burz i chaosu. Według wierzeń miał kontrolować zjawiska atmosferyczne. Być może więc tego typu wizerunki tworzyły osoby, które udawały się w podróż przez pustynię?" - zastanawia się Polkowski.

Pustynie otaczające Egipt nie były nimi zawsze. Archeolog przypomina, że jeszcze 10–8 tys. lat temu miejsce to tętniło życiem - była to sawanna zamieszkiwana przez liczne zwierzęta. Od kilku dekad międzynarodowy zespół archeologów, w którym pracują również Polacy, odkrywa w południowej części Egiptu na Pustyni Zachodniej liczne pozostałości po osadach i cmentarzyskach mających 10-6 tys. lat.

W poł. VI tysiąclecia p.n.e., na skutek zmian klimatu osuszających sawanny, pradziejowi pasterze byli zmuszeni do migracji m.in. w kierunku Doliny Nilu. Naukowcy nie wykluczają, że taki impuls mógł przyczynić się do powstania cywilizacji faraońskiej, która rozkwitała w kolejnych tysiącleciach. Wskazywałyby na to zbieżności w rytuale pogrzebowym czy w elementach sztuki wśród ludów sawanny i tych żyjących w Dolinie Nilu.

"Dlatego można powiedzieć, że Egipcjanie zapuszczający się na pustynie w czasach faraońskich niejako powracali w miejsce, które mogło być ich kolebką. Jednak oni sami nie traktowali tego w ten sposób - zapewne nie mieli takiej świadomości. Ustalenia dotyczące +pustynnych+ korzeni cywilizacji egipskiej pochodzą zwłaszcza z najnowszych badań archeologów. W czasach faraońskich i nieco późniejszych do oaz zsyłano też politycznych więźniów i przestępców, nie był to więc raczej synonim utraconego raju" - kończy.

PAP - Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski

szz/ agt/

Copyright © Fundacja PAP 2020