02.12.2020
PL EN
18.08.2020 aktualizacja 18.08.2020

Zmiany użytkowania ziem szkodzą dzikim owadom zapylającym

Fot. Fotolia Fot. Fotolia

Zmiany w sposobie użytkowania ziem wprowadzane przez człowieka doprowadziły do spadku populacji owadów zapylających. Nowe badanie pod kierunkiem niemieckich naukowców dowodzi, że intensywne użytkowanie gruntów ten problem jeszcze pogłębi.

Międzynarodowy zespół prowadzony przez naukowców z German Center for Integrative Biodiversity Research (iDiv), Uniwersytetu Marcina Lutra w Halle i Wittenberdze (MLU) i Helmholtz Center for Environmental Research (UFZ) przeprowadził analizę danych w globalnej skali, która wskazała powiązania między wykorzystaniem gruntów a zapylaniem roślin. Wyniki ukazały się w „Nature Communications”.

Rośliny zapewniają pożywienie i schronienie wielu żyjącym na Ziemi organizmom. Większość z nich potrzebuje owadów zapylających, aby się rozmnażać, co przy rosnącej liczbie dowodów na spadek populacji zapylaczy jest dość niepokojące. Choć kryzys w tej sferze stał się faktem, to wciąż nie wiadomo, które gatunki roślin będą nim najbardziej dotknięte i w jakich warunkach należy się spodziewać pogorszenia sukcesu reprodukcyjnego wśród roślin.

Zmiany użytkowania ziem są wiodącym zagrożeniem dla roślin i owadów. Jednak różne grupy zapylaczy w odmienny sposób reagują na to zjawisko. Na przykład niektóre praktyki stosowane przez rolników zwiększają obecność trzmieli, ale zmniejszają występowanie innych owadów koniecznych do zapylania, jak motyle czy dzikie pszczoły. „Rośliny i owady zapylające rozwijały swoje relacje przez miliony lat. Ludzie zmieniają je w zaledwie kilka” – powiedziała dr Joanne Bennett, która prowadziła badanie na iDiV i MLU.

Dla określenia, czy użytkowanie gruntów wpływa na obniżenie efektywności zapylania, naukowcy zbudowali bazę danych mierzącą, w jakim stopniu zapylanie wpływa na sukces reprodukcyjny roślin. Przeanalizowali tysiące eksperymentów i porównali ilość nasion wydanych przez naturalnie zapylone kwiaty z kwiatami zapylonymi ręcznie. „Jeśli naturalnie zapylone rośliny wydają mniej owoców i nasion niż rośliny, którym ręcznie dostarczono dodatkowy pyłek, to sukces reprodukcyjny rośliny jest ograniczony – jest to określane jako obniżenie efektywności zapylania” – wyjaśniła, dodając, że takie eksperymenty dają możliwość powiązania reprodukcji roślin z kondycją zapylaczy.

Materiałem do badania było ponad 2 tys. eksperymentów na ponad 1,2 tys. roślin z całego świata, które prawie 20 lat temu zaczęła kompletować dr Tiffany Knight z MLU.

Naukowcy wykazali, że dzikie rośliny na intensywnie użytkowanych gruntach – np. miejskich – mają ograniczony kontakt z owadami zapylającymi. Szczególnie narażone na niższą efektywność zapylania są rośliny wyspecjalizowane, czyli wymagające określonych zapylaczy, choć występowały różnice w zależności od sposobu użytkowania ziemi i taksonu owadów. Na obszarach rolniczych rośliny zapylane przez pszczoły były mniej dotknięte niż te, których pyłek przenoszą inne owady. Może to wynikać z faktu, że udomowione pszczoły miodne mają udział w zapylaniu dzikich roślin na takich obszarach.

Wyniki wskazują, że intensywne użytkowanie gleb powiązane jest z niższym sukcesem reprodukcyjnym u roślin ze względu na niższe prawdopodobieństwo zapylenia. Sugeruje to, że przyszłe zmiany w sposobie użytkowania ziem mogą jeszcze intensywniej wpłynąć na reprodukcję roślin, a co za tym idzie – dominować będą gatunki zapylane przez różne owady zapylające. (PAP)

mrt/ agt/

Copyright © Fundacja PAP 2020