20.09.2020
PL EN
14.09.2020 aktualizacja 14.09.2020

Wirtualna turystyka może być szansą dla branży

Fot. Adobe Stock Fot. Adobe Stock

Pozbawieni dotychczasowej swobody działania podróżnicy oraz podupadłe z powodu pandemii firmy branży turystycznej mogą przestawić się na wirtualne wycieczki - informuje pismo “Cell Patterns”.

Z powodu COVID-19 rynek usług turystycznych drastycznie się skurczył. Jeśli pandemia będzie się utrzymywać jeszcze przez kilka miesięcy, Światowa Rada ds. Podróży i Turystyki (World Travel and Tourism Council) reprezentująca największe światowe firmy turystyczne przewiduje globalną utratę 75 milionów miejsc pracy i 2,1 biliona dolarów przychodów.

Dr Arni S.R. Srinivasa Rao, specjalista od modelowania matematycznego z Augusta University oraz dr Steven Krantz, profesor matematyki i statystyki z Washington University uważają, że szansą dla walczących o przetrwanie firm turystycznych mogą być wirtualne podróże. Chodzi o wykorzystanie zaawansowanych technik matematycznych i połączenie transmisji wideo na żywo z istniejącymi zdjęciami i filmami z atrakcyjnych turystycznie miejsc.

Proponowana technologia w skrócie nazywa się LAPO (Live Streaming with Actual Proportionality of Objects - Transmisja strumieniowa na żywo z rzeczywistą proporcjonalnością obiektów). Opiera się na pomiarze, a następnie digitalizacji krzywizn i kątów obiektów oraz odległości między nimi z wykorzystaniem nagrań z drona, zdjęć i filmów, aby tworzyć obrazy ludzi, miejsc i rzeczy. To uczyni wirtualne podróże bardziej realistycznymi dla widzów.

„Kiedy na przykład idziesz zobaczyć Statuę Wolności, stajesz na brzegu rzeki Hudson i patrzysz na nią. Kiedy oglądasz wideo, możesz zobaczyć obiekt tylko pod jednym kątem. Gdy mierzysz i zachowujesz wiele kątów i zdigitalizujesz je, możesz to wizualizować pod różnymi kątami. Poczułbyś się, jakbyś tam był, siedząc w domu” - obiecuje dr Rao.

Zdaniem Rao i Krantza LAPO może nie tylko pomóc w ograniczeniu wpływu pandemii na przemysł turystyczny, ale również ograniczyć wydatki klientów (jest tańsza niż prawdziwe wyjazdy), zwiększyć bezpieczeństwo zdrowotne, oszczędzić czas (zbędne są przejazdy) oraz podnieść dostępność (osobom starszym czy niepełnosprawnym fizycznie często trudno jest dotrzeć w atrakcyjne turystycznie miejsca). Można się nie obawiać zabłądzenia, kradzieży czy rozbojów, nie jest też potrzebny specjalistyczny sprzęt - wystarczy komputer z kartą graficzną i dostępem do Internetu.

"Wirtualna turystyka stwarza nowe możliwości zatrudnienia dla wirtualnych przewodników, tłumaczy, pilotów dronów, kamerzystów i fotografów, a także budujących nowy sprzęt do wirtualnej turystyki" - piszą autorzy. "Ludzie płaciliby za te doświadczenia, tak jak płacą liniom lotniczym, hotelom i punktom turystycznym podczas regularnych podróży - mówi Rao. - Płatności mogłyby trafić na przykład do każdej osoby zaangażowanej w tworzenie doświadczenia lub do firmy, która tworzy całą podróż”.

Autorzy mają zamiar poszukiwać inwestorów i partnerów w branży hotelarskiej, turystycznej i technologicznej.

Biorąc pod uwagę, ile osób zainteresowanych jest internetowymi i telewizyjnymi materiałami dotyczącymi gier komputerowych, gotowania, koncertów i spektakli, sportu czy właśnie podróży, koncepcja wirtualnej turystyki wydaje się mieć pewien potencjał.

Swego rodzaju wirtualne podróże oferowała już w roku 2006 rosyjska agencja turystyczna “Perski sen”, jednak chodziło wówczas raczej o imponowanie znajomym i kolegom z pracy. Za 250 euro klient otrzymywał zestaw spreparowanych fotografii mających udokumentować jego pobyt w egzotycznych zakątkach, a nawet stosowne pamiątki oraz zestaw opowieści i anegdot o rzekomo zwiedzanym miejscu. Jedynymi prawdziwymi wyjazdami oferowanymi przez “Perski sen” były tanie wycieczki do Turcji … z wliczoną w cenę "dokumentacją podróży” do dowolnie wybranego miejsca na świecie.(PAP)

Autor: Paweł Wernicki

pmw/ agt/

Copyright © Fundacja PAP 2020