28.10.2020
PL EN
07.10.2020 aktualizacja 07.10.2020
Ludwika Tomala
Ludwika Tomala

Prof. Wysmołek: tylko potęga umysłu podpowiada, co się dzieje w czarnych dziurach

Fot. Adobe Stock Fot. Adobe Stock

Jeśli chodzi o badania czarnych dziur, to Penrose wykonał pracę teoretyczną, a Genzel i Ghez taki obiekt zaobserwowali w centrum Galaktyki - powiedział prof. Andrzej Wysmołek. I dodał, że tylko dzięki potędze ludzkiego umysłu możemy się dowiedzieć, co się w takich obiektach dzieje.

Roger Penrose, Richard Genzel i Andrea Ghez – to tegoroczni laureaci Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki. Komitet Noblowski nagrodził ich za wykazanie, że istnienie czarnych dziur wynika z ogólnej teorii względności oraz za odkrycie supermasywnego gęstego obiektu w centrum naszej Galaktyki.

Prof. Andrzej Wysmołek z Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego wyjaśnił, że Penrose wykonał pracę teoretyczną, a Genzel i Ghel zaobserwowali, że mamy bliską nam czarną dziurę w centrum naszej Galaktyki. Zdaniem profesora duża część Nagród Nobla przyznawana jest za sedno badań w jakimś temacie. W tym przypadku - jak się zgodził - można powiedzieć, że było to sedno badań nad czarnymi dziurami.

Badacz z UW wyjaśnił, że Noble trafiają zwykle do osób, które zauważają coś, co umknęło dużej części naukowców. "Samo jednak zauważenie nie wystarczy. Należy jeszcze popracować nad nowym obiektem i uzyskać nowe informacje, które potem zostaną zaakceptowane przez środowisko naukowe" - wskazał prof. Wysmołek.

Zwrócił uwagę, że czarne dziury wprawdzie są w teoriach Einsteina, ale żeby powiedzieć, że to nie jest artefakt, trzeba było nad tym popracować. I taką pracę wykonał właśnie Roger Penrose.

Naukowiec dodał, że czarnych dziur nie widać, ale widać, co się dzieje w ich otoczeniu. I na podstawie układu otoczenia możemy powiedzieć, że tam musi coś być. Coś, co powoduje, że ruch gwiazd wokół jest taki, a nie inny. Nad tym zagadnieniem pracowali z kolei Ghez i Genzel.

Fizyk zwrócił uwagę, że do czarnych dziur jeszcze nikt nie zajrzał. I być może nigdy nie będzie to możliwe, bo jak porównał fizyk, jeśli byśmy wpadli do czarnej dziury, to ulegniemy "spaghettyzacji" - będziemy rozrywani tak, że zrobi się z nas spaghetti. To jednak nie stoi na przeszkodzie, by czarne dziury badać i je opisywać.

"Tylko potęga ludzkiego umysłu może nam podpowiedzieć, co się dzieje w czarnych dziurach" - zwrócił uwagę naukowiec. A badania noblistów właśnie dają nam wiedzę o tych niezwykłych obiektach.

Fizyk przypomniał, że wcześniej czarne dziury można było obserwować za pomocą fal elektromagnetycznych. Niedawno zaś pojawiła się nowa możliwość - zderzenia czarnych dziur obserwować można za pomocą fal grawitacyjnych. Przy okazji budowy obserwatorium takich fal opracowano najlepszy na świecie interferometr, zadbano o jego stabilność. Zaś według prof. Wysmołka rozwiązania techniczne, które w ramach takich prac wypracowano, mają szansę przejść do zastosowań codziennych.

Dodaje, że czarne dziury to obiekty, które pojawiają się w popkulturze i rozpalają wyobraźnię wielu osób. Przypomina sobie, że kiedyś o drugiej w nocy pewna gimnazjalistka napisała do niego maila, w którym pytała, czy czarne dziury nas pożrą. "Czarne dziury to może być obiekt, którego się boimy. On pochłania nawet gwiazdy. A jeśli on już pożarł tyle, że ma masę kilku milionów mas Słońca, to to jest monstrum. To (wizja) nie tylko ekscytująca, ale i ważna dla sposobu myślenia, zrozumienia, co się we Wszechświecie dzieje, co my tu robimy. I jak to wszystko działa" - powiedział prof. Wysmołek. 

PAP - Nauka w Polsce, Ludwika Tomala

lt/ agt/

Copyright © Fundacja PAP 2020