28.11.2020
PL EN
05.11.2020 aktualizacja 05.11.2020

Niewielka część zajęć odbywa się w murach uczelni; studenci nie zgłaszają z tym problemów

Fot. Adobe Stock Fot. Adobe Stock

Ze względu na pandemię tylko niewielka część zajęć na uczelniach, np. na politechnikach czy uczelniach medycznych, odbywa się stacjonarnie. Na razie studenci raczej nie zgłaszają problemów z osobistym uczestnictwem - wynika z ustaleń PAP.

Od poniedziałku 26 października cała Polska znalazła się w strefie czerwonej. Według rozporządzenia ministra nauki i edukacji oznacza to, że nauczanie na uczelniach ma charakter zdalny. Są jednak wyjątki. Szkoły wyższe mogą prowadzić w ich siedzibach lub filiach zajęcia, które nie mogą być zrealizowane z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość. Uczelnie mogą też kształcić w swoich murach studentów na ostatnim roku studiów pierwszego stopnia, studentów studiów drugiego stopnia i jednolitych studiów magisterskich.

Zajęcia odbywające się w murach uczelni są jednak rzadkością i ograniczone są do minimalnego koniecznego wymiaru, który wynika z chęci terminowego i pełnowartościowego finalizowania kolejnych etapów kształcenia - wynika z ustaleń PAP. Co jednak jeśli studenci ze względów zdrowotnych (np. chorób, które mogą zaostrzyć przebieg zakażenia koronawirusem) obawiają się uczestniczenia w takich spotkaniach?

"Wolą władz Politechniki Warszawskiej jest ochrona wszystkich osób narażonych na skutki zakażenia COVID-19. Z tego powodu zajęcia stacjonarne zostały w naszej uczelni ograniczone. W chwili obecnej o sposobie zapewnienia bezpieczeństwa w sytuacji prowadzenia zajęć stacjonarnych decyduje kierownik jednostki (np. dziekan). Kierownicy mogą i powinni uwzględniać umotywowane wnioski studentów i pracowników o wyłączenie z zajęć stacjonarnych" - poinformowała PAP rzecznik prasowy PW Izabela Koptoń-Ryniec. Dodała, że na razie do władz PW nie docierają tego typu wnioski, ale "prowadzone są już prace wyprzedzające w kierunku uregulowania procesu ewentualnych zwolnień."

Inaczej wygląda sytuacja na Politechnice Łódzkiej. Jak wynika z informacji przekazanych przez rzeczniczkę prasową uczelni Ewę Chojnacką, nieobecność na zajęciach przeprowadzanych na terenie uczelni będzie traktowana jako nieobecność usprawiedliwiona tylko w przypadkach przedstawienia przez studenta zwolnienia lekarskiego lub decyzji Państwowego Inspektora Sanitarnego o skierowaniu na kwarantannę. Jednocześnie podkreślono, że PŁ przygotowała się do prowadzenia zajęć w murach uczelni w taki sposób, by zapewnione było bezpieczeństwo studentów i pracowników, np. przez zachowanie odpowiedniego dystansu czy dezynfekcję.

"Z początkiem lockdownu Politechnika Łódzka uruchomiła specjalne skrzynki mailowe – dla studentów i dla pracowników, służące do zgłaszania problemów wynikających z panującej pandemii. Nie odnotowaliśmy tam korespondencji związanej z obawami przed udziałem w zajęciach laboratoryjnych" - dodała Chojnacka.

Na Uniwersytecie Białostockim zajęcia stacjonarne odbywają na 3 spośród 14 jednostek uczelni.

"To wydziały ścisłe i przyrodnicze - biologii, chemii oraz fizyki - gdzie w programie są laboratoria i pracownie. Z moich informacji wynika, że do tej pory nie zdarzały się prośby o zwolnienie z udziału z zajęć realizowanych w bezpośrednim kontakcie motywowane względami zdrowotnymi czy np. lękiem. Co więcej, z relacji dziekanów wynika, że jest wręcz odwrotnie: studenci proszą o to, by jak najwięcej zajęć realizować w tradycyjnej formie i w miarę możliwości kumulować laboratoria teraz, gdy można realizować je w murach uczelni" - poinformowała PAP rzecznik uczelni Katarzyna Dziedzik. Dodała, że w tej kwestii nie są na razie planowane systemowe rozwiązania - w grę wchodzi poszukiwanie rozwiązań indywidualnych, poprzedzone analizą sytuacji konkretnych osób i zajęć (np. w postaci przesunięcia na inny semestr, z inną grupą, odrobienie pojedynczych nieobecności, rozważenie warunkowego zaliczenia semestru itp.).

Sygnałów dotyczących obaw związanych z braniem udziału w zajęciach praktycznych nie odnotowano też na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym - wynika z informacji przekazanych PAP przez prorektora ds. studenckich WUM i kształcenia prof. Marka Kucha.

Również do organizacji studenckich nie docierają w tej kwestii niepokojące sygnały.

"Sytuacje, w których student nie może uczestniczyć w zajęciach stacjonarnych (np. z powodu kwarantanny) rozpatrywane są indywidualnie i póki co nie dostaliśmy informacji, by wykładowca zostawił studenta samego z takim problemem. Wierzymy, że każdemu zależy na jak najlepszym wypracowaniu rozwiązań, które będą korzystnie wpływały na jakość kształcenia, przy jednoczesnym nie narażaniu się na zarażenie koronawirusem" - poinformował PAP przewodniczący Niezależnego Zrzeszenia Studentów Krzysztof Białas.

"Każdy taki przypadek, dotyczący braku możliwości udziału w zajęciach bądź obaw w związku z możliwymi konsekwencjami powinien być rozpatrywany indywidualnie" - sugeruje z kolei przewodniczący Parlamentu Studentów Rzeczypospolitej Polskiej (PSRP) Dominik Leżański. Podkreśla, że są mechanizmy umożliwiające studentom kontynuowanie nauki - np. korzystając z możliwości indywidualnego ustalenia zaliczania przedmiotów bądź urlopu z powodu zdrowotnych (w przypadku osób chorych). A w sytuacja braku wyrozumiałości ze stron władz uczelni do dyspozycji studentów pozostaje Rzecznik Praw Studenta PSRP - wskazuje Leżański.

PAP - Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski

szz/ agt/

Copyright © Fundacja PAP 2020