19.01.2021
PL EN
04.12.2020 aktualizacja 04.12.2020

Prof. Koziołek: uniwersytet potrafi sam regulować kwestie sporne

Uniwersytet sam potrafi regulować kwestie sporne – uważa rektor Uniwersytetu Śląskiego prof. Ryszard Koziołek. Jako przykład wskazuje debatę nt. potrzeby uregulowania kwestii swobody stosowania symboli w przestrzeni akademickiej, jaka odbyła się w uczelni w środę wieczorem.

Podłożem zorganizowania debaty online była opisywana w mediach sytuacja w trakcie zdalnego wykładu z prawa konstytucyjnego sprzed trzech tygodni. Wykładowczyni wydziału prawa i administracji UŚ oczekiwała, aby studentka usunęła ze swojego zdjęcia profilowego symbol Strajku Kobiet. Debata przyniosła m.in. wniosek, że społeczność uczelni nie odczuwa potrzeby zmian jej wewnętrznych dokumentów, określających swobodę wypowiedzi.

Komentując ideę zorganizowania debaty na ten temat prof. Koziołek zaakcentował, że wolność wypowiedzi jest jednym z najistotniejszych elementów wolności akademickiej. Rektor zaakcentował przy tym, że wolny uniwersytet jest fundamentem demokracji.

„Za pomocą uniwersytetu, poprzez uniwersytety, w uniwersytetach, społeczeństwo tworzy fundament prawdy obiektywnej lub intersubiektywnej – nie mojej, nie twojej, nie czyjejś jednostkowej, ale tej, która poprzez weryfikację zwaną nauką, postępowaniem naukowym falsyfikacją wiedzy, wyłania sąd najbardziej wiarygodny, prawdopodobny” – mówił prof. Koziołek.

Zastrzegł, że jednocześnie istotą uniwersytetu jest nieustanny proces kwestionowania praw już sformułowanych. „To niełatwy stan ducha indywidualnego – to poczucie, że każdy sąd, który wypowiadam, o którym jestem najgłębiej przekonany, że jest słuszny, prezentuję w przestrzeni, której istotą jest jego zakwestionowanie, a przynajmniej wypróbowanie jego prawdziwości” – wskazał.

Zaznaczył, że w tym aspekcie uniwersytet jest dzieckiem oświecenia, na czele z jego ojcem, Kartezjuszem, który sformułował przekonanie, że początkiem każdego myślenia jest wątpienie.

„Nikt nie ma przywileju bycia wolnym od krytyki – to jest fundament uniwersytetu. Ale uniwersytet jest też częścią świata politycznego, świata przekonań religijnych, systemów wartości, które wyznajemy. I w tym względzie uniwersytet także jest dzieckiem oświecenia politycznego w tym rozumieniu, które zawiesza karanie ludzi za poglądy” – zastrzegł prof. Koziołek.

„Jak głosi formuła Johna Locke’a: nie rządzimy waszymi duszami. To, o czym jesteście przekonani w waszych umysłach, w waszych duszach, nie jest przedmiotem jurysdykcji, ale wasze przekonania, wasze sądy, mogą być przedmiotem krytyki, mogą być przedmiotem kpiny, przedmiotem rozstrząsania, choć nie każemy was za to, co myślicie i jakie są wasze poglądy” – obrazował.

Jak ocenił, uniwersytet pozostaje w kleszczach tych dwóch założycielskich idei. Jednocześnie dziś, za sprawą demokratycznej technologii, jaką jest internet, możliwość prezentowania indywidualnych poglądów stała się powszechna.

„Stąd przed uniwersytetem stoją nowe wyzwania: czy uniwersytet ma chronić wszystkie poglądy? Czy każdy sąd, każda wypowiedź powinna podlegać ochronie? I jakie są granice tej troski, aby poddając czyjeś poglądy krytyce, nie krzywdzić – nie używać krytyki, nie używać wypowiedzi, jako form przemocy symbolicznej, ale takiej, która rani naprawdę?” – pytał rektor UŚ.

Dodał, że wtorkowa debata była też rozmową o zdolności uniwersytetu do samorządzenia się w kwestiach, które nie są opisane albo w ogóle, albo dostatecznie, w przepisach i regulaminach, a także o swobodzie komunikacji w obrębie uniwersytetu.

„To, że zorganizowaliśmy tę debatę, (…) jest dla mnie ogromnym walorem i dowodem na to, że uniwersytet podejmuje trudny problem równolegle, albo nie czekając, aż inne instytucje, media czy politycy, zechcą – a wiemy, że chcą – regulować zasady funkcjonowania wspólnoty akademickiej. Nie trzeba bronić uniwersytetu – ta debata pokazuje, że potrafimy kwestie sporów, kwestie różnic między opinią, a sądem naukowym roztrząsnąć i regulować sami” – stwierdził prof. Koziołek.

W Uniwersytecie Śląskim trwa nadal postępowanie dyscyplinarne w głośnej sprawie byłej, emerytowanej obecnie wykładowczyni dr hab. Ewy Budzyńskiej, której rzecznik dyscyplinarny uczelni i studenci zarzucili narzucanie podczas wykładów własnego światopoglądu, sprzecznego z aktualnym stanem wiedzy naukowej.

Dr hab. Budzyńska, przez blisko 30 lat wykładająca na uczelni socjologię rodziny, przed ubiegłorocznymi świętami Bożego Narodzenia prowadziła zajęcia, na których opisywała rodzinę m.in. w chrześcijaństwie. W trakcie wykładu miała uznać, że dzieckiem można nazwać "dziecko w łonie matki", a także, że według klasycznej definicji rodzina składa się z "męża, żony, ojca, matki, dzieci, krewnych i powinowatych".

Katowicka prokuratura prowadziła postępowanie przygotowawcze w sprawie tworzenia fałszywych dowodów oraz fałszywego oskarżenia o popełnienie przewinienia dyscyplinarnego. Zawiadomienie w tej sprawie złożyła w styczniu br. osoba prywatna niemająca związku ani z wykładowczynią, ani studentami. W czerwcu br. postępowanie umorzono, ale potem prokuratura podjęła je ponownie, by umorzyć je znów pod koniec listopada br.

Władze Uniwersytetu Śląskiego stoją na stanowisku, że działania prokuratury godziły w autonomię uczelni, która prowadzi postępowanie dyscyplinarne ws. wykładów dr. hab. Budzyńskiej.

Rzecznik dyscyplinarny UŚ zarzucił dr hab. Ewie Budzyńskiej m.in., że formułowała wypowiedzi - w oparciu o własny, narzucany studentom światopogląd o charakterze wartościującym - stanowiące przejaw braku tolerancji wobec grup społecznych i ludzi o odmiennym światopoglądzie, nacechowane wobec nich co najmniej niechęcią, w szczególności wypowiedzi homofobiczne, wyrażające dyskryminację wyznaniową, krytyczne wobec wyborów życiowych kobiet dotyczących m.in. przerywania ciąży.(PAP)

autor: Mateusz Babak

mtb/ zan/

Copyright © Fundacja PAP 2021