Ministerstwo Edukacji i Nauki

04.12.2021
PL EN
14.07.2021 aktualizacja 14.07.2021

Lądowanie ludzi na Księżycu z perspektywy inżynierów

Foto mat. prasowe Foto mat. prasowe

Na tysiące kawałków pękło okno statku kosmicznego, który wylądował na Księżycu w 1969 r. wraz z dwoma astronautami. Doszło do tego na szczęście w czasie testów na Ziemi, dlatego nikt nie zginął - o tym i innych wydarzeniach programu kosmicznego opowiadają inżynierowie w produkcji National Geographic.

To był 1967 r. Program Apollo, dzięki któremu Amerykanie mieli wysłać astronautów na Księżyc i sprowadzić ich bezpiecznie na Ziemię, już i tak było opóźniony. Doszło jednak do kolejnych nieprzewidzianych okoliczności. W module księżycowym nr 5, czyli statku kosmicznym, który miał wylądować jako pierwszy na naszym naturalnym satelicie, w czasie testów ciśnieniowych pękło okno!

To był szok dla inżynierów zaangażowanych w projekt. Tysięce cząstek szkła i pleksi rozsiało się po całym wnętrzu statku. Część nawet uszkodziła przewody elektryczne. Nie wystarczyło tylko szybko posprzątać i wymienić okno na takie bez wad. Trzeba było wybierać każdą, nawet najmniejszą drobinkę, bo każda pozostawiona mogła stwarzać śmiertelne niebezpieczeństwo dla astronautów. Mogła po prostu spowodować spięcie i awarię instalacji, co w czasie pobytu śmiałków na Księżycu oznaczałoby prawie pewną śmierć. Ale gdyby testu nie przeprowadzono i okno pękło by w czasie misji w kosmosie, to śmierć astronautów byłaby natychmiastowa, więc należy docenić mozolną pracę techników.

Co postanowiono? Posprzątać, ale bardzo dokładnie. W tym celu używano m.in. delikatnych szczotek z wielbłądzim włosiem. Znaleziono elementy oglądano pod mikroskopem, ważono tak by mieć absolutną pewność, że wszystkie zabrano. I tak po kilku miesiącach pracy uznano, że moduł księżycowy jest wysprzątany i bezpieczny. W 1969 r. to ten statek wylądował na Księżycu z Neilem Armstrongiem i Buzzem Aldrinem na pokładzie, a potem wyniósł ich na orbitę Księżyca. Wygląda na to, że akcja miotełkowania była skuteczna!

To tylko jedna z historii opowiedziana w kolejnym już odcinku serialu z cyklu “Kosmiczna inżynieria”, tym razem poświęconemu modułowi księżycowemu (można będzie go obejrzeć na kanale National Geographic w czwartek). Skupiono się na perspektywie inżynierów, którzy przygotowali pionierskie rozwiązania do jego stworzenia. To oni - starsi już dziś panowie - opowiadają widzom o realiach swojej pracy, którą wspominają z wielkim sentymentem. Jak na amerykańską produkcję nie zabrakło oczywiście nawet łez wzruszenia i silnych emocji, które towarzyszą tym ekspertom w czasie wspomnień. W tym miejsc warto wspomnieć, że w przeciwieństwie do astronautów (którzy byli panami w średnim wieku) inżynierowie byli bardzo młodzi w czasie trwania programu Apollo. Średnia wieku ekspertów zaangażowanych w to przedsięwzięcie wynosiła zaledwie 25 lat!

Serial warto też obejrzeć chociażby ze względu na bardzo ciekawe ujęcia filmowe. Wiele z nich do tej pory nie widziałem w innych produkcjach, co oznacza, że realizatorzy tego cyklu sięgnęli po archiwalne materiały, które są zdecydowanie trudniej osiągalne. Czasami ukazują bardziej techniczne aspekty projektu Apollo - właśnie żmudną pracę inżynierów i przeprowadzane przez nich testy. Jednak umiejętny montaż powoduje, że serial ogląda się bez znużenia.

Kolejne odcinki serii poświęcone będą m.in. procesowi powstawania pierwszego statku kosmicznego wielokrotnego użytku - który zgodnie z życzeniem prezydenta Nixona miał sprawić, by dostęp do przestrzeni kosmicznej był łatwiejszy i tańszy – oraz budowie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS).

Szymon Zdziebłowski

Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie z Regulaminem forum serwisu Nauka w Polsce.

Copyright © Fundacja PAP 2021