Ministerstwo Edukacji i Nauki

04.12.2021
PL EN
02.09.2021 aktualizacja 02.09.2021

O grze, która wpłynęła na wynik walk w czasie II wojny światowej

W początkowej fazie walk na Atlantyku podczas II wojny światowej Brytyjczycy ponosili olbrzymie straty. Z czasem ta sytuacja się diametralnie zmieniła, do czego przyczyniła się... gra opracowana przez wyspiarzy. To o niej i o osobach, które ją tworzyły jest książka "Ptaki i wilki".

"Wykorzystanie gier do symulowania manewrów wojsk na stylizowanych planszach ma długą historię; archeolodzy odsłonili zestawy miniaturowych żołnierzyków reprezentujących sumeryjskie i egipskie armie. Wiele spośród najstarszych gier planszowych, takich jak szachy czy go, w które dziś gramy, ma militarny rodowód i opiera się na koncepcjach z zakresu strategii i taktyki wojskowej" - pisze autor książki "Ptaki i wilki" Simon Parkin.

Parkin skupia się jednak na zdecydowanie młodszej, bo XX-wiecznej grze, opracowanej przez Brytyjczyków po to, aby pokonać flotę niemieckich okrętów podwodnych (tzw. U-Bootów), które dziesiątkowały wręcz statki wyspiarzy. Gry - jak pisze - nie były nowością w nowożytnej wojskowości. Bardzo chętnie korzystali z nich pruscy oficerowie już w XIX wieku. Gry wojenne zajęły poczesne miejsce w szkoleniu wojskowym, umożliwiając wysokim rangą oficerom bezbolesne zdobywanie doświadczeń w strategii - czytamy w książce.

Część pierwsza tomu rozpoczyna się jak dobra powieść wojenna. Poznajemy losy młodego chłopca Colina. Jego rodzice podjęli decyzję o jego ewakuacji z Wielkiej Brytanii na początku wojny z Niemcami. Tysiące rodziców obawiało się o zdrowie i życie swoich latorośli, więc wysyłało je do Ameryki. Tyle, że rejs przez Atlantyk był niemniej niebezpieczny niż bomby Luftwaffe zrzucane na brytyjskie miasta. Colin przekonał się, że U-Booty faktycznie stanowią śmiertelne zagrożenie... Nie chcę zdradzać za dużo. Książkę momentami czyta się jak literaturę piękną, są jednak miejsca, gdzie taka literacka narracja się urywa i zaburza epicki charakter książki. Sam autor pisze o swoim dziele, że jest to "historyczna opowieść non-fiction".

"Ani dialogi, ani wydarzenia opisane w tej książce nie zostały sfabrykowane czy opracowane, lecz zaczerpnięte z dzienników, wspomnień, wywiadów i wtórnych źródeł historycznych na podstawie wspomnień ich uczestników i bohaterów" - pisze Parkin. Dlatego, siłą rzeczy, powieściowy charakter dzieła - ze względu na dbałość o poprawność faktograficzną - zanika na rzecz dokumentalnej książki wojennej.

Jej podtytuł jest na wyrost sensacyjny, bo brzmi: "Tajna gra, która odwróciła losy II wojny światowej". To prawda, że system walki z niemieckimi okrętami podwodnymi opracowany przez zespół opisany w książce był bardzo ważny w zwalczaniu niemieckiej marynarki. Niemniej, gdyby nie włączenie się USA do wojny, wygrana - mimo najlepszej taktyki i strategii - mogłaby wcale nie być taka oczywista. Zresztą w książce podkreślono, że współpraca Amerykanów i Brytyjczyków była kluczowa w czasie wojny.

Bardzo dużo miejsca poświęcono roli tzw. wrenek, kobiet służących w Women's Royal Naval Service (WRNS), czyli pomocniczej kobiecej formacji Królewskiej Marynarki Brytyjskiej. Wren oznacza po angielsku ptaka - strzyżyka, są one zatem tytułowymi ptakami. Wilkami są natomiast U-Booty, które atakowały alianckie konwoje, korzystając ze strategii "wilczych stad". Parkin uwypukla rolę wrenek w opracowywaniu taktyki walk z niemieckimi okrętami. Sam przyznaje, że kobiety te miały w tej kwestii spory wkład i były przez wiele lat bardzo niedocenione. Rzuca się w oczy sformułowanie, że kobiety "pomagały", które pada w książce, pewnie nieświadomie, bo ich rola była często na takim samym poziomie, co wielu mężczyzn. Pisanie o pomocy, a nie np. o wkładzie kobiet w trud wojenny wymusza jednak samo określenie WRNS, jako "pomocniczej" formacji, co narzuca narrację pomniejszającą dokonania jej członkiń.

Książka Simona Parkina ukazała się nakładem wydawnictwa Rebis. Wydawca zadbał o redakcje merytoryczną - zadania tego podjął się prof. Jakub Wojtkowiak. Jednak w przypisach na darmo szukać przypisów od redaktora merytorycznego, są jedynie - nieliczne - przypisy od tłumacza. Dodatkowe przypisy przydałyby się z pewnością, gdy mowa np. o pieniądzach (kwota z czasów II wojny światowej nie odpowiada przecież dzisiejszej). Parkin pozostawił wrażenie, że inwazja Niemców na Wielką Brytanię była realna w początkowej fazie konfliktu, co nie jest jednak przecież zgodne z faktami. Hitlerowcy nie byli do tego zadania przygotowani, ale w polskim wydaniu książki zabrakło wyjaśnienia w tej kwestii.

Szymon Zdziebłowski

Zapisz się na newsletter
Copyright © Fundacja PAP 2021