13.08.2020
PL EN
22.11.2008 aktualizacja 22.11.2008

Rewolucja róż 2003 roku

W niedzielę 23 listopada przypada piąta rocznica bezkrwawego
przewrotu w Gruzji, nazwanego rewolucją róż, gdyż te kwiaty
trzymali w dłoniach zwolennicy opozycji, gdy wkroczyli do
parlamentu, domagając się ustąpienia prezydenta Eduarda
Szewardnadzego.

Przewrót doprowadził do spełnienia ich żądań i wyboru na stanowisko prezydenta Micheila Saakaszwilego.

Rewolucja róż wybuchła po wyborach parlamentarnych w Gruzji z 2 listopada roku 2003 roku. Według sondaży powyborczych (tzw. exit polls) zwyciężyła w nich opozycja. Władze podały, że wygrała partia wspierana przez Szewardnadzego.

Opozycja oskarżyła rządzących o próbę fałszerstwa i wezwała Gruzinów do kampanii obywatelskiego nieposłuszeństwa. Rozpoczęły się demonstracje. 4 listopada ok. 10 tysięcy zwolenników opozycji przemaszerowało główną arterią Tbilisi - Prospektem Rustawelego.

Następnego dnia w dużych miastach policja zatrzymała 19 autokarów wypełnionych ludźmi jadącymi do stolicy, by wziąć udział w protestach. Pod budynkiem parlamentu wiele dni trwała pikieta przeciwników prezydenta. Część z nich prowadziła strajk głodowy.

Demonstracje były też reakcją na narastające negatywne zjawiska społeczno-ekonomiczne, które doprowadziły do osłabienia pozycji kraju będącego w czasach ZSRR jedną z najbardziej rozwiniętych jego republik.

Prezydent Szewardnadze, przechodząc do kontrofensywy, udał się do Adżarii i zapewnił sobie jednoznaczne poparcie Asłana Abaszydzego, sprawującego całkowitą władzę w autonomicznej i praktycznie niezależnej od Tbilisi republice.

20 listopada Lider Ruchu Narodowego Micheil Saakaszwili wyruszył na prowincję, by zebrać zwolenników. W Zugdidi na zachodzie powitały go tłumy. Ludzie wsiedli do samochodów i autokarów i ruszyli w stronę stolicy, by domagać się ustąpienia prezydenta Szewardnadzego.

Saakaszwili zapowiedział zablokowanie wyznaczonej na 22 listopada inauguracyjnej sesji nowego parlamentu.

Także szefowa Bloku Demokratów i dotychczasowa przewodnicząca parlamentu Nino Burdżanadze uznała, że opozycja powinna się zjednoczyć i nie dopuścić do legitymizacji nowego parlamentu.

22 listopada w stolicy rozpoczął się masowy wiec opozycji. Zurab Żwanija, który wraz z Burdżanadze kierował blokiem Demokraci, zaapelował do policji i wojska, by nie słuchały rozkazów Szewardnadzego, a Burdżanadze - by "przeszły na stronę narodu". Saakaszwili zapowiedział, że w kraju nastał dzień "pokojowej" rewolucji i że Szewardnadze "powinien ustąpić bez rozlewu krwi".

Do gmachu parlamentu wkroczyły tysiące nieuzbrojonych Gruzinów z różami w dłoniach, domagając się ustąpienia Szewardnadzego. Ten pod ochroną kilkudziesięciu uzbrojonych ochroniarzy uciekł z centrum miasta, uznał, że w kraju "dokonano zamachu stanu" i ogłosił stan wyjątkowy.

Krótko potem Burdżanadze ogłosiła, że przejmuje funkcję prezydenta Gruzji.

W niedzielę 23 listopada Szewardnadze, po 11 latach coraz bardziej niepopularnych rządów, podał się do dymisji. Doniesienia o jego dymisji wywołały szał radości na ulicach Tbilisi. W parlamencie, zajętym przez zwolenników opozycji, ludzie rzucali się sobie w ramiona. Przed parlamentem tłum, który rano liczył kilka tysięcy ludzi, urósł do ponad 50 tys.

W wyborach prezydenckich 5 stycznia 2004 roku zwyciężył Saakaszwili. W epilogu rewolucji róż mieszkańcy Adżarii w maju 2004 roku obalili "czerwonego księcia" Abaszydzego i przywrócili suwerenność Gruzji na jej terytorium. MMP

PAP - Nauka w Polsce

bsz

Copyright © Fundacja PAP 2020