07.08.2020
PL EN
12.10.2012 aktualizacja 12.10.2012

W Sejmie o uczelniach - na efekty reform trzeba poczekać

Fot. PAP/ Radek Pietruszka Fot. PAP/ Radek Pietruszka

Opozycja zarzucała resortowi nauki, że za drugi kierunek trzeba płacić, a absolwenci nie mają pracy. Minister Barbara Kudrycka ripostowała: efekty reformy szkolnictwa wyższego dopiero będą, ale już działa konkurencyjny podział środków i wspieranie najlepszych.

"Nie powinniśmy się oszukiwać, że po roku czy dwóch od wejścia w życie nowych ustaw będziemy mieli bardzo konkretne zmiany, które nas satysfakcjonują" - zastrzegła Kudrycka. Powiedziała jednak, że część efektów już widać.

"Udało nam się zintegrować system nauki ze szkolnictwem wyższym, jednocześnie opierając cały system na dwóch fundamentalnych wartościach, czyli powszechności szkolnictwa wyższego i elitarności nauki. Wychodząc z założenia, że aspiracje edukacyjne społeczeństwa są jedną z najpoważniejszych wartości i osiągnięć dwudziestolecia wolnej Polski, wprowadziliśmy jak najszerszy dostęp do edukacji na poziomie wyższym. (...) Staraliśmy się go poszerzać np. poprzez zapewnienie stypendiów socjalnych dla najuboższych grup studentów, dostęp do kredytów studenckich dla wszystkich potrzebujących. W roku akademickim 2008/2009 2,5 tys. studentów korzystało z kredytów, w roku 2010/2011 - 6 tys. Wprowadziliśmy również ograniczenie odpłatności za niektóre usługi edukacyjne i administracyjne na uczelniach" - powiedziała posłom minister.

Według niej elitarność nauki zapewniają z kolei granty na badania przyznawane w trybie konkursowym przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju oraz Narodowe Centrum Nauki a także dodatkowe pieniądze dla jednostek o statusie Krajowych Naukowych Ośrodków Wiodących (KNOW).

"Oczekujemy od uczelni akademickich wysokiego poziomu badań i kształcenia opartego na programach badawczych, a od zawodowych wysokiej jakości kształcenia umiejętności praktycznych. Służy temu poddawany już konsultacjom społecznym algorytm podziału dotacji podstawowej dla uczelni - inny algorytm ma obowiązywać dla uczelni badawczych, a inny dla uczelni zawodowych" - podkreśliła.

Była minister edukacji narodowej i sportu Krystyna Łybacka (SLD), której resortowi podlegało wówczas szkolnictwo wyższe, oceniła, że projekt rozporządzenia o podziale dotacji jest niekorzystny dla szkół zawodowych. "Pani minister nie zamierza finansować pracujących w szkołach zawodowych pracowników, dla których jest to drugi etat" - powiedziała Łybacka.

Odniosła się też do tematu stypendiów. "Od roku 2004, kiedy został podwojony fundusz stypendialny z 750 mln na 1,5 mld, nie uległa zmianie wielkość funduszu na stypendia socjalne" - podkreśliła i dodała, że ograniczenie opłat za niektóre usługi edukacyjne niewiele pomogło studentom, bo odpłatność za drugi kierunek "powoduje mnóstwo zamieszania na uczelniach.

Według Jadwigi Wiśniewskiej (PiS) niekorzystne dla studentów były też zmiany w systemie przyznawania stypendiów za wyniki w nauce, zamienione w nagrody rektora. "W 2011 r. o 111 tys. studentów mniej dostało stypendia niż rok wcześniej" - powiedziała.

Posłowie mówili też, że kryteria przyznawania nagród rektora są ostrzejsze niż wcześniejsze zasady przyznawania stypendiów naukowych i na tyle trudno je uzyskać, że na niektórych uczelniach otrzymuje je mniej niż 10 proc. studentów.

W trakcie debaty omawiany był też pomysł by przedsiębiorstwa mogły przekazywać 1 proc. swojego podatku na rzecz instytucji naukowej, podobnie jak indywidualni podatnicy na rzecz organizacji pożytku publicznego (po raz pierwszy takie rozwiązanie zaproponowała Krystyna Łybacka na wspólnym posiedzeniu sejmowych podkomisji: ds. nauki i szkolnictwa wyższego oraz ds. ekonomiki edukacji, o czym PAP pisała w depeszy 15 lutego 2012).

Do tego pomysłu odniósł się Jerzy Żyżyński (PiS): "CIT w tym roku był planowany na poziomie mniej więcej 25 mld zł, w przyszłym 30 mld. Jeden procent CIT to byłoby 300 mln zł, przy założeniu, że wszyscy płatnicy CIT odprowadzą 1 proc.". Jego zdaniem, biorąc poprawkę na to że nie wszystkie firmy zdecydują się na odpis, do instytutów może trafić kwota kilkudziesięciu milionów zł.

Odpowiadając na pytania posłów Kudrycka wyjaśniała np. sytuację Państwowych Wyższych Szkół Zawodowych. "Jest to już wprowadzone do przepisów i egzekwujemy to układając algorytmy finansowania a także tworząc specjalne instrumenty w konkursach. Oczekujemy od uczelni zawodowych, państwowych i niepaństwowych, że przede wszystkim skoncentrują się na realizacji kształcenia zawodowego o profilu praktycznym. I to jest zapisane w algorytmie, w którym jest wskaźnik wyższy za praktyczne profile kształcenia. Jeśli chodzi o kadrę, problem z tymi szkołami polegał na tym, że nie miały tak naprawdę kadry własnej. Kadra była tylko przejeżdżająca. Musimy doprowadzić do tego, aby one miały własną kadrę. W tym jest szansa nie tylko na przetrwanie, ale również na rozwój tych uczelni" - tłumaczyła minister.

Kudrycka dodała, że wzrasta liczba studentów w szkołach zawodowych (na poziomie licencjackim). "To jest dobry sygnał. Studenci chcą mieć kwalifikacje zawodowe, praktyczne profile, chcą iść do pracy po trzech latach i potem ewentualnie wrócić na studia magisterskie" - podkreśliła.

Odpowiadała też na zarzuty dotyczące stypendiów. Przyznała, że pula na stypendia socjalne wzrosła bardzo nieznacznie, ale ponieważ maleje liczba studentów to indywidualne kwoty stypendiów mogą być wyższe. Natomiast nagrody rektora, jej zdaniem, powinny być elitarne i stąd restrykcyjne wymagania.

O informację rządu na temat skutków reformy nauki i szkolnictwa wyższego wnioskował klub PO.

PAP - Nauka w Polsce

ula/ tot/

Copyright © Fundacja PAP 2020