02.12.2020
PL EN
27.06.2013 aktualizacja 27.06.2013

Prof. Turlejski: samoświadomość nie powstała przez przypadek

Samoświadomość u człowieka, szympansów, delfinów czy słoni została ukształtowana różnymi drogami przez ewolucję. Było to potrzebne m.in. po to, by osobnik lepiej rozumiał swoje miejsce w grupie - mówi w wywiadzie dla PAP neurobiolog prof. Krzysztof Turlejski.

Prof. Turlejski jest kierownikem pracowni Neurobiologii Rozwoju i Ewolucji Instytutu Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego w Warszawie.

PAP: Czym właściwie jest świadomość?

Prof. Krzysztof Turlejski: Jest to wyraz dość niejednoznaczny. Z jednej strony mówimy o świadomości, kiedy organizm jest przytomny, reaguje na bodźce ze środowiska, w związku z tym podejmuje jakieś działania - w przeciwieństwie np. do fazy snu czy hibernacji (snu zimowego), kiedy kontakt ze środowiskiem jest bardzo ograniczony. Zmienne fazy działania i spoczynku są szeroko rozpowszechnione - występują i u kręgowców, i bezkręgowców. O takiej formie świadomości możemy mówić bardzo wcześnie.

Inne znaczenie wyrazu świadomość jest takie, że w przeciwieństwie do zachowań odruchowych czy zachowań instynktownych, gdzie reakcja jest ściśle powiązana z bodźcem lub stanem wewnętrznym (np. fazą cyklu płodności), organizmy wykształciły zdolność oceny tego, co się dzieje, tworzenia umysłowych modeli sytuacji i reagowania na nie. Tu możemy mówić, że różne zwierzęta mają różny stopień świadomości.

Z człowiekiem, jego formą świadomości na razie chyba nic nie jest w stanie się równać. Ale są gatunki, które tzw. wyższe formy świadomości też posiadają. Mówimy tu nie tylko o szympansach, delfinach czy słoniach. Ostatnio okazało się, że niektóre ptaki - zwłaszcza krukowate, a być może i niektóre papugi - mają bardzo wysoki poziom umysłowego „obrotu” informacji.

Potrafią tworzyć coś, co w nauce nazwalibyśmy hipotezą – przewidywaniem tego, co zrobi inny osobnik, jak ukształtować środowisko, żeby coś osiągnąć. Np. wrony kaledońskie czy nasze gawrony uczą się (same) dziobem zaginać druciki w haczyk, żeby wyciągnąć z głębokiej plastikowej rurki pojemnik z pokarmem. Aby to zrobić muszą od początku wiedzieć, co chcą osiągnąć i jak to zrobić. To już jest wysoki stopień świadomości. Krukowate zdają też test z kropką na czole.

PAP: A na czym polega taki test?

K.T.: Badacz wykonuje szereg dotknięć głowy zwierzęcia, a jednym z ruchów niepostrzeżenie umieszcza na jego czole, lub w innym miejscu, którego zwierzę nie widzi, czerwoną kropkę. Następnie w klatce umieszcza się lustro. Jeśli zwierzę - tak robią szympansy, goryle, delfiny kruki i wrony - spojrzy w lustro i zacznie wycierać kropkę, znaczy to, że wie, iż dostrzegło w odbiciu samego siebie, a nie inne zwierzę.

Ale już np. pawiany czy makaki, nie zdają tego testu, uznają swoje odbicie za inne zwierzę - atakują je albo uciekają. A więc nie wiedzą, że w lustrze dostrzegły siebie, a nie kogoś innego. Nawet z czasem, kiedy już na to, co się „dzieje” w lustrze zobojętnieją, nie ścierają sobie kropki z czoła. Zdanie testu kropki na czole uznano za dowód na posiadanie samoświadomości.

PAP: A czy samoświadomość mają nowonarodzone dzieci?

K.T.: Dopiero po ok. dwóch latach zmienia się stosunek dziecka do odbicia w lustrze i zdaje ono test kropki. Ma to związek z powolnym rozwojem kory czołowej. Mówiąc w dużym przybliżeniu, tylna część kory mózgu jest bardziej związana z percepcją, np. wzrokową, słuchową czy czuciową, a jej przednia część buduje hipotezy na temat tych spostrzeżeń zmysłowych, ocenia znaczenie docierających wrażeń i przewiduje rozwój sytuacji świecie zewnętrznym, konfrontuje te domniemania z własnymi potrzebami - analizuje co ja chcę zrobić, czego uniknąć i jak to się ma do świata zewnętrznego. Kora czołowa rozwija się bardzo wolno i proces ten trwa u ludzi aż do 30. roku życia.

 

PAP: Czy powstanie samoświadomości w biegu ewolucji było przypadkiem?

K.T.: Uważa się, że ewolucja nie ma celu. Jest interakcją zmieniających się organizmów ze zmiennym środowiskiem. W tym sensie, ani organizmy żywe, ani świadomość nie mają celu, ale powodują skutki. Samoświadomość ukształtowała się w różnych gałęziach ewolucyjnych świata zwierzęcego - niezależnie u ptaków krukowatych (a może i niektórych papug) i kilku nie powiązanych ze sobą linii ssaków.

Świadczyć to może o tym, że nie jest to anomalia ewolucyjna, która raz wyniknęła i nie ma specjalnego znaczenia. Przy pewnym poziomie rozwoju układu nerwowego i psychiki dochodzi do zrozumienia, czym jest własne ja w opozycji do świata zewnętrznego. Są już nie tylko wrodzone i wyuczone reakcje na świat zewnętrzny, ale i zrozumienie, czym jestem ja i czego oczekuję od świata.

PAP: Do czego samoświadomość nam służy? Po co powstała w ewolucji?

K.T.: Zwierzęta żyjące w grupach, takie jak małpy, praktycznie nie są w stanie przeżyć jako jednostka. Dla nich niekiedy więcej znaczą interakcje społeczne niż kontakt ze środowiskiem zewnętrznym, choć jednocześnie mają ogromnie rozbudowaną analizę informacji dopływających z zewnątrz. A przecież pośród ssaków ponad 70 proc. gatunków żyje samotniczo lub w parach. Ssaki tych gatunków muszą same nauczyć się rozpoznawania środowiska - gdzie jest pokarm, gdzie zagrożenie.

Stosunkowo niewiele ssaków żyje w grupach, gdzie zadania i prawa różnych osobników są podzielone. A w takich grupach zaczyna się „polityka” - ktoś jest podwładny, ktoś dowodzi. Np. w organizacji haremowej - jak u koni - występuje podział obowiązków u samic. Jest klacz, która prowadzi całą grupę, decyduje, kiedy iść do wodopoju, odpocząć. Kiedy w grupie jest hierarchia, to zwierzęta muszą wiedzieć, co im wolno wobec innego osobnika. To sprzyja zrozumieniu, kim jestem ja, a kim są inni. Jeżeli zwierzęta żyją w grupach, taka zdolność powinna w pewnym momencie wyniknąć. A ludzie żyją w skrajnie licznych grupach.

PAP: Ale przecież - sądząc po teście z kropką na czole - nie o wszystkich zwierzętach, chociażby właśnie o koniach, możemy powiedzieć, że mają samoświadomość.

K.T.: Niewątpliwie, żeby powstała samoświadomość, trzeba było czegoś więcej niż życia społecznego. Zwierzęta, u których udowodniono istnienie samoświadomości - naczelne, delfiny, słonie, krukowate - mają duże mózgi jak na zwierzęta swej wielkości. Po ich zachowaniu wyraźnie widać, że używają skomplikowanego zestawu zachowań, uczenia się od innych w grupie. W ich mózgach zachodzi złożone modelowanie ich interakcji ze światem zewnętrznym, w tym z innymi członkami grupy, które w pewnym momencie - różnymi drogami - doprowadza do powstania samoświadomości. To nie jest przypadek, a prawidłowość.

PAP: Czy świadomość może się jeszcze bardziej rozwinąć?

K.T.: Myślenie ma kolosalną przeszłość, ale i kolosalną przyszłość. Interakcje różnych organizmów w obrębie biosfery powodowały, że jeżeli jakiś organizm lub gatunek był zbyt słabo przystosowany, na przykład zbyt prymitywny, to ginął. Na naszych oczach rozwija się taka sytuacja na całej Ziemi. Rozwinął się tu pewien gatunek - człowiek, który wywiera wpływ praktycznie na całą planetę.

Inne organizmy muszą na to reagować. Widzimy, że niektóre gatunki, przystosowane do ściśle określonego środowiska i żyjące na małym obszarze - tzw. endemiczne – mogą zanikać. A inne, które potrafiły znaleźć dla siebie warunki rozwoju w nowej sytuacji - mają się znakomicie. Weźmy takie wrony, wróble, szczury, myszy - ich nigdy nie było na świecie tyle, co teraz. One wykorzystują warunki stworzone przez człowieka do swoich celów. Często, choć nie zawsze, mają wysoko rozwinięte funkcje psychiczne.

PAP: Czy to znaczy, że za tysiące lat na Ziemi może być więcej gatunków, które będą miały samoświadomość?

K.T.: Być może tak będzie, że z tej złożonej sytuacji wynikną gatunki, które będą miały coraz bardziej złożoną psychikę i któreś z nich dołączą do grupy samoświadomych. Ale droga do ekspansji jest też otwarta dla komarów i pasożytów, których o samoświadomość nie posądzamy.

PAP: A czy można opracować sztuczną świadomość?

K.T.: Jest to na razie trudne do wyobrażenia, choć nie uważam, by było niemożliwe z zasady. Jeżeli założymy, że struktura o pewnym stopniu złożoności zaczyna mieć tendencję do posiadania samoświadomości, nie możemy wykluczyć, że dostatecznie złożona, sztucznie wytworzona struktura zacznie przejawiać pewne formy świadomości.

PAP: A czy Internet może zacząć przejawiać świadomość?

K.T.: Internet jest strukturą informacyjną stworzoną przez ludzi, nie wydaje mi się, by miał własny, niezależny od użytkowników cel i potrzeby. Dość trudno więc porównać go z jakimkolwiek organizmem. Ale jeśli zgodzić się z intencją tego pytania i przyjąć do rozumowania, że Internet, tak jak został stworzony, jest strukturą odrębną, o własnych celach, to możemy zauważyć, że przynajmniej okazuje objawy własnego „ja”, oponując przeciw ograniczeniom i wykorzystywaniu go do celów z nim niezwiązanych.

Pojawia się przecież ogromne oburzenie „Internetu” (przenoszące się na inne sfery ludzkiej działalności), dotyczące systemu PRISM i prób jego kontroli przez pewne państwa czy organizacji. Reakcja całej struktury przypomina wtedy sytuację, gdy potraktujemy jakąś osobę instrumentalnie: możemy się spodziewać jej protestów.

Każdy z nas, tylko przymuszony koniecznością lub dla zdobycia czegoś, oddaje część swojej wolności innym ludziom lub strukturom społecznym. Jeśli uważamy, że jesteśmy wykorzystywani do celów innych osób bez zysków dla nas - wyrażamy sprzeciw.

Podobnie jest w przypadku Internetu - próba użycia go przez pewne organizacje do własnych celów, z umniejszeniem wolności, a bez zysków, spotyka się ze wzburzeniem społecznym. Możemy je opisać jako wzburzenie jednostek, grup społecznych lub też struktury informacyjnej, którą jest Internet. Możemy powiedzieć w pewnym (przenośnym) sensie, że Internet nie chce zostać poddany kontroli, co jest przejawem jego wolnej woli i samoświadomości.

Rozmawiała Ludwika Tomala (PAP)

tot/ krf/ tot/

Copyright © Fundacja PAP 2020