13.08.2020
PL EN
22.03.2016 aktualizacja 22.03.2016

Program komputerowy wesprze menedżera

Fot. Fotolia Fot. Fotolia

Zadania w grupach wykonuje się najlepiej, jeśli ludzie nie wchodzą w kompetencje innych. Narzędzie, które potrafi tak pogrupować ludzi, żeby ich współpraca była najefektywniejsza opracował dr inż. Michał Twardochleb z Wydziału Informatyki Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie.

"Dzięki zastosowaniu odpowiednich algorytmów, możemy wspomagać decyzje menedżerskie. Spośród całej populacji, na przykład pracowników firmy, możemy dobrać takie zespoły projektowe, w których pojawi się efekt synergii. Narzędzie wykorzystuje algorytmy i metody informatyczne już istniejące i sprawdzone w teorii, moim zadaniem jest sprawdzenie ich w praktyce. Próbą badawczą są studenci, których dobieram według tego klucza. Wstępne wyniki pokazują, że efektywność ich wspólnej pracy wzrasta. Poświęcają swój czas, energię i potencjał intelektualny na realizację zadań, a nie na walkę o pozycję w grupie" – mówi dr Twardochleb.

Badacz wykorzystuje informatyczne metody optymalizacji do budowy jak najbardziej efektywnych zespołów projektowych. Jak podkreśla, minęły czasy Leonarda da Vinci, który sam wykonywał wszystko od początku do końca. Obecnie większe projekty i przedsięwzięcia wykonuje się w zespołach. Zawsze można dobierać ludzi do zespołów pod kątem wymaganych twardych kompetencji niezbędnych dla danego projektu, ale pozostaje sfera kompetencji miękkich. Każdy z nas ma jakieś cechy osobowości – ktoś będzie dobrym liderem, ktoś inny ma wysoki poziom perfekcjonizmu, kolejna osoba to człowiek kontaktów, następna – świetny organizator, ostatni będzie scalał zespół i kierunkował na realizację celu. Chodzi o to, żeby w jednej grupie umieścić ludzi o różnorodnych skłonnościach i cechach.

"Jeśli w kilkuosobowym zespole znajdzie się trzech urodzonych liderów, to będą oni przede wszystkim skupiali się na tym, żeby objąć przywództwo, zamiast realizować cel. Z kolei, jeżeli spotka się zbyt wielu perfekcjonistów, to będą się oni zbytnio skupiać na szczegółach i praca będzie wolniej szła. Natomiast jeśli uda się tak dobrać zespół, żeby występujące role zespołowe nie dublowały się nadmiernie, ale żeby każda z nich występowała przynajmniej u jednego z członków zespołu w wysokim stopniu, wówczas zaobserwujemy efekt synergii – dodatkowej korzyści z wspólnego działania, co można formalnie przedstawić jako: 1+1+1+1 > 4 " – tłumaczy badacz.

Jego zdaniem powierzenie tego informatyce ma sens nie tylko w korporacjach, ale również w firmach zatrudniających powyżej dwudziestu-trzydziestu pracowników. W mniejszych populacjach menadżer, który dobrze zna własny personel, sam jest w stanie tak dobrać zespoły, żeby role niepotrzebnie się nie nakładały i żeby konflikty nie powodowały obniżenia efektywności. Dobieraniu ludzi tak, żeby się uzupełniali, służą systemy wspomagania decyzji menedżerskich. Dr Twardochleb zaznacza, że ostateczną decyzję podejmuje zawsze człowiek, który bierze pod uwagę wskazówki, jakie system poddaje mu pod rozwagę.

Czy można skomercjalizować takie rozwiązanie? Algorytmy nie podlegają ochronie patentowej, natomiast wyniki badań mogą być częścią odkrytej wiedzy, know-how. Uczelnia może tę wiedzę oferować pod postacią badań zleconych, ekspertyz, usług wspierających funkcjonowanie przedsiębiorstw, w szczególności dotyczących optymalizacji składu zespołów w danej organizacji.

Dr Twardochleb w ramach programu Top 500 Innovators odbył staż ukierunkowany na komercjalizację nauki. Inżynier jest przekonany, że planując badania naukowe należy przede wszystkim zastanowić się, jaki będzie ich tzw. impact, czyli jakie ten projekt powinien w przyszłości mieć realne oddziaływanie na przemysł, gospodarkę czy społeczeństwo.

PAP – Nauka w Polsce, Karolina Duszczyk (Olszewska)

kol/ agt/

Copyright © Fundacja PAP 2020