28.05.2018
PL EN
13.02.2018 aktualizacja 13.02.2018

Podziemne życie - kopalnia informacji o podziemnych bakteriach

Źródło: Prószyński i S-ka Źródło: Prószyński i S-ka

Setki, a nawet tysiące metrów pod naszymi nogami toczy się życie. Książka prof. Tullisa C. Onstotta "Podziemne życie" to kopalnia wiedzy o tym, jak szuka się takich mikroorganizmów. Niestety, to kopalnia, w której trzeba przegryźć się przez tony urobku, żeby wyciągnąć choć garstkę ciekawych informacji.

Prof. Tullis C. Onstott jest profesorem nauk o Ziemi na Uniwersytecie w Princeton. Badania, które prowadzi, są naprawdę widowiskowe. Naukowiec sięga tam, gdzie nikt nie sięgał. Czasem zjeżdża z górnikami do kopalni złota, 3 km pod powierzchnią ziemi, innym razem  wwierca się setki metrów w głąb ziemi albo w arktyczny lód w poszukiwaniu niezwykłych, niewidzianych dotąd ludzkim okiem organizmów. Jego badania mogą rzucić światło na to, jak może wyglądać życie na innych planetach... Brzmi jak fantastyczny przewodnik, który jest w stanie zabrać w niezwykłą Verne'owską podróż do wnętrza ziemi! Niestety, naukowiec nie radzi sobie z tym zadaniem... Jego opowieściom brakuje lekkości, humoru, pomysłu, zwięzłości i zrozumiałości.

Naukowiec mógłby nam przecież pokazywać tylko te olśnienia swojej pracy, ciekawostki, cacuszka, które znalazł przekopując się przez tony urobku. Bo te cacuszka rzeczywiście są niezwykle ciekawe i olśniewające. Niestety jednak badacz postanawia za wszelką cenę unaocznić czytelnikowi, jak trudna, żmudna i nudna jest jego praca. Ciekawe drobne informacje przykrywa więc tonami słów i wiadomości, które nie za wiele wnoszą. I zdaje się mówić: znajdź sobie perełki wśród moich przemyśleń sam, drogi czytelniku, tak jak i ja musiałem szukać moich znalezisk. Skutek tego jest niestety taki, że te przykurzone perełki przestają być takie interesujące i łatwo je przegapić.

Tak czy inaczej, Onstott uświadamia, jak skomplikowana jest praca, jaką należy wykonać, aby poznać organizmy, które żyją głęboko pod ziemią. A organizmów tych naprawdę jest sporo.

"Zdołaliśmy oszacować całkowitą biomasę mikrobialną w ziemskich skałach lądowych do głębokości 450 metrów. Według tych szacunków podpowierzchniowa biomasa niemal dorównywała powierzchniowej" - podaje Onstott wyniki badań z 1998 r.

Badając takie organizmy z "wnętrza Ziemi" naukowcy sprawdzają, w jak ekstremalnych warunkach i jak długo są one w stanie przetrwać. Uczeni dzięki takiej pracy próbują też obalić lub potwierdzić hipotezę, że życie na Ziemi nie narodziło się pod powierzchnią planety. "Odpowiedź na to pytanie będzie miała wielkie znaczenie przy poszukiwaniu życia w Układzie Słonecznym" - pisze naukowiec.

W książce są ciekawe fragmenty. Np. ten, jak naukowcy wyruszają na poszukiwania mikroorganizmów do kopalni złota w RPA. Kopalnia ta ma aż 3 km głębokości, a zjazd na najniższy jej poziom trwa pół godziny. To brzmi jak prawdziwa przygoda. I działa na wyobraźnię!

Gorzej jest jednak, kiedy naukowcy w poszukiwaniu podziemnych bakterii wwiercają się głęboko w ziemię. Trzeba bowiem zabezpieczyć pobierane z głębi próbki tak, by nie miały styczności z bakteriami z powierzchni. A to zaiste syzyfowa praca.

Współczesne techniki robienia odwiertów zakładają bowiem, że do wierconego otworu wpuszcza się płuczkę wiertniczą - płyn, który m.in. wynosi na powierzchnię wiercony materiał i chłodzi świder. Onstott pisze, że każdy gram płuczki wiertniczej "zawierał dziesiątki tysięcy razy więcej bakterii niż skała, do której chcieli się wwiercić". Wysterylizowanie tego płynu było niemożliwe. Jednym z pierwszych pomysłów było dodawanie do płuczki barwnika rodaminowego. "Wielkość tego stężenia określono empirycznie jako maksymalne natężenie różowych plam na skórze możliwe do zaakceptowania przez wiertaczy i ich bliskich" - obrazuje naukowiec. W ten sposób od razu było widać, czy dana próbka miała kontakt z zabarwioną wodą i naziemnymi bakteriami i czy warto skupiać się na znalezionych tam mikroorganizmach.

Szkoda, że Onstott w swojej książce skupia się na swoich publikacjach, swoich badaniach i swoich (niezbyt zabawnych) anegdotach. Kiedy zaś opisuje inne ważne publikacje dotyczące tej tematyki - nie wdaje się w szczegóły, traktuje je po macoszemu. A szkoda. Książka mogłaby być znacznie ciekawsza, gdyby autor wykazał trochę więcej empatii i lepiej przemyślał, co może zainteresować czytelnika, a co śmiertelnie go znudzi.

Książka "Podziemne życie. W poszukiwaniu ukrytej biosfery Ziemi, Marsa i innych planet" ukazała się nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka.

PAP - Nauka w Polsce, Ludwika Tomala

lt/ agt/
 

Zapisz się na newsletter
Copyright © Fundacja PAP 2018