21.07.2019
PL EN
28.03.2018 aktualizacja 28.03.2018

Naprawdę smakowite kawałki matematyki

Myślenie matematyczne przypomina trochę sposób myślenia, jakiego używamy próbując zrozumieć dowcip - uważa Alex Bellos w książce "Alex po drugiej stronie lustra". I rzeczywiście w jego opowieściach matematyka naprawdę jest świetną rozrywką.

"Matematyka jest niczym dowcip (...) Każdy dowcip trzeba `załapać` i analogicznie trzeba `załapać` rozumowanie matematyczne (...). Podobnie jak najzabawniejsze puenty, najpiękniejsze twierdzenia (matematyczne - przyp. PAP) ukazują coś, czego się nie spodziewaliśmy. Odsłaniają przed nami jakaś nową ideę, nową perspektywę" - pisze we wstępie swojej książki Alex Bellos. Ta analogia jest tak ciekawa, że chętnie przeczytałabym o niej całą książkę. Ale Alex Bellos szybko zabiera się do prezentowania przykładów.

A są to przykłady tak wciągające, że nie wiem, czy nie przyznać "Alexowi po drugiej stronie lustra" miejsca numer jeden w moim prywatnym rankingu najciekawszych książek o matematyce, jakie przeczytałam.

Pierwsze rozdziały zainteresują naprawdę każdego, nawet tych, którzy bledną na wspomnienie kranów napełniających wodą nieszczelną wannę czy pociągów jadących naprzeciw siebie z miast A i B do punktu spotkania C.

Bellos zaczyna od reportażu o Jerrym Newporcie. To emerytowany taksówkarz z zespołem Aspergera, który jeśli natknie się na liczbę - np. 4- czy 5-cyfrową - zabiera się do szukania w myślach jej dzielników. Prawdziwą gratką są dla niego liczby pierwsze, które dzielą się (bez reszty) tylko przez 1 i przez siebie. "Nowa liczba pierwsza - to zdobycie nowego przyjaciela" - mówi taksówkarz. Ta czułość, z jaką Jerry traktuje liczby, od razu pozytywnie nastraja do matematyki i czytelników.

Bellos analizuje znaczenie liczb w marketingu i opisuje badania, w których pytano ludzi o ich sympatie związane z liczbami od 1 do 100. Okazuje się, że wśród liczb nielubianych jest nadreprezentacja liczb pierwszych (dzielą się tylko przez 1 i przez siebie).

Wśród liczb, które cieszyły się najmniejszą sympatią, znalazły się np. 29, 31, 37, 39, 41, 43, 47, 51, 53, 57, 59, 61, 63, 67... Czy też czujecie pewien dyskomfort patrząc na ten zbiór? (Ha! Jest tu haczyk! 4 spośród tych liczb nie są liczbami pierwszymi) A teraz pora na liczby bardziej lubiane. Oprócz bliskich nam liczb z pierwszej dziesiątki, lubiane są m.in.: 12, 18, 20, 24, 25, 44, 64, 80, czy 99... Uff, co za ulga! Dają się łatwo podzielić! Może więc Jerry Newport nie jest wyjątkiem? Może my też swoje sympatie i antypatie lokujemy w liczbach w zależności od tego, czy umiemy znaleźć ich dzielniki? Tylko my jesteśmy w tę zabawę słabsi niż Jerry (Sami przyznajcie, 57 też wygląda na pierwszy rzut oka jak liczba pierwsza!).

Każdy rozdział dotyczy trochę innego obszaru matematyki. Jednym z bardziej smakowitych kąsków w książce jest ten dotyczący zagadnienia podziału tortu. Problem ten wymyślił członek lwowskiej szkoły matematyków, Polak żydowskiego pochodzenia Hugo Steinhaus. Pytanie, jak sprawiedliwie pokroić tort między dowolną liczbę osób niezależnie od tego, jak dziwnych kształtów jest tort i jak dziwne preferencje mają goście (może niektórzy wolą wisienki, a niektórzy krem, a inni - boki tortu). Zbliżają się święta i problem jest na czasie, a w dodatku jest tak elegancki, że można go zaprezentować gościom. UWAGA SPOILER (znany od lat 60. XX w.)! Otóż zaczynając od brzegu wystarczy powolusieńku przesuwać nóż nad tortem. Ktokolwiek uzna, że mu wystarczy, krzyczy "stop!". Nóż kroi w tym miejscu tort i osoba ta dostaje swój kawałek. Nóż kontynuuje swoją podróż, aż zastopuje go kolejna osoba, która uzna, że nie chce więcej. Sprytne? I to jak!

W książce jest też kawałek o tym, jakie reguły statystyczne rządzą liczbami w dowolnych tekstach i jak dzięki prawu Bendforda wykrywać oszustwa podatkowe. Jest rozdział o wspaniałych regułach rządzących "grą w życie". A także fragment o tym, jak projektować rollercoastery, żeby goście krzyczeli z radości, a nie z powodu obrażeń kręgosłupa. Pewnie nie każdy rozdział będzie dla wszystkich równie pasjonujący. Ale wydaje mi się, że każdy znajdzie coś dla siebie. Przykłady podsuwane przez Bellosa są świeże, jego podejście - nieszablonowe, a opisywane zagadnienia - nieoklepane. Przeczytałam tę książkę chyba ze 23 razy szybciej niż zakładałam. Bardzo apetyczny kawałek. Mam ochotę na dokładkę.

Książka Alexa Bellosa "Alex po drugiej stronie lustra" ukazała się nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka.

PAP - Nauka w Polsce, Ludwika Tomala

lt/ agt/

Zapisz się na newsletter
Copyright © Fundacja PAP 2019