21.10.2018
PL EN
07.06.2018 aktualizacja 07.06.2018

Naukowcy: takie schorzenia, jak gruźlica, nie są dzisiejszym wymysłem

Przypadek prehistorycznego gada ze śladami gruźlicy to przykład pradawnej historii naturalnej groźnych chorób zakaźnych i dowód na to, że takie schorzenia nie są wymysłem dzisiejszych społeczeństw - mówili w środę polscy współodkrywcy odkrycia dot. najstarszego przypadku gruźlicy.

Odkrycie dotyczy szczątków proneustikozaura - zwierzęcia, które żyło przed 245 milionami lat, miało ok. metra długości, żywiło się prawdopodobnie rybami, a z wyglądu przypominało nieco krokodyla, a nieco jaszczurkę. Szkielet gada znaleziono na przełomie XIX i XX w. w Gogolinie i przez lata spoczywał on w Muzeum Geologicznym Uniwersytetu Wrocławskiego (część zaginęła podczas wojny). Naukowcy oglądali go wielokrotnie, ale nikt wcześniej nie zauważył dziwnych, guzkowatych narośli, którymi pokryte były co najmniej cztery sąsiadujące ze sobą żebra.

To, że chorował na gruźlicę, udowodnili ostatnio naukowcy z Polski i Stanów Zjednoczonych. Wyniki swoich badań opublikowali w piśmie "Royal Society Open Science". Na temat tych badań polscy autorzy publikacji opowiadali dziennikarzom na spotkaniu, które w środę odbyło się w Katowicach.

"Te drobne guzki wskazują na wystąpienie patologii – nie jest to normalna struktura kości. Coś się działo, postanowiliśmy w detalach zbadać, o co może chodzić. Nawet okazy znalezione ponad 120 lat temu nadal mogą być ciekawym źródłem informacji dzięki nowemu spojrzeniu i nowym metodom analitycznym, jakimi teraz dysponujemy" – powiedział paleontolog Dawid Surmik z Wydziału Nauk o Ziemi Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, który analizował okaz w ramach swojego (zakończonego już) projektu badawczego dotyczącego triasowych gadów morskich. Surmik był wyczulony na występowanie patologii szkieletowych, bo równolegle badał kości innych gadów morskich – pistozaurów, noszące ślady infekcji stawowych.

"To z pewnością najstarszy przypadek zdiagnozowanej gruźlicy. Nie wiemy dokładnie, w jaki sposób polowały te zwierzęta, ale ta choroba mogła się przekładać na jego wydolność w środowisku naturalnym, utrudniając nurkowanie. Zapewne kaszlał, zarażał też innych. Żył tak przez kilka sezonów, więc przez jakiś czas udawało mu się jakoś sobie radzić, natomiast na co umarł, nie jesteśmy w stanie stwierdzić, zwłaszcza, że to jest niekompletny szkielet. Nie ma na nim śladów drapieżnictwa, przynajmniej w tej zachowanej części, więc może umarł w wyniku gruźlicy, może ze starości" – opowiadał Tomasz Szczygielski z Instytutu Paleobiologii PAN w Warszawie.

Współautorami odkrycia są dr Katarzyna Janiszewska z Instytutu Paleobiologii PAN oraz prof. Bruce Rothschild z Carnegie Museum w Pittsburghu w Stanach Zjednoczonych.

"Dzięki temu okryciu otwiera się przed nami nowe okno – możemy lepiej zrozumieć, co wpływa na przetrwanie zwierząt, co determinuje ich wymieranie, uczymy się, jak choroby się zaczynają i jak się rozprzestrzeniają" – powiedział podczas telekonferencyjnego połączenia z uczestnikami konferencji w Katowicach prof. Rothschild.

Podkreślił, że odkrycie było możliwe dzięki interdyscyplinarnej współpracy naukowców reprezentujących różne dziedziny nauki – paleontologię, biologię, medycynę.

Gruźlica jest bardzo powszechna w świecie zwierząt, a wśród form ziemno-wodnych najczęściej dotyczy płetwonogich, w tym fok. Płetwonogie są zaś najlepszym odpowiednikiem wymarłych prymitywnych gadów morskich, takich jak notozaury, z którymi spokrewniony był proneustikozaur. Pozwala to przypuszczać, że charakter transmisji patogenu u tych zwierząt mógł być zbliżony.

Naukowcy zwracają też uwagę, że przypadek proneustikozaura jest świetnym przykładem pradawnej historii naturalnej groźnych chorób zakaźnych oraz dowodem, że schorzenia te nie są wymysłem dzisiejszych społeczeństw.

Gruźlica uchodzi za jedną z najstarszych i najgroźniejszych chorób zakaźnych. Towarzyszyła ludzkości od tysięcy lat, a dotychczasowe dowody ze stanu kopalnego wskazywały, że dotykała zwierząt już 17 tysięcy lat temu. Badania polsko-amerykańskiego zespołu pod kierunkiem Dawida Surmika dowodzą, że rodowód gruźlicy i powodującego ją patogenu – mykobakterii (popularnie – prątków) sięga głębokiej prehistorii, bo początku mezozoiku – ery wielkich gadów. 

PAP - Nauka w Polsce, Anna Gumułka

lun/ zan/

Copyright © Fundacja PAP 2018