20.11.2018
PL EN
13.08.2018 aktualizacja 13.08.2018

#Zapytajnaukowca: Co było pierwsze: kura czy jajko?

Fot. Fotolia Fot. Fotolia

Skoro ewolucyjnie przed ptakami były gady, to pomiędzy ostatnim gadem a pierwszym ptakiem było jajko. Ale zawsze znajdą się osoby przekonane, że pierwszy był kogut – mówi prof. Jan Jankowski. O seksmisji w wylęgarniach piskląt „nieśnych”, o tym, czym różni się nioska od brojlera, i czy kury mięsne znoszą jaja, mówi ekspert drobiarstwa z UWM w Olsztynie.

Podczas Pikniku Naukowego zbieraliśmy od zwiedzających pytania do naukowców. Część z tych pytań zadajemy teraz badaczom. Z pytaniem: "Co było pierwsze: jajko czy kura?" zwróciliśmy się do prof. Jana Jankowskiego z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Profesor zajmuje się opracowywaniem prawidłowych metod żywienia drobiu, w szczególności indyków.

Badacz nie ma wątpliwości: pierwsze było jajo. To z niego wykluł się pierwszy ptak, ewolucyjny potomek ostatniego gada. Jeśli jednak skupimy się na samym kurzym gatunku, niewątpliwie pierwsza była kura. I niezbędny do zapłodnienia kogut.

Tyle o historii. A jak jest teraz? Skąd biorą się pisklęta, z których wyrastają kury dostarczające nam jajek? I jak to się dzieje, że inne kurczaki trafiają na nasze stoły jako mięso?

Jak wyjaśnił naukowiec, kury do produkcji mięsa oraz te, które mają dostarczać jajek, to zupełnie różne kury. Do produkcji jaj używane są mieszańce zdolne do znoszenia nawet 340 jaj rocznie. Są słabo umięśnione i tak lekkie, że kiedy już skończy się ich "nieśność", po uboju ich tuszki nie trafiają nawet do handlu. To przysłowiowa skóra i kości.

Tłumaczył, że pisklęta przeznaczone do produkcji jaj - tak samo jak pisklęta do produkcji mięsa - pochodzą ze stad rodzicielskich. Do produkcji jaj używane są lekkie rasy, które w stadach rodzicielskich są ze sobą krzyżowane. Zniesione, zapłodnione jaja trafiają do aparatów lęgowych w wylęgarni, gdzie wykluwają się pisklęta. Tylko płeć żeńska trafia na fermy produkujące jaja konsumpcyjne. A jaki jest los piskląt męskich?

"Niestety są bezużyteczne. Po wykluciu ulegają utylizacji w wylęgarni. Taka jest dola kogutków – są po prostu niepotrzebne i padają ofiarami seksmisji" - stwierdził naukowiec. "Właśnie dlatego, że jest to okropne, obecnie na świecie realizowanych jest kilka projektów naukowo-badawczych zmierzających do opracowania metody programowania płci i jej wczesnego określania u rozwijających się zarodków ptaków. Niestety jest to znacznie trudniejsze, niż u ssaków. U bydła potrafimy już programować płeć, ponieważ o decydują o niej plemniki. Natomiast w przypadku ptaków, o płci decydują komórki jajowe. To jest problem, który bardzo utrudnia osiągnięcie celu" - dodał profesor.

Zostają więc same kury, tzw. nioski. To od nich pochodzą jaja, które kupujemy w sklepie i na targowiskach. Natomiast do produkcji mięsa użytkowane są tzw. brojlery. Są znacznie cięższe, niezwykle szybko rosną i mają bardzo dobre umięśnienie. Czy brojlery nigdy nie znoszą jaj? "Nie, ponieważ nie zdążą osiągnąć dojrzałości. Ich intensywny wzrost trwa około pięciu - sześciu tygodni - po tym okresie następuje ubój. Kury typu mięsnego znoszą jaja tylko w specjalnych stadach rodzicielskich" – powiedział prof. Jankowski.

W stadach rodzicielskich żyją zarówno kury jak i koguty. Dorosła kura w stadach nieśnych waży mniej, niż dwa kilogramy, natomiast dorosła kura mięsna waży około czterech kilogramów. "Kury mięsne znoszą znacznie mniej jaj, bo w biologii jest tak, że im ptak cięższy, tym mniej znosi jaj. Mimo to celem stad rodzicielskich jest produkcja jaj, a w konsekwencji - piskląt przeznaczonych potem do produkcji brojlerów na fermę" – wyjaśnił profesor.

Inkubacja jaj kur mięsnych i kur nieśnych trwa tyle samo: 21 dni. Potem pisklęta trafiają na farmy. W przypadku brojlerów nie ma seksmisji: na nasze stoły trafiają zarówno koguty jak i kury, więc kupując kurczaka tak naprawdę nie wiemy, co zjadamy. Czy to pocieszające (w kontekście losu kogutków typu nieśnego) podsumowanie? Pozostawiamy ocenie czytelników.

PAP – Nauka w Polsce, Karolina Duszczyk

kol/ zan/

Copyright © Fundacja PAP 2018