08.07.2020
PL EN
27.07.2018 aktualizacja 27.07.2018

Słabnący Golfsztrom nie spowolni, a przyspieszy globalne ocieplenie

Fot. Fotolia Fot. Fotolia

Para badaczy z Chin i USA dowodzi na łamach ”Nature”, że słabnący system prądów atlantyckich, tranportujący ciepło po oceanie, przyczyni się przez następne 20 lat do dalszego wzrostu globalnych temperatur. Przeczy to wiodącej do tej pory teorii, że zamierający Golfsztrom mógłby schłodzić Europę, chroniąc ją przed globalnym ociepleniem.

Naukowcy od lat z niepokojem śledzą słabnącą atlantycką południową cyrkulację wymienną (AMOC, Atlantic Meridional Overturning Circulation). To system prądów atlantyckich, odpowiadający za rozprowadzanie ciepła po oceanie. Pojawiały się sugestie, że będący jego częścią, rekordowo słabnący Golfsztrom może nawet całkowicie zaniknąć, powodując gwałtowne ochłodzenie części globu, a nawet nową epokę lodową.

Opublikowane w ”Nature” nowe wyniki badania, przeprowadzonego przez prof. Ka-Kit Tunga z Uniwersytetu Waszyngtona w Seattle (USA) i Xianyao Chenga z Chińskiego Uniwersytetu Oceanicznego, zaprzeczają tym teoriom.

Naukowcy zrekonstruowali, co działo się z AMOC w ostatnich 70 latach. Wykorzystali w tym celu wszelkie dostępne dane: z sieci oceanicznych sond Argo, pomiary temperatury wykonywane na statkach, zdjęcia satelitarne i dane z nowoczesnego systemu monitorowania samego AMOC.

Odkryli, że AMOC regularnie słabnie, przyspiesza lub stabilizuje się w rytm trwającego 60-70 lat, samonapędzającego się, naturalnego cyklu – a obecne, trwające od 2004 roku osłabienie jest jego częścią. W najbliższej przyszłości nie trzeba więc obawiać się epoki lodowej, bo Golfsztrom wcale nie zanika – tłumaczą badacze - tylko cyrkulacja atlantycka po prostu weszła w wolną fazę.

AMOC przenosi ciepłe wody powierzchniowe na północ Atlantyku, ocieplając po drodze dzięki Golfsztromowi Europę zachodnią. W pobliżu bieguna północnego, cięższa słona woda z tropików opada niemal 1500 m w głąb oceanu – zabierajac ze sobą ciepło z powierzchni - i z prądami głębinowymi powraca na południe, aż do Oceanu Południowego.

Od siły AMOC zależy więc, jak dużo ciepła opuszcza atmosferę Ziemi i przedostaje się w głębiny oceanu, wyjaśniają badacze. Szybsza cyrkulacja przyczynia się do tego, że Atlantyk pochłania więcej ciepła z powierzchni, wolniejsza – jak obecnie - sprawia, że mniej ciepła trafia w głąb oceanu, przez co rosną temperatury na Ziemi.

”Globalne modele klimatyczne mogą prognozować co wydarzy się w długim okresie dla określonego wzrostu ilości dwutlenku węgla, ale nie są obecnie w stanie przewidzieć stopnia ocieplenia powierzchni oceanów w następnych dziesięcioleciach, co wymaga wiedzy, jak dużo dodatkowego ciepła uwięzionego przez gazy cieplarniane absorbują oceany” – mówi Tung.

Naukowcy są zdania, że obecne spowolnienie prądów atlantyckich osiągnęło już swoje minimum, choć zjawisko to może utrzymywać się na północnym Atlantyku jeszcze około 20 lat. Nie trzeba więc martwić się ewentualnym zanikiem Golfsztromu, zapewniają.

Ale to jednocześnie zła wiadomość dla klimatu, gdyż wolniejszy AMOC będzie w najbliżym czasie nadal nasilał globalne ocieplenie. Tung ostrzega, że temperatury powierzchni Ziemi mogą w najbliższych dziesięcioleciach rosnąć szybciej niż od 2000 roku.

Więcej na stronie https://www.nature.com/articles/s41586-018-0320-y (PAP)

dwo/ zan/

Copyright © Fundacja PAP 2020