13.11.2018
PL EN
16.10.2018 aktualizacja 16.10.2018

Wiemy, jak powstał największy rumuński kurhan

Największego kurhanu w Rumunii nie usypano z jednej hałdy ziemi. Na konstrukcję składały się liczne mniejsze kopce przykryte później płaszczem ziemi - ustalili naukowcy w czasie najnowszych wykopalisk konstrukcji Movila Documaci obok miasta Mangalia.

To pierwsze tak szerokie i interdyscyplinarne badania tej starożytnej budowli sprzed ponad 2 tys. lat, w które oprócz archeologów zaangażowani są m.in. również architekci. Prowadzą je wspólnie badacze z Instytutu Archeologii „Vasile Pârvan” z Bukaresztu, Muzeum Archeologicznego w Mangalii, Instytutu Archeologii i Uniwersytetu Rzeszowskiego (IA URz).

"Najczęściej kurhany powstawały poprzez usypanie jednego kopca ziemi. W tym przypadku było jednak inaczej. Na budowlę składały się liczne, mniejsze kopce, które później przykryto ziemią" - opowiada PAP kierownik projektu ze strony polskiej, dr hab. Tomasz Bochnak z IA URz. Przedsięwzięciem kieruje prof. Valeriu Sîrbu.

Kurhan ten znajdował się w obrębie olbrzymiej nekropoli, która służyła miastu Kallatis (z greckiego "Piękna") – kolonii greckiego ludu Dorów. U schyłku IV w. p.n.e. miasto dostało się pod władzę Lizymacha – jednego z diadochów, czyli następców Aleksandra Wielkiego. To właśnie w tym okresie - zdaniem badaczy - usypano tą monumentalną budowlę. W czasie najnowszych badań naukowcy doszli do wniosku, że kurhan mógł być rozbudowywany, o czym świadczy sposób budowy kamiennych sklepień wiodących do komory wewnętrznej komory.

Kurhan ten pełnił funkcję grobowca. Mierzył pierwotnie ok. 50 metrów średnicy, a jego wysokość sięgała nawet 8 metrów. W okolicy znajduje się kilkadziesiąt mniejszych konstrukcji tego typu, ale ta od nich wszystkich odróżnia się jednym elementem.

"W przeciwieństwie do pozostałych, ta posiada dromos, czyli korytarz, który prowadzi do komory grobowej - był on również celem badań naszego zespołu w tym roku" - opowiada Bochnak. Dromos to cecha charakterystyczna dla hellenistycznej strefy kulturowej, czyli obszarów które znajdowały się pod władaniem Aleksandra Wielkiego, a później jego następców. "Jest to najbardziej na północ Europy wysunięty grobowiec tego typu" - dodaje archeolog.

Tunel i komorę grobową wykonano z bloków wapiennych. Do naszych czasów zachowały się nawet polichromie w postaci barwnych pasów - błękitnych i czerwonych. "Później, być może w średniowieczu - w IX-X w., powyżej polichromii na białym tynku wyryto ostrym narzędziem rysunki łodzi z pojedynczymi żaglami. Czy jest to świadectwo rozbójniczych najazdów Wikingów? Nie można tego wykluczyć" - uważa dr hab. Bochnak.

Na razie polski zespół natknął się tylko na pojedyncze zabytki. Są to m.in. miska ceramiczna z okresu hellenistycznego. Co ciekawe mimo tego, że rozbiła się w starożytności, to próbowano ją naprawić, o czym świadczą otwory przy krawędzi pęknięcia. Naczynie archeolodzy odkryli wewnątrz ziemnego nasypu kurhanu. Naukowcy ustalili również, że wejście do dromosu było najprawdopodobniej obramowane marmurowymi płytami.

Ze względu na formę budowli naukowcy uważają, że pochowano w nim szczątki przedstawiciela elit związanego z władzą macedońską w Kallatis. Jednak grób obrabowano już w starożytności - mówi archeolog. Później przez pewien czas był on zamieszkany – świadczą o tym odkryte przez archeologów fragmenty naczyń ceramicznych z okresu bizantyjskiego. Wykopaliska w obrębie kurhanu będą kontynuowane w najbliższych latach.

PAP - Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski

szz/ zan/

Copyright © Fundacja PAP 2018