18.11.2018
PL EN
15.10.2018 aktualizacja 15.10.2018

Polak czy Niemiec, dlaczego Rudolf Weigl nie dostał Nobla?

Dlaczego odkrywca szczepionki przeciwko tyfusowi plamistemu Rudolf Weigl nie otrzymał Nagrody Nobla? To pytanie powraca co jakiś czas, a kolejną okazją jest nowa biografia tego wielce zasłużonego uczonego „Profesor Weigl i karmiciele wszy”.

Weigl już przed II wojną światową był jednym z najpoważniejszych kandydatów do Nagrody Nobla. W latach 1930-1939 nie był nominowany do niej tylko w jednym roku. Jego kandydaturę zgłaszano również po zakończeniu wojny. Opracował szczepionkę, która uratowała życie wielu ludzi, a mimo to został pominięty przez Komitet Noblowski.

Autor biografii Mariusz Urbanek uważa, że „historia zadrwiła z Rudolfa Weigla okrutnie”. „Pierwszy raz – pisze - stracił szansę na Nobla, bo chciał być Polakiem, a nie Niemcem, drugi bo znaleźli się Polacy, którzy uznali, że był złym Polakiem”.

Uczony po zakończeniu wojny nie chciał pozostać we Lwowie i kontynuować pracy, jako uczony radziecki. Jak to jednak możliwe, że chciał być Polakiem, mimo że w jego żyłach nie było „polskiej krwi”?

Wszystko z powodu nagłej śmierci jego ojca, Fryderyka, który pechowo spadł z bicykla, co w tamtych czasach było bardziej niebezpieczne niż upadek z konia. Matka, Elżbieta z Kroeselów, wyszła za mąż za Polaka. I wtedy, jak pisze Urbanek, zaczęła się „polska historia” Rudolfa Weigla: od nauki języka polskiego, którego nie znał, i od polskiej szkoły, do której został posłany. Bo przecież był Niemcem, matka mówiła po niemiecku (jedynie ojciec był dwujęzyczny).

Niemcy Weigla potrzebowali, a raczej jego szczepionki, ale reichslisty w 1941 r. nie podpisał (podobnie jak po II wojnie nie wstąpił do PZPR). Hitlerowcy brali szczepionkę, ale do rządu szwedzkiego ani do Komitetu Noblowskiego się za nim nie wstawili, choć Szwecja w czasie II wojny robiła z Niemcami znakomite interesy.

Rudolf Weigl postawił się Niemcom, sam decydował kto ma być karmicielem wszy, niezbędnym do produkcji szczepionki. W tamtych czasach była to przepustka do życia. Karmicielami wszy w czasie wojny był matematyk Stefan Banach, poeta Zbigniew Herbert, aktor Andrzej Szczepkowski i wielu innych (karmili własną krwią wszy konieczne do produkcji leku).

„Szacuje się, że w okupowanym Lwowie Rudolf Weigl dał polisę na życie pięciu tysiącom ludzi. Ausweis jego Instytutu pozwalał bezpiecznie wyjść z każdej łapanki i uniknąć wywiezienia na roboty do Niemiec” – pisze Mariusz Urbanek.

Szczepionka Weigla trafiła do partyzantów, a także do podziemia w Warszawie i do getta. Weigl uratował wielu Żydów, Instytut Yad Vashem pośmiertnie przyznał mu medal Sprawiedliwego wśród Narodów Świata.

Po wojnie Weigl przeniósł się do Krakowa, gdzie pojawiły się oskarżenia o kolaborację z Niemcami. Plotka powstało podobno po tym jak upubliczniono jego zdjęcie z dedykacją dla Niemca Hermanna Eyera, w której napisał nie wiadomo dokładnie co: „Mojemu koledze…” lub „Mojemu młodemu przyjacielowi…”. Ale to wystarczyło, żeby zaszczuć człowieka.

Czy z tego właśnie powodu Rudolf Weigl nie dostał Nobla? Wnuczka Weigla Krystyna Weigl-Albert twierdzi w rozmowie z Mariuszem Urbankiem, że najbardziej bolało go to, że przez pomówienie został odizolowany przez wielu uczonych w kraju i zagranicą, choć cieszył się sławą na całym świecie. Zamiast otrzymać Nobla, zapadła wokół niego zasłona milczenia.

Książkę opublikowało Wydawnictwo Iskry.

PAP - Nauka w Polsce, Zbigniew Wojtasiński

zbw/ ekr/

Zapisz się na newsletter
Copyright © Fundacja PAP 2018