13.11.2018
PL EN
16.10.2018 aktualizacja 16.10.2018

Konferencja: gotowość mieszkańców decyduje o tym, na ile przyjmą się rozwiązania Smart City

Fot. Fotolia Fot. Fotolia

O tym, na ile uda się wdrożyć różne rozwiązania w ramach tzw. Smart City decyduje w największej mierze to, czy mieszkańcy są na nie gotowi i czy będą chcieli z nich korzystać - podkreślano we wtorek na konferencji "Smart City Białystok".

Pod hasłem "Człowiek, miasto, technologia" zorganizował ją reaktywowany w Białymstoku klaster technologiczny InfoTech wspólnie z miastem Białystok i Uniwersytetem w Białymstoku.

Prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski powiedział na otwarciu konferencji, że właściwa jest kolejność elementów w tym haśle. "(...) Dlatego, że wszystko co robimy, robimy przede wszystkim dla ludzi po to, żeby właśnie życie stawało się łatwiejsze. Czy ono staje się łatwiejsze? Trochę wątpię. Ale mimo wszystko staramy się przełamywać kolejne bariery" - mówił prezydent.

Wskazywał także, że nie ma odwrotu od nowoczesności i technologii. "My właściwie jesteśmy skazani na to, żeby być nowoczesnym. Tutaj nie ma drogi odwrotu. Ta rzeka płynie praktycznie w jedną stronę, trochę meandruje czasami, czasami wyjedziemy gdzieś za daleko z jakąś technologią i trzeba wrócić, ale ostatecznie trend i kierunek jest jeden - wykorzystanie najbardziej nowoczesnych technologii" - dodał.

Dr Wojciech Siwak z Wydziału Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu w Białymstoku przypomniał, że idea Smart City, czyli inteligentnych miast, to według definicji ogół rozwiązań, inwestycji w ludzi i infrastrukturę opartą na technologiach, które zasilają zrównoważony wzrost gospodarczy, a wszystko służy budowie wysokiej jakości życia.

Powiedział, że wg. badań przeprowadzonych przez specjalistów z Uniwersytetu Łódzkiego, Białystok jest w grupie miast o "dość dobrej" pozycji, jeżeli chodzi o wdrażanie rozwiązań Smart City. Był wymieniony w grupie sześciu miast - wspólnie z Gdańskiem, Gdynią, Sopotem, Częstochową i Gliwicami, które "można uznać za inteligentne". "Sądzę, że tutaj mamy bardzo dobry potencjał związany z miejscem, w którym żyjemy, środowiskiem, które mamy, ale też potencjałem edukacyjnym, potencjałem kulturalnym, który jest naszą siłą" - mówił Siwak.

"Niemożliwa jest idea Smart City bez inteligentnych obywateli" - dodał. Tłumaczył, że nie chodzi o to, by to technologia wiodła prym w tej idei, bo "idea Smart działa tylko wtedy, kiedy jest realizowana poprzez działania ludzi" - dodał.

Dr inż. Michał Klepka ze Szkoły Głównej Handlowej także zauważył, że użytkownik musi być w stanie zaadoptować nowoczesną technologię. Mówił, że technologie będą narzucać różne zachowania. "Natomiast to nasza gotowość jest wyznacznikiem tempa zmian" - mówił Klepka i podawał przykład autonomicznych autobusów miejskich bez kierowców i pytał czy ludzie będą chcieli do nich wsiadać.

Prezydent Truskolaski podkreślał, że w głównej mierze problemem jest "opór mentalny", bo to odbiorca musi chcieć skorzystać z proponowanych rozwiązań. Podał przykład próby zastąpienia przez miasto tradycyjnie działających kas na rzecz wpłatomatów, wpłatomaty się nie przyjęły, nastąpił powrót do kas. Mówił też, że gdy wprowadzono opcję korzystania z opłat za parkowanie w mieście przez telefon komórkowy 96 proc. użytkowników przez pięć lat korzystało z papierowych kart. Sytuację zmieniło dopiero wprowadzenie parkomatów. Ale np. - co podkreślał - bez problemu zadziałał system wypożyczania rowerów miejskich, gdzie opłaty dokonywane są wyłącznie elektronicznie.

"Ta wizja przyszłości, gdzie wszystko ma być Smart - w czym oczywiście pomagają maszyny - wydaje się być utopijnie zachęcająca” - mówił dr Wojciech Siwak. Dodał, że pozostają pytania o to, co się stanie, jeśli "technologia stanie się narzędziem kontroli" czy co będzie wtedy, gdy jedzenie "będzie drukowane na drukarkach 3D", czy uszczęśliwi to człowieka. (PAP)

autor: Izabela Próchnicka

kow/ ekr/

Copyright © Fundacja PAP 2018